Mitsuoka, znana z dość kontrowersyjnych retro-przeróbek (i modelu Orochi o wyglądzie rodem z głębin morskich), świętuje właśnie swoje 55-lecie i z tej okazji zaprezentowała kolejną konwersję inspirowaną przeszłością – model M55 Concept. Tym razem – inaczej niż zwykle – inspiracja pochodzi z lat 70., gdy biznes Mitsuoki właśnie się rozkręcał.

Muszę przyznać, że zwykle nie lubię przerabiania nowoczesnych aut na styl retro – najczęściej efekt jest bardzo niespójny i nie pasuje ani do teraźniejszości, ani do służącej za inspirację epoki. Co innego modele od zera projektowane w tym stylu – te potrafią wyglądać naprawdę dobrze i udanie przekładać charakterystyczne motywy klasyka na współczesny język stylistyczny. Fiat 500, Nissan Figaro, Dodge Challenger… Właśnie, Dodge – podejrzewam, że to dzięki istnieniu obecnego Challengera nowa Mitsuoka M55 Concept wygląda tak… normalnie jak na tę markę. Wystarczy przypomnieć sobie na przykład model Himiko, czyli MX-5 udające Morgana:

morgan mx-5

Mogło być gorzej, ale i tak jest dziwnie – kilometrowa maska nie pomaga.

Robota w kwestii zgrania klasyki z nowoczesnością została już w dużej mierze wykonana przez Amerykanów, więc Japończykom zostało dopasowanie tego do wybranej bazy. Wyszło, moim zdaniem, nierówno, choć ogólnie pozytywnie. Na pewno najlepszy jest przód samochodu – pewnie niejeden kierowca widząc go w lusterku uznałby, że jedzie za nim Dodge. Spojrzenie na bok auta od razu zdradza jego mieszaną tożsamość, a szczególnie urzekające są zaślepki w tylnych błotnikach, maskujące miejsce, gdzie w wyjściowym aucie były lampy.

mitsuoka m55 concept

Nie da się też ukryć, że forma pięciodrzwiowego liftbacka nijak nie nawiązuje do Challengera. Sam tył już nawiązuje, ale też wyszedł według mnie najbardziej koślawo – niby widać podobieństwo, ale proporcje są całkiem nie te, a i lampy wyglądają jak zbiór dość losowych elementów. Całość jednak nie gryzie się tak, jak można się było spodziewać. Dużo w kwestii spójności dają dość proste kształty bazy, przynajmniej odrobinę zbliżone do Dodge’a. A skoro przy tym jesteśmy…

mitsuoka m55 concept

Co kryje w sobie Mitsuoka M55 Concept?

Spostrzegawczy pewnie już wiedzą, gdyż jest to model dostępny też w Polsce – konkretnie Honda Civic obecnej generacji. Wnętrze poddane zostało minimalnym zmianom – na kierownicy pojawiło się logo Mitsuoki i zmieniło się wykończenie foteli, z przeszyciami przypominającymi trochę klasycznego Challengera. Nie wiem tylko, po co znalazły się na nich te podwójne, oprawione metalem (?) otwory – tych w starym muscle carze się nie dopatrzyłem, choć coś podobnego miał Ford GT40 – podobno odpowiadało to za choć szczątkową wentylację.

mitsuoka m55 concept

Prawdopodobnie całkiem niezmieniona jest za to technika, gdyż Mitsuoka żadnymi zmianami w tym zakresie się nie chwali. Biorąc pod uwagę japońską ofertę Hondy oznacza to turbodoładowane 1.5 R4 osiągające 182 KM i 240 Nm, spięte z 6-biegowym manualem lub skrzynią bezstopniową. Cóż, wygląd może nawiązuje do Challengera, ale osiągi raczej niezbyt. Chociaż z drugiej strony, chyba nie o to w tym chodzi.

To po prostu praktyczny i rozsądny kompakt o ciekawszym wyglądzie, a nie substytut potężnego Dodge’a.

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy - dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to