Tzw. e-paliwo, czyli paliwo syntetyczne, miało być rozwiązaniem szeregu problemów związanych z transportem – głównie w kwestii emisji dwutlenku węgla. Problem w tym, że prawie wszyscy paliwo syntetyczne zamiast w planach, to mają w… nosie.

Jeśli od czasu do czasu czytacie sobie motoryzacyjne newsy, zapewne natrafiliście raz czy dwa na informacje nt. e-paliw. Jego zastosowanie miałoby w znaczący sposób ograniczyć emisję CO2, co mogłoby pomóc w uchyleniu planowanego zakazu sprzedaży aut spalinowych w Unii Europejskiej od 2035 r. Tym rozwiązaniem bardzo zainteresowani są m.in. Niemcy i Włosi, a niektórzy producenci samochodów – jak np. Porsche – rozpoczęli już wytwarzanie benzyny syntetycznej w niewielkich ilościach.

Niemcy mieli nadzieję, że dołączy do nich cała Europa

Okazja ku temu była bardzo dobra – Auto Show (Salon Samochodowy, czy jakkolwiek to nazwać) w Monachium. Jeśli nie kojarzycie żadnej motoryzacyjnej imprezy w tym mieście to całkiem słusznie, bo zastąpiła ona IAA organizowane wcześniej we Frankfurcie.

paliwo syntetyczne

Porsche ma już własny zakład produkujący paliwo syntetyczne. Takiej benzyny używa m.in. w swoich autach wyścigowych.

Sprawa wygląda tak, że nadzieje były spore, a ostatecznie dokumenty dotyczące szeroko rozumianego wsparcia e-paliw podpisały tylko: Czechy, Japonia i Maroko, przy czym Czechy i Japonia mają u siebie rozwinięty przemysł motoryzacyjny, a Maroko ma nadzieję na dalsze działania zmierzające do ekologicznego wytwarzania wodoru.

Co zawierała deklaracja, której prawie nikt nie chciał podpisać?

Obietnicę zainwestowania w nowe zakłady wytwarzające paliwo syntetyczne, dzielenie się wiedzą i tym podobne kwestie. Można rzec, że chodziło tu po prostu o obietnicę, że poszczególne kraje nie będą się upierać tylko na rozwoju elektromobilności, która wcale nie jest tak bezproblemowa, jak próbuje się to czasem przedstawiać (choć jest to wynagradzane najadaniem się do syta).

Czy paliwo syntetyczne skazane jest na śmietnik historii?

Prawdopodobnie nie, a przynajmniej jeszcze nie teraz – ale może się okazać, że przy tak małym zainteresowaniu tym tematem w odniesieniu do motoryzacji, wytwarzanie e-paliwa na potrzeby samochodów będzie po prostu zbyt drogie, by ktoś się tym zajął na poważnie. Prędzej szerokiego zastosowania takich paliw doczeka się pewnie choćby lotnictwo.

Ale spokojnie, wszyscy będziemy latać. Będziemy latać dookoła samochodu czekając, aż się naładuje – bo komuś się nie chciało podpisać deklaracji.

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy - dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to