Dzień dobry. Przed Wami drugi odcinek Ekspresówki, czyli przeglądu wiadomości okołomotoryzacyjnych ze świata bliższego i dalszego. Będzie nietypowo, będzie sportowo, będzie prestiżowo oraz nowocześnie w domu i zagrodzie. Orkiestra, tusz!
Wzrost sprzedaży samochodów z ręczną skrzynią biegów w USA – z 0,9 proc. w 2021 r. do 1,7 proc. w 2023
Wśród aut używanych jest to jeszcze wyższy udział oraz podobny trend – 2,4 proc. w 2020 r. i 2,9 proc. w 2022 r. Najlepsze zabezpieczenie antykradzieżowe w USA? Ręczna skrzynia biegów, niemal nikt nie potrafi tym jeździć, żodyn. Ale nie to bynajmniej jest motywacją dla klientów. Najbardziej oczywistą grupą są entuzjaści motoryzacji, którym ręczne wachlowanie biegami zwyczajnie się podoba i daje poczucie większej kontroli.
Innym, mniej oczywistym acz deklarowanym powodem, jest zakup samochodu z ręczną skrzynią dla swoich podrośniętych dzieciaków, które mogą już legalnie prowadzić. Automatyczna skrzynia wymaga od nich mniej skupienia i zamiast prowadzić, piszą coś na telefonach. Ręczna skrzynia znacząco to utrudnia. I nie jest wybierana tylko do modeli typowo benzynogłowych – oto jeden z dealerów otrzymał na stan 46 egzemplarzy modelu Kia Forte i w krótkim czasie sprzedał 44 z nich. Czyli jeśli się ktoś uprze, to za wielką wodą też pojeździ „na patyku”.
Nowy puchar Formuły 1 po pocałowaniu rozświetla się kolorami flagi narodowej zwycięzcy
Z okazji Grand Prix Japonii firmy Lenovo i Pininfarina stworzyły puchar, który po pocałowaniu zgodnie z tradycją Formuły 1 rozświetla się kolorami flagi kraju pochodzenia zwycięzcy. Wygląd pucharu został zainspirowany wlotem powietrza w bolidzie F1, a pośrodku znajduje się podświetlany krąg z napisem jak z „Alicji w Krainie Czarów” – „pocałuj mnie”. Nie dodaje w co, ale może to i lepiej.
Ford oferuje montaż cyfrowej tablicy rejestracyjnej
Ford w porozumieniu z firmą Reviver, producentem cyfrowych tablic rejestracyjnych RPlate, oferuje ten gadżet w swoich salonach. Koszt wersji zasilanej bateryjnie to 599 dolarów i kolejne 75 dolarów rocznego abonamentu, bateria wystarcza na 5 lat. Jest też wersja podłączana do instalacji elektrycznej samochodu, koszt to 749 dolarów, do tego 150 dolarów za instalację oraz 95 dolarów rocznego abonamentu. Wyświetlacz tablicy jest wykonany w technologii e-ink, podobnie jak te w czytnikach e-booków lub telefonie Motorola F3. A po co to w ogóle? Poza kwestiami estetycznymi (np. brak konieczności umieszczania naklejek z datą ważności opłat – tablica wyświetli co trzeba), można umieszczać pod numerem rejestracyjnym spersonalizowane wiadomości i dowolnie je zmieniać za pomocą aplikacji w telefonie. Puściłbym na tym animowane delfinki jakby znów był rok 2002 i złote czasy ATS Piła.
Dragster NHRA ustanawia rekord, osiągając 300 mil na godzinę na dystansie 1/8 mili
W non-retarded units będzie to 482,8 km/h na dystansie 200 metrów. Śmiałek – Mike Salinas – jest pierwszą osobą w historii NHRA (National Hot Rod Association – kozacka nazwa organizacji, Jankesi umieją się bawić), która tego dokonała.
Po wypadku z 2008 r. i śmierci kierowcy dragstera Scotta Kalitty zmniejszono dystans z powszechnie znanej „ćwiartki”, czyli 1/4 mili, o połowę – tj. do 1/8 mili. Osiąganie jak najwyższej prędkości maksymalnej zostało porzucone na rzecz wyścigu o jak najlepsze przyspieszenie na skróconym dystansie. Ostatni raz prędkość 300 mil na godzinę uzyskano w 2007 r. jeszcze na „ćwiartce”, co pokazuje tempo rozwoju konstrukcji bolidów. Panu Salinasowi pozostaje pogratulować wyniku oraz jego organów wewnętrznych, gardzących czymś tak zniewieściałym jak ogromne przeciążenia przy starcie.
