Lexus LBX ma ogromne szanse na to, aby z rynkowego punktu widzenia stać się w Europie najważniejszym modelem tej marki. Łączy w sobie cechy docenianie przez wielu klientów i ma odpowiedni znaczek, a to powinno wystarczyć aby się sprzedawał. Potencjalne grono jego odbiorców będzie miało szansę, by znacznie się powiększyć.
Toyota ma dobrą passę. To pewne, jej modele na całym świecie sprzedają się jak złe, zaś hybryda z wynalazku stała się synonimem wygody, niskiego spalania i niezawodności. Priusa, mimo jego dyskusyjnej aparycji (nie dotyczy najnowszej odsłony, którą przyjąłbym z otwartymi ramionami) kojarzymy z ciężkim tyraniem na taryfie i tworach taryfopodobnych oraz czynnym zaniechiwaniem klękania na robocie. Prócz popularnych hybryd jednak, które generują budżet, mamy także auta delikatnie rzecz ujmując niedzisiejszych, jak chociażby GR Yaris czy zaprezentowany niedawno Lexus LM. Dzisiejszy bohater będzie miał jednak więcej wspólnego z pierwszym modelem.
Toyota zaprojektowała sobie nowy, wydajny i nietypowy konstrukcyjnie zespół napędowy
1.6, 3 cylindry, turbo i napęd na 4 koła. Zwykły Yaris w obecnej odsłonie jest samochodem świetnym na co dzień, jeśli po prostu lubisz hybrydy. GR w moje ręce jeszcze nie wpadł [ale w moje tak – RedNacz], ale zapewne postaram się to zmienić gdy dostanie on automatyczną przekładnię (mam nadzieję, że nie słyszycie, co teraz wykrzykuje Naczelny). Podobno nowy GR Yaris ma mieć silnik wzmocniony do 300 KM, biorąc pod uwagę, że szlaki w tej materii przetarła niedostępna u nas Corolla GR, nie wątpię w to, że taki scenariusz może się ziścić. Wieść gminna niesie, że Toyota nie powiedziała w tej materii ostatniego słowa, co pozytywnie zaskakuje, ale nie dziwi.
Lexus LBX skacze z radości w obecności swojego starszego brata
Choć jest od niego zdecydowanie bardziej rosły, to młodzieńcza euforia na myśl o zakazanym owocu nie pozwala mu usiedzieć spokojnie. Sam LBX stanowi zdecydowanie samochód, którym mógłbym jeździć na co dzień. Dzieje się tak zarówno sprawą jego aparycji jak i faktu bycia autem segmentu B z wysokiej jakości materiałami wykończenia wnętrza i dodatkowymi wygłuszeniami. Oczywiście macie pełne prawo się ze mną nie zgodzić, ale zapewne sporej większości przypadnie do gustu opcja dodania pikanterii do garnka z nowym Lexusem. Istnieje bowiem spore prawdopodobieństwo, że GR Yaris podzieli się zabawkami z młodszym bratem, a konkretniej przekaże mu dokładnie taki sam układ napędowy.
Gazoo Racing to ja szanuję
Nowy Lexus LBX może mieć dumnie prezentujące się logo GR, 300 koni mechanicznych, napęd na 4 koła realizowany za pomocą silnika spalinowego (nie E-FOUR, taki napęd można mieć w hybrydzie), niezależne tylne zawieszenie i… manualną skrzynię biegów. Ten ostatni element należy podkreślić, dlatego że Lexus nie stosuje tego rozwiązania od dekady. Tu jednak manual pasowałby doskonale, choć w opcji ma być także nowa, ośmiobiegowa przekładnia hydrokinetyczna, która dostępna będzie także w nowym Yarisie. Twarz nowego Lexusa też ma ulec zmianie, ale szczegóły nie są nam niestety znane.
Jedno jest pewne: jeśli trzystukonny LBX wyjedzie na drogi, to będę bardzo się starał aby położyć na nim swoje łapska, zaś na siedzeniach koraliki. W końcu marka nadal nie pozbyła się image’u producenta samochodów dla grzybów, więc będą pasować jak ulał.


