Aston Martin co do zasady ma w swojej historii głównie samochody ładne, bardzo ładne i piękne (poza Lagondą, brrr), ale ten egzemplarz DB2/4 od Bertone jest klasą sam dla siebie. Robimy zrzutkę?

Przyznam szczerze, że kilka ostatnich dni to kompletne nudy i niemalże brak ciekawych newsów, jeśli chodzi o samochody nowe. Ot, Mercedes-AMG wypuścił model CLE 53 z 6-cylindrowym silnikiem. Rozpędza się do 100 km/h w 4,2 s, czyli o 0,1 s wolniej niż C 63 AMG poprzedniej generacji (czyli to z V8). Wertuję pozostałe informacje na temat tego auta i nie powiem, żeby się jakoś szczególnie wyróżniało. Na szczęście w świecie klasyków pojawił się zdecydowanie ciekawszy news.

Już jutro, 8 grudnia br. na aukcję trafi Aston Martin DB2/4 od Bertone

Aston Martin DB2/4 Bertone

Nazwa auta na pierwszy rzut oka wygląda dziwnie, ale tak faktycznie nazywał się następca modelu DB2. Aston Martin DB2/4 powstawał był w latach 1953-1957, zbudowano 764 egzemplarze.

Powiem szczerze, że oryginalny DB2/4 nie należy do moich faworytów wśród modeli tej marki, chyba głównie za sprawą dziwnawego przodu, który pod tym względem konkurowałby z równoletnim Bristolem 404, że o 403 nie wspomnę. Ale tu mamy do czynienia z autem przestylizowanym przez Włochów, a efekt jest – ośmielę się stwierdzić – spektakularny.

Aston Martin DB2/4 Bertone

To jedyny taki samochód na świecie

Łącznie Bertone zbudowało 7 sztuk Astonów DB2/4, ale 6 z nich miało nadwozie otwarte. A skąd w ogóle się takie Astony wzięły? