Kolejna firma postanowiła dowieść, że zeroemisyjna przyszłość wyścigów może nie być tak cicha jak się wydaje. AVL zaprezentowało nowość – to nowy silnik na wodór, a konkretnie: prototyp wyścigowej jednostki, która z pojemności 2 l wyciąga aż 400 KM.

Nie unikniemy raczej przejścia na różnego rodzaju napędy o zerowej emisji CO2, i zapewne podobny los czeka zdecydowaną większość motorsportu. Nie musi to jednak oznaczać pogodzenia się z długim ładowaniem, dzięki rozwiązaniom takim jak paliwa syntetyczne czy napęd wodorowy. Te pierwsze pozwalają zachować budzące emocje „mechaniczność” i dźwięk silnika, ale niestety ich przyszłość jest bardzo niepewna. Na szczęście silniki spalinowe też można zasilać wodorem, jednak zwykle wiąże się to z istotnym szczególnie w zastosowaniach sportowych problemem – marnymi osiągami. Wystarczy wspomnieć BMW Hydrogen 7 z lat 2005-2007 – zastosowany w nim 6-litrowy silnik V12 mógł pochwalić się mocą zaledwie 260 KM i momentem obrotowym 390 Nm. W benzynowej wersji te wartości wynosiły odpowiednio 445 KM i 600 Nm. Podobny był efekt w prototypowej Maździe RX-8 Hydrogen RE – 109 KM zamiast 210.

silnik na wodór AVL

Ale zwykle to nie zawsze, czego dowodzi silnik na wodór firmy AVL

Nie słyszeliście o AVL? Przyznam szczerze, że zanim usłyszałem o tym silniku to ja chyba też nie. Jednak to nie nowicjusze – ta austriacka firma od ponad 70 lat zajmuje się między innymi rozwojem silników spalinowych, samą nazwę „Anstalt für Verbrennungskraftmaschinen List” można przetłumaczyć jako „Instytut Silników Spalinowych List” (List to nazwisko założyciela). W zeszłym roku ogłosili swoje prace nad wodorowym silnikiem wyścigowym, zakładając przy tym osiągnięcie 300 kW (408 KM) i 500 Nm przy pojemności 2 litrów. Współpracowali przy tym z HUMDA Lab, czyli węgierską organizacją non-profit skupiającą się na badaniach w dziedzinie motorsportu. Można powiedzieć, że to austro-węgierski silnik, mimo że Austro-Węgry nie istnieją już od ponad stulecia. Ostatnio ukazał się efekt tych prac, minimalnie przekraczający założenia – uzyskuje 410 KM przy 6500 obr./min. i 500 Nm w zakresie 3000-4000 obr./min., jak można się spodziewać – z pomocą turbodoładowania. Zapewne tak dokładne dopasowanie rzeczywistości i założeń wynika z tego, że AVL specjalizuje się też w symulacjach silników.

silnik na wodór AVL

Skąd tak dobre wyniki?

Sami twórcy tłumaczą to stechiometryczną mieszanką (czyli taką, w której proporcje paliwa i powietrza są idealne dla całkowitego spalania), sugerując przy tym, że dotychczasowe silniki wodorowe pracowały na ubogiej mieszance – w teorii obniżającej spalanie, ale też osiągi. Poza tym w silniku zastosowano wtrysk wody do kolektora dolotowego, obniżający temperaturę w cylindrach i tym samym zapobiegający przedwczesnemu zapłonowi. Bardzo chętnie porównałbym to z wodorowym silnikiem Toyoty, opartym na znanej z GR Yarisa czy GR Corolli jednostce G16E-GTS, ale Japończycy nie ujawniają parametrów swojego dzieła. Biorąc pod uwagę wyniki sportowe wodorowej GR Corolli i benzynowej GR86, obu z wariacjami G16E, to nie spodziewałbym się po japońskim silniku wyników bardziej imponujących niż w austro-węgierskiej konstrukcji.

A skoro przy wynikach sportowych jesteśmy – AVL jako następny krok określa przetestowanie silnika w naturalnych warunkach, czyli w samochodzie ścigającym się na torze. Wyniki tych testów mogą być dla firmy podwójnie ważne – nie tylko z racji innowacyjności silnika, ale też dlatego, że to pierwsza wyczynowa jednostka pod ich własną marką. Choć ja sam jestem sceptycznie nastawiony do spalinowych silników wodorowych, to i tak mam nadzieję na ich sukces.

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy - dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to