Nowa Toyota Camry została właśnie zaprezentowana w specyfikacji amerykańskiej, ale można się spodziewać, że trafi też do Europy.

Zacznijmy od najważniejszego: jakaż to niby ciekawa wersja silnikowa miała wypaść z gamy, skoro oferowana jest wyłącznie hybryda? Ano widzicie – u nas oferowana jest tylko hybryda. M.in. w Stanach Zjednoczonych dostępna była też wersja spalinowa z 302-konną, 3,5-litrową V-szóstką – teraz tego zabraknie, podobnie jak usportowionego wariantu TRD.

Nowa Toyota Camry będzie dostępna wyłącznie jako hybryda

nowa Toyota Camry

Pod maską znajdzie się ta sama jednostka spalinowa co dotychczas – 2,5-litrowy silnik 4-cylindrowy o oznaczeniu A25A-FXS. Wzrośnie jednak moc całkowita układu – dotąd było to 218 KM kierowanych na przednią oś, natomiast po lifcie będzie można wybierać spomiędzy 228-konnego wariantu FWD lub 235-konnego AWD, z dodatkowym silnikiem elektrycznym przy tylnej osi. Warto w tym miejscu nadmienić, że w Europie Camry z napędem na obie osie nie było w ogóle, natomiast w USA od 2019 r. można było zamówić Camry 2.5 AWD. Tyle tylko, że tam był to napęd czysto mechaniczny, natomiast w hybrydzie mówimy o znanym od lat z Toyot i Lexusów rozwiązaniu zwanym E-FOUR – tylna oś nie ma tu fizycznego połączenia z silnikiem spalinowym.

Skoro hybryda, to wypadałoby napisać dwa słowa także o akumulatorze trakcyjnym. Nowa Toyota Camry skorzysta z baterii litowo-jonowej, ale na tę chwilę nie są jeszcze znane jej parametry. Dotychczasowy model był wyposażany albo w akumulator niklowo-wodorkowy o pojemności 1,6 kWh i pracujący pod napięciem 244,8 V, albo – w wersji Hybrid LE z rynku amerykańskiego – w akumulator litowo-jonowy o pojemności 1 kWh (napięcie: 259 V). Istnieje możliwość, że po prostu bez zmian zostanie zamontowane drugie z wymienionych rozwiązań.

nowa Toyota Camry

Ładne to.

Za przeniesienie napędu będzie odpowiadać planetarna przekładnia E-CVT – czyli bez zaskoczenia. Jako że mówimy o zaawansowanym, ale jednak tylko liftingu, nie zmienia się też platforma – to nadal TNGA-K. Popracowano jednak nad układem jezdnym, by poprawić komfort i prowadzenie, nowe są m.in. amortyzatory.

Zupełnie przemodelowano deskę rozdzielczą

nowa Toyota Camry

Ja wszystko rozumiem. Ale braku dywaników na zdjęciu prasowym auta jednak nie rozumiem.

To już drugi raz w historii Camry na tej platformie, gdy całkowicie zmienia się deska. Nie jestem przekonany, czy wygląda lepiej od wersji początkowej stosowanej przed 2020 r., ale na pewno jest lepsza od tej stosowanej obecnie. Cieszy też fakt, że zachowano tapicerowany kawałek konsoli – co więcej, ładniej niż dotychczas zgrano to z boczkami drzwiowymi. Jest również kilka najważniejszych fizycznych przycisków.

Wyposażenie seryjne wszystkich wersji obejmie pakiet Toyota Safety Sense 3.0. W jego skład wchodzą m.in. systemy automatycznego hamowania awaryjnego, ochrony przed niezamierzonym opuszczeniem pasa ruchu, monitorowania martwego pola lusterek, a także monitorowania ruchu poprzecznego z tyłu auta – podczas cofania. Będzie też aktywny tempomat i automatycznie uruchamiane światła drogowe.

nowa Toyota Camry

I znowu to samo. Gdzie dywaniki?

Trudno tu pisać o jakichś ciekawych opcjach, ale będzie dostępne wszystko, czego można oczekiwać po samochodzie tej klasy – od systemu audio JBL, przez bezprzewodową łączność Android Auto i Apple CarPlay, po elektrycznie regulowane fotele z podgrzewaniem i wentylacją. Mają być dostępne obręcze 18- i 19-calowe.

Ceny nowego modelu nie są jeszcze znane. W Stanach Zjednoczonych schodząca Camry Hybrid kosztuje niespełna 29 tys. dol. w bazowej wersji, natomiast w Polsce trzeba obecnie zapłacić co najmniej 163,5 tys. zł w wyprzedaży rocznika – poza promocją ceny startują od 182,9 tys. zł.

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy - dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to