Rolls-Royce pokazuje specjalną edycję Phantoma: Inspired by Cinque Terre
Cokolwiek powiesz po włosku, nawet przekleństwo, brzmi co najmniej jak muzyka. Włochy kojarzą się z błogim spokojem, brakiem pośpiechu, cieszącymi oko widokami, dobrą kuchnią, małymi samochodzikami drącymi rączo po alpejskich drogach jakby nie było jutra oraz ludźmi porozumiewającymi się za pomocą gestykulacji, a dopiero potem dźwięków. Na to wszystko wjeżdża z przepychem i rozmachem stateczna brytyjska limuzyna w specjalnej edycji Inspired by Cinque Terre, czyli „inspirowany pięcioma ziemiami”. Mówiłem, że po włosku wszystko lepiej brzmi? Nie chodzi bynajmniej o ziemię do kwiatów, tylko pięć klifowych wiosek: Monterosso, Vernazza, Corniglia, Manarola i Riomaggiore, słynących z sielankowej pogody oraz winnic na zboczach wzgórz.
Inspiracji włoskim dolce vita nie ograniczono bynajmniej do nazwy i robienia zdjęć w plenerach pełnych południowego słońca. Wnętrze Phantoma wykończono skórami w kolorach Navy Blue oraz Grace White z ręcznie wykonanymi przeszyciami. Podsufitkę ozdabia haft w kształcie mapy Włoch.
Widoczki wspomnianych wiosek znajdują się na składanych stolikach dla pasażerów oraz na desce rozdzielczej i w schowku.
Wyciekł też stenogram rozmowy dwóch włoskich projektantów, którzy mieli niebanalny wkład w powstanie tej edycji:
– Luigi! Luigi! Presto!
– Cosa?
– Don Nigel z Gran Bretagny…
– Czego ten brutto a denti curvi znowu chce?
– On szuka il ispirazione do swojej prestigio limuzyny.
– Il medico ortodontista niech sobie lepiej poszuka. Chce prestigio limuzyny, to niech kupi Quattroporte.
– Oj Luigi, ale on zapłaci nam molto lir.
– Nie używamy już lir, Marco.
– Nieważne, molto zapłaci.
– Dobra, miałem tu kawałek vecchio sfondo. Marco! Skocz na dół do trafiki i wyproś jakieś cartoliny od Giovanny.
– Ona mi da?
– Mi dała. O cartoliny masz spytać. Spakujemy, wyślesz Don Nigelowi i będzie miał swoją ispirazione.
– Ty to masz łeb Luigi. To co, kawa?
– Si si.
Tak było nie zmyślam.
I skoro już na inspiracje zeszło – pomysł na kalendarz
Średniowieczne zamki? Nuda. Zwierzęta? Jeszcze większa nuda. Gołe baby? Warsztatowy mainstream, nie ufajcie warsztatowi bez takiego akcesorium na ścianie. Samochody? Ech, ileż razy to widzieliśmy. Na pewno?
Andrew Grossman, twórca kalendarzy, od lat pomaga niefrasobliwym kierowcom wydostać ich samochody z piaszczystej plaży w Brigantine w stanie New Jersey. Okazuje się, że znaczek na masce nie wystarczy, by wyjechać z kopnego piachu tak, jak się na niego wjechało. Początkowo zdjęcia trafiały na profil Grossmana na Facebooku, by z czasem przybrać formę kalendarzy papierowych, do kupienia za 30 dolarów. Wersja na 2024 r. jest już w ofercie. Część wpływów ze sprzedaży trafi do lokalnej organizacji charytatywnej.
Mam nadzieję, że drugi odcinek Ekspresówki się podobał. Zapraszamy na kolejny, a tymczasem nie pakujcie się na piaszczyste plaże nawet terenową zmotą (warunkowo dopuszczalne, jeśli to Suzuki Samurai). Tylko ostatni ciul by tak zrobił.







