W trzydziestym drugim odcinku Ekspresówki dowiemy się, co umiera, co zrobić, żeby nie umarło, a także co umrzeć nie chce oraz co teoretycznie powinno umrzeć już dawno temu, ale nadal żyje.

Odcinkowy pomiar prędkości zepsuł świetne miejsce do prezentowania możliwości samochodów

Do krakowskiego oddziału GDDKiA wpłynął list od kierującej niezadowolonej z odcinkowego pomiaru prędkości na autostradzie A4 między węzłami Łagiewniki i Kraków Wieliczka. Urządzenie działa od 30 czerwca i pilnuje około 3,9 km trzypasmowej autostrady, na której samochody osobowe mogą jechać maksymalnie 140 km/h.

Zdaniem autorki listu pomiar spowodował „ekstremalny spadek bezpieczeństwa”, ponieważ kierowcy szybkich samochodów gwałtownie zwalniają przed kontrolowanym fragmentem. Wcześniej natomiast auta zdolne do jazdy z prędkością ponad 200 km/h mogły tam, według niej, poruszać się bez stwarzania zagrożenia, a właściciele samochodów sportowych mieli świetne miejsce do prezentowania możliwości swoich pojazdów. Kobieta skarżyła się również na stratę czasu i zapowiedziała, że kierowcy szybkich aut mogą zwyczajnie przenieść się gdzie indziej.

GDDKiA odpowiedziała, że autostrada nie jest miejscem do prezentowania możliwości samochodu i obowiązują na niej te same przepisy niezależnie od tego, czy ktoś jedzie Skodą Fabią, czy Ferrari. Trudno się z tym kłócić. Choć trzeba docenić fakt, że ktoś napisał do urzędu oficjalne pismo, którego argumentację można w przybliżeniu streścić słowami: „ale przecież mam szybki samochód”.

Tor Poznań może jednak nie umrzeć

Jeszcze niedawno wyglądało na to, że przyszłość Toru Poznań stoi pod ogromnym znakiem zapytania. Ministerstwo Klimatu i Środowiska wycofało projekt ustawy, który miał wyłączać obiekty sportowe spod norm emisji hałasu, a zastępujące go rozwiązanie uzależniałoby ich funkcjonowanie między innymi od decyzji środowiskowej. Jej uzyskanie może zajmować od trzech do sześciu lat, a właśnie decyzja środowiskowa z 2023 roku stała się źródłem problemów poznańskiego obiektu.

Ministerstwo wyjaśnia jednak, że nowy projekt ma pozwalać na indywidualne traktowanie takich miejsc. Organ ochrony środowiska mógłby określać między innymi godziny funkcjonowania toru, rodzaje dozwolonej aktywności oraz okresowe odstępstwa od ustalonych warunków, na przykład podczas zawodów sportowych. Co ważniejsze, wykonanie decyzji Głównego Inspektora Ochrony Środowiska dotyczącej Toru Poznań zostało wstrzymane do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez Wojewódzki Sąd Administracyjny, więc obiekt może obecnie działać.

Po wejściu nowych przepisów w życie zarządca toru będzie mógł wystąpić o ponowną ocenę warunków jego użytkowania. Nie oznacza to więc, że Tor Poznań został uratowany, ale przynajmniej po raz pierwszy od jakiegoś czasu można napisać o nim coś innego niż nekrolog. I dobrze, bo skoro nie wolno prezentować osiągów samochodów na A4, wypadałoby zostawić do tego chociaż jakiś tor.

McLaren chce 156 700 dolarów za nowy akumulator do P1 – możesz wydać te pieniądze lepiej

McLaren P1 powstawał w latach 2013–2015, ale ogniwa jego akumulatora trakcyjnego pochodzą technologicznie jeszcze z okolic 2010 roku. Po kilkunastu latach część egzemplarzy zaczyna więc cierpieć z powodu degradacji baterii, co w hybrydowym hipersamochodzie o mocy ponad 900 KM jest nieco większym problemem niż słabsza bateria w pilocie do telewizora.

McLaren oferuje fabryczny akumulator drugiej generacji. Jest on o 46 kg lżejszy od oryginalnego, ale kosztuje 156 700 dolarów. Nie jest to literówka. Za mniej więcej tyle można kupić cały, kompletny i niepokojąco dobrze wyposażony samochód sportowy.

Brytyjskie V Engineering proponuje więc własne rozwiązanie, opracowane przy udziale inżynierów związanych wcześniej z programem P1. Nowa bateria wykorzystuje ogniwa 21700 zgodne ze specyfikacją FIA Formula E, ma 12,4 kWh pojemności zamiast fabrycznych 4,72 kWh, a przy okazji jest o 23 kg lżejsza. Większa pojemność oznacza również dłuższą jazdę elektryczną oraz możliwość dłuższego korzystania na torze z pełnej mocy układu hybrydowego. Pierwsze montaże mają rozpocząć się wiosną 2027 roku, choć ceny jeszcze nie podano. Może więc kosztować 100 tysięcy dolarów i nadal być okazją.

