Problem w tym, że Subaru WRX TR nie jest WRX-em STi. A to właśnie za STi tęsknimy.

Subaru przeszło niesamowitą drogę. Tak, zawsze oferowało w miarę zwykłe auta dla zwykłego klienta, ale miało też w gamie takie modele jak właśnie Impreza WRX STi, a także… Forester STi czy rewelacyjne coupe SVX (tylko, kurka wodna, dlaczego wyłącznie z automatem?).

Potem stało się coś niedobrego i Plejady stały się synonimem marki dla – proszę wybaczyć określenie – grzybów. To nie są złe auta, ale – pomijając np. BRZ – większość modeli budzących więcej emocji niż wypad do sklepu po bułki po prostu wyrzucono z gamy. Jeden z najbardziej utytułowanych w motorsporcie producentów już nie bardzo ma tam coś do powiedzenia – no tak, niby coś się dzieje (np. w USA w rajdach startuje obecne Subaru WRX), ale… ile osób to interesuje? Może ze cztery.

<jakieś krzyki z oddali>

Jednak trzy.

Problem jest tym poważniejszy, że obecne Subaru WRX to nadal nic szczególnie ciekawego

Na zdjęciu: Subaru WRX GT.

Nie to, żeby starsze WRX-y były jakoś hiper pożądane, ale kiedyś klient miał do wyboru zwykłą Imprezę, szybszego WRX-a oraz the best of the best, czyli właśnie WRX STi. Obecnie STi nie ma (i nie zanosi się, żeby było), pozostaje więc zakup WRX-a. Owszem, jest to samochód dość mocny (275 KM to niemalże poziom starszych STi), ale według recenzentów których teksty przeczytałem, jest to samochód przyjemny w prowadzeniu i dojrzalszy od starszych WRX-ów. To… chyba trochę mało. I ponownie: to nie byłby problem, gdyby istniało prawdziwe STi. Ale nie istnieje. Takie oznaczenie funkcjonuje co prawda w Japonii, ale tamtejsze WRX S4 STi Sport R nie ma wcale więcej mocy.

Teraz pokazano nowe Subaru WRX TR

Litery TR oznaczały kiedyś (stosowano je już w 2007 r.) Tuner Ready, czyli WRX-a w wersji pozbawionej części tych elementów, których tunerzy i właściciele na ogół i tak się pozbywali podczas modyfikowania swoich samochodów. Trudno powiedzieć, by w nowym WRX-ie TR oznaczało to samo, bo samochód nie jest mniej, a bardziej dopakowany od standardowego sedana. Nie oznacza to jednak, że jest to spełnienie marzeń wszystkich osób, które czekały na powrót legendy.

Subaru WRX TR

Subaru WRX TR

Subaru WRX TR ma dokładnie taki sam silnik, jak wersja standardowa, czyli 2,4-litrowego, turbodoładowanego boksera FA24F. Jest on tu łączony wyłącznie z 6-biegową przekładnią manualną – CVT nie jest w tej wersji oferowane, przynajmniej w wersji na rynek amerykański. Zmiany są natomiast we wnętrzu i w podwoziu. W kabinie znajdziemy fotele takie jak w wersji WRX GT (lub WRX tS z rynku australijskiego) a także – niedostępne wcześniej w USA przy skrzyni manualnej – systemy hamowania awaryjnego i utrzymywania pasa ruchu oraz… adaptacyjny tempomat. To tak w temacie „czy TR nadal oznacza Tuner Ready” – nie, nie oznacza. Potwierdza to rzut oka na dane dotyczące masy własnej: Subaru WRX TR waży 1519 kg, tj. o 24 kg więcej od bazowego WRX-a i o 11 kg więcej od wariantu Premium – oraz o 22 kg mniej od WRX-a Limited.

Najciekawsze zmiany wprowadzono w układzie jezdnym i hamulcowym. Choć prześwit ani zakres pracy zawieszenia się nie zmienił, przestrojono układ jezdny, zastosowano m.in. sztywniejsze sprężyny i amortyzatory o zmodyfikowanej charakterystyce tłumienia (ale nie adaptacyjne z WRX-a GT). Auto otrzymało większe hamulce – standardowy WRX ma tarcze o wymiarach 316×28 mm z przodu i 290×18 mm z tyłu, podczas gdy WRX TR, odpowiednio, 340×30 oraz 326×30 mm. Z większymi talerzami współpracuje nowa pompa hamulcowa. Całość zwieńczono zastosowaniem nowych, większych felg – obręcze mają 19 cali, tj. o 1 cal więcej niż w modelu bazowym. Obuto je też w inne opony – zamiast Dunlopów SP Sport Maxx, są to Bridgestone’y Potenza S007. Nie porównywałem tych opon i nie mam pewności, jakie konkretne ich wersje Subaru stosuje, ale patrząc na rzeźbę bieżnika obu modeli podejrzewam, że japońskie ogumienie może jeszcze lepiej niż Dunlopy sprawdzać się na suchym, przyczepnym asfalcie.

Tu dochodzimy do pewnej kluczowej kwestii, która mogłaby pomóc w otarciu łez – i w Australii pomoże, ale w USA nie

źródło: Drive.com.au

Subaru WRX STi z nadwoziem trójbryłowym (czyli po prostu sedan) chyba wszystkim kojarzy się z olbrzymim tylnym spoilerem (a właściwie skrzydłem). Istniały liczne wersje bez niego, ale niektórzy wręcz nie wyobrażają sobie sedana Subaru bez tego elementu. No i sprawa wygląda tak, że wariant amerykański go nie dostanie, gdyż bo ponieważ nie, i będzie wyglądać nawet słabiej od zwykłego WRX-a – bo do połaci czarnego, matowego plastiku w dolnej części nadwozia dojdą odjechane 19-calowe felgi, które tu nie w ząb nie pasują (pasowałoby znacznie lepiej, gdyby nie ten plastik rodem z SUV-a). Wariant australijski, którego oficjalnych zdjęć jeszcze nawet nie ma (ale są przecieki), dostanie to, za czym tęsknimy – skrzydło, które zupełnie zmienia odbiór auta. I nawet ten przeklęty plastik tego nie popsuje, a przynajmniej nie aż w takim stopniu.

źródło: Drive.com.au

Czy Subaru WRX TR pojawi się także gdzieś poza ww. krajami? Zgaduję, że są na to szanse na tych rynkach, gdzie oferuje się standardowego WRX-a (choć nie we wszystkich), ale na innych – nie. Czyli w Polsce będziemy musieli obejść się smakiem. Niby trochę smutno, ale takie WRX TR przy hipotetycznym WRX STi to i tak, nie przymierzając, solone Lay’sy przy paprykowych Pringlesach, więc nie ma co rozpaczać.

Zjemy sobie inne chipsy.

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy - dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to