Alfa Romeo chyba nie ma szczęścia do coachbuilderów i studiów designerskich. Niedługo po tym, jak na sprzedaż wypłynęła być może najbrzydsza Alfa w historii, pojawił się kolejny mocny pretendent do tego tytułu, tym razem nowy. A jako że w przeciwieństwie do redaktora naczelnego uważam, że Alfa Romeo Giulia to naprawdę ładne auto, tym bardziej boli mnie to, co ErreErre Fuoriserie zrobiło z tym modelem.

Przyznaję, Alfa Romeo Giulia jest może trochę zwyczajna i mogłaby być nieco bardziej włoska – szczególnie z tyłu – ale nie przeszkadza jej to w byciu spójnym i dynamicznie wyglądającym sedanem. Ktoś jednak uznał, że dobrym pomysłem na jej poprawienie będzie nawiązanie do pierwszej Giulii sprzed ponad 60 lat. Już sam pomysł uważam za ryzykowny i kontrowersyjny, bo choć wersja coupe tego klasyka, zwana Sprint, jest być może najpiękniejszym modelem Alfy Romeo, tak sedan ma znacznie mniej uroku. Ot, pudełko z lat 60. z ładnymi detalami, nie jest źle, ale szału też nie robi. Taaak, pudełko… Rozumiecie już problem? Współczesna Giulia z takim kształtem nie ma właściwie nic wspólnego, co jednak – niestety – nie przeszkodziło ErreErre w próbach jego osiągnięcia. Piszę „próbach”, gdyż ta nie jest pierwsza – już rok temu prezentowany był podobnego pomysłu koncept, o którym szczęśliwie zdążyłem zapomnieć. Tym razem to wersja, która ma wejść do sprzedaży.

Zastanawiacie się, czemu w ogóle tak narzekam, skoro nie wygląda aż tak strasznie? Z przodu faktycznie nie. Ale dalej jest gorzej – uprzedzam, tego nie da się odzobaczyć. Proszę bardzo:

Alfa Romeo Giulia

I jeszcze krzywo poskładali klamki.

Co. To. Jest?!

Ogólnie rzecz biorąc, bodykit nałożony na zmodyfikowaną Giulię Quadrifoglio. Właściwie wszystkie panele nadwozia zostały zmodyfikowane, i to dość intensywnie, żeby uzyskać współczesne wcielenie odległego przodka. I tak jak z przodu i z tyłu da się zauważyć całkiem sporo podobieństw, tak niestety reszta wygląda jak tragiczny efekt zbyt wielu bieda-liftingów jakiegoś antycznego projektu, okraszony tuningiem z gatunku „wszystko po 5 zł”. Grill i reflektory klasycznego modelu zostały naprawdę porządnie odwzorowane, ale już zderzak pod nimi jest co najmniej dziwny. Błotniki mają nijak niepasujące do retro-stylu poszerzenia, które… po prostu urywają się na drzwiach. Za to drzwi… och, drzwi to jest istne magnum opus ohydy tego projektu, szczyt obrzydliwości, esencja dysharmonii. Przy całej pudełkowatości bodykitu – i wzorca z lat 60. – nie próbowano nawet zamaskować obłej linii okien współczesnej Alfy, nie pokuszono się o zmianę równie obłego kształtu lusterek. Pojawiły się za to ogromne, brutalistycznie prostokątne klamki i pasujące do nich klocowate listwy, wyglądające niczym samoróbka na jakimś grzybowozie z lat 90.

Alfa Romeo Giulia

Oj, chyba nie tylko klamki są krzywo. Ale przynajmniej reflektory ładne.

Dalej przechodzą one płynnie w ściętą krawędź nadkola, dokładnie tak jak w starej Giulii – tyle że tamta miała jednak subtelniejsze listwy. Z tyłu zaś mamy cudownie niekonsekwentny miks ogólnego kształtu dość zgrabnie naśladującego klasyczną Alfę, dziwnych lamp i zupełnie obłego, stuprocentowo współczesnego dyfuzora z centralnym wydechem. Ten ostatni element wygląda naprawdę dobrze, tyle że jeszcze „lepiej” nie pasuje kompletnie do reszty. A lampy, choć mogą kojarzyć się ze stylem retro przez okrągły kształt, to w istocie nawiązują do oryginału tylko prostokątną ramką, będąc poza tym tuningową twórczością radosną.

Giulia ErreErre

Te lampy kojarzą mi się bardziej z Nissanem GT-R albo starym sprzętem audio, niż Giulią z lat 60. A nierówne szpary montażowe z FSO 1500 z późnych roczników.

Alfa Romeo Giulia ErreErre Fuoriserie – co kryje się pod spodem?

Giulia Quadrifoglio, ale to już wiecie. Jednak technika również nie pozostała bez zmian, choć te nie są tak duże ani tak kontrowersyjne. Silnik został wzmocniony do 570 KM, a zawieszenie zostało w bliżej nieokreślony sposób zmodyfikowane z użyciem elementów Bilsteina. Doładowane V6 współpracuje tu z rzadziej spotykaną skrzynią manualną, ale brak informacji, czy będzie tak we wszystkich zbudowanych sztukach. Przemiana zaszła też we wnętrzu, choć tu szczęśliwie nie silono się na dziwną mieszankę klasyki z nowoczesnością. Ograniczono się do pokrycia góry deski rozdzielczej, części drzwi oraz foteli brązową skórą, zaś reszty beżową alcantarą. Nie powiem, żebym był zachwycony tą konfiguracją, ale na pewno jest ona bardziej gustowna niż abominacje stworzone na zewnątrz.

Alfa Romeo Giulia

ErreErre Fuoriserie planuje stworzenie 33 egzemplarzy tak zmodyfikowanego auta w cenie podawanej jako „od 400 tys. euro + VAT”, w czym zawiera się już koszt wyjściowej Giulii Quadrifoglio. Szczęśliwie, dzięki temu, prawdopodobieństwo zobaczenia ich dzieła będzie niskie.

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy - dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to