Land Cruiser zatrzymał się kilometr przed milionem

Gary Driscoll kupił w 2010 roku Toyotę Land Cruiser 200 Sahara z 4,5-litrowym dieslem V8. Przez następne 16 lat wykorzystywał ją w pracy, przejeżdżając po australijskich drogach średnio ponad 180 kilometrów dziennie. W listopadzie ubiegłego roku Land Cruiser zakończył służbę z przebiegiem dokładnie 999 999 kilometrów.

Samochód nadal ma fabryczny silnik i automatyczną skrzynię biegów. Tajemnica długowieczności nie jest szczególnie romantyczna: regularna jazda na długich trasach oraz stuprocentowo konsekwentny serwis. Historia auta zawiera sto pieczątek serwisowych, czyli średnio jedną wizytę co około 10 tys. kilometrów.

Właściciel celowo nie przejechał ostatniego kilometra. Samochód trafił do salonu Toyoty, a teraz zostanie sprzedany na aukcji, dzięki czemu to nowy właściciel będzie mógł jako pierwszy zobaczyć, co stanie się z sześciocyfrowym licznikiem po przekroczeniu miliona kilometrów. Szacowana cena wynosi od 20 do 30 tys. dolarów australijskich.

Istnieje zatem niewielkie ryzyko, że po przekroczeniu miliona kilometrów licznik się wyzeruje i sprzedający będzie musiał tłumaczyć, dlaczego piętnastoletni Land Cruiser ma przebieg 0 km.

Testowy Dodge Charger trzy razy w ciągu pięciu dni odmówił dalszej jazdy

Dziennikarz „The Drive” testował nowego Dodge’a Chargera Scat Pack, gdy stojąc w korku nacisnął gaz i… nic się nie wydarzyło. Samochód wyświetlił komunikat nakazujący wybranie położenia P, a następnie odpowiedniego biegu, choć kierowca właśnie to robił. Nie chciał także się wyłączyć – dopiero trzecie naciśnięcie przycisku pozwoliło go zrestartować i kontynuować jazdę.

Dwa dni później wydarzyło się dokładnie to samo. Kilka dni później, na światłach – po raz trzeci. Za każdym razem ponowne uruchomienie samochodu pomagało, a diagnostyka pokładowa twierdziła następnie, że absolutnie nic się nie wydarzyło. Testowy Charger miał zaledwie 2770 mil przebiegu.

Stellantis potrzebował niemal czterech tygodni, by znaleźć przyczynę. Okazał się nią błąd oprogramowania modułu BCM. Podczas działania systemu Start-Stop moduł otrzymywał nieprawidłowy sygnał z czujnika zamknięcia maski i komputer silnika nie był w stanie ustalić, czy maska jest otwarta. Ponieważ ze względów bezpieczeństwa silnik nie może automatycznie uruchomić się przy otwartej masce, Charger pozostawał unieruchomiony. Producent przeprogramował BCM i twierdzi, że problem dotyczył przedprodukcyjnego egzemplarza oraz nie został zgłoszony w samochodach klientów. Być może dlatego, że tych aut prawie nikt nie kupuje, więc nie miał kto tego zauważyć.

Chevrolet Express dostanie kolorowy ekran. To ponowna rewolucja

ekspresówka

Chevrolet Express jest produkowany od 1996 roku, a obecna zasadnicza konstrukcja pochodzi z 2003 roku. Samochód wielokrotnie przechodził mniejsze modernizacje, ale pod względem kabiny skutecznie opierał się trendom, które zdążyły w międzyczasie narodzić się, osiągnąć szczyt popularności i zacząć denerwować klientów.

Na rok modelowy 2027 Chevrolet przygotował jednak technologiczną rewolucję. Express dostanie siedmiocalowy kolorowy ekran dotykowy HD z systemem Chevrolet Infotainment 3 oraz Bluetooth do rozmów telefonicznych i przesyłania muzyki. Nie wiadomo jeszcze nawet, czy system będzie obsługiwał Apple CarPlay i Android Auto.

Sam Infotainment System 3 został wprowadzony przez General Motors już kilka lat temu, więc Express nie tyle wkracza w przyszłość, ile dogania niedawną przeszłość. Poza tym na rok modelowy 2027 pozostanie w zasadzie tym samym wielkim amerykańskim vanem, którym był wcześniej. Warto dodać, że ekran dotykowy był w tym aucie dostępny już w 2019 roku, ale tylko przez rok – potem wyleciał z oferty.

Tym kolorowym akcentem kończymy kolejną Ekspresówkę. A ja lecę smarować pismo do GDDKiA z pytaniem, czy mogliby wreszcie zbudować gdzieś autostrady złożone wyłącznie z lewych pasów, żebyśmy nie musieli jeździć prawym.

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy - dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to