Benzyniaka też nie. Jak bowiem wskazuje człon „e-tron”, nowe Audi A6 jest samochodem elektrycznym. Ale nawet gdyby tych paru dodatkowych literek nie było, to i tak Audi ogłaszało już wcześniej, że od teraz parzyste numery będą zarezerwowane dla elektryków.
30 lat. Tyle mieliśmy czasu, by przyzwyczaić się do obecności Audi A6 na rynku. Z jednej strony nie trzeba się od tego jakoś odzwyczajać, bo przecież nazwa nie znika, ale sam fakt zupełnej zmiany koncepcji napędu to nowość tak duża, że trudno przejść obok niej obojętne. Nie będzie już A-Szóstek z legendarnymi literkami TDI na klapie bagażnika, nie będzie też żadnych TFSI. To oznacza, że konkurentami nowego A6 nie są już Mercedes klasy E ani BMW serii 5 – teraz są to modele, odpowiednio, EQE oraz i5.
Nowe Audi A6 e-tron w wersji bazowej będzie miało napęd na tylne koła
Brzmi to wręcz nieprawdopodobnie, po tych wszystkich latach gdy bazowe A-Szóstki musiały się zadowolić napędem na przednią oś, ale jest to efekt zastosowania nowej platformy PPE (stosowanej już w Q6 e-tron oraz w nowym Porsche Macanie), zaprojektowanej specjalnie dla samochodów elektrycznych. Miejsca na silniki elektryczne przewidziano dwa, ale w wersji bazowej – zwanej performance – wykorzystane będzie tylko jedno z nich – właśnie tylne. Takie auta mają 367 KM – to, jakby nie patrzeć, całkiem sporo, więc zgaduję, że z czasem pojawią się jeszcze słabsze odmiany.
Jeśli jednak dla kogoś 367 KM to za mało, lub jeśli tylko jedna napędzana oś to za mało, to na start do wyboru będzie jeszcze – jeśli ktoś mieszka w USA – dwusilnikowe A6 e-tron quattro o mocy 428 KM oraz (także poza Stanami) S6 e-tron – tutaj dostępne będą 503 KM (551 w trybie launch control), a napęd będzie faworyzować tylne koła. Z pewnością pojawi się też nowe, elektryczne RS 6, ale na razie nie wiadomo nic na temat jego mocy i osiągów – można zgadywać, że będzie miało ponad 640 KM, ale nie jest to pewne.
Pierwsze pokazane wersje są w stanie rozpędzić się do 100 km/h ze startu zatrzymanego w, odpowiednio, 5,4 (performance), 4,5 (quattro) oraz 3,9 s (S6). Prędkość maksymalna obu wersji A6 ograniczona jest elektronicznie do 210 km/h, natomiast S6 – do 240 km/h.
Auto będzie dostępne w dwóch wersjach nadwoziowych
Zapomnijcie o klasycznym sedanie – do wyboru będzie liftback (o handlowej nazwie Sportback) oraz kombi (Avant). W obu przypadkach wiele uwagi poświęcono aerodynamice, dzięki czemu nowe Audi A6 e-tron Sportback szczyci się współczynnikiem Cd równym 0,21, co czyni je najbardziej aerodynamicznym Audi w historii, a przy okazji najbardziej aerodynamicznym samochodem Grupy Volkswagena. Co prawda Mercedes EQS, jak zauważono na Carscoops.com, ma Cd równe 0,20, ale po pierwsze, EQS to wyższy segment, a po drugie – wygląda jak bakłażan. Nie żeby nowe A6 e-tron było pięknością w porównaniu do schodzącego modelu, ale ośmielę się stwierdzić, że wygląda jednak dużo lepiej od Mercedesów EQE i EQS. Wracając jeszcze na sekundę do Cd – dla Avanta współczynnik ten jest równy 0,24, co daje mu tytuł najbardziej opływowego kombi w tym segmencie.
Zasięg i jego uzupełnianie – jak to będzie tu wyglądać?
Nowy model wyposażony jest w akumulator litowo-jonowy o pojemności 100 kWh brutto (94,9 kWh netto), co ma zdaniem producenta umożliwić przejechanie od ponad 640 km dla S6 Avant, do ponad 750 km w przypadku A6 e-tron Sportback performance. Później do oferty dołączą tańsze A6 e-trony z akumulatorem o pojemności 83 kWh brutto.
Samochody te korzystają z architektury 800V i mogą być ładowane prądem stałym o mocy do 270 kW. Oznacza to, że w przypadku obecnie bazowego A6 e-trona Sportback performance 10 minut ładowania powinno pozwolić na uzyskanie dodatkowych 310 km zasięgu, a podładowanie z 10 do 80 proc. ma zająć 21 minut. Maksymalna moc rekuperacji wynosi 220 kW.
Nowe Audi A6 e-tron będzie można zamawiać od września
Ceny nie są jeszcze znane. A chętni na konwencjonalne silniki spalinowe muszą uzbroić się w jeszcze odrobinę cierpliwości – nowe Audi A7 pojawi się prawdopodobnie w przyszłym roku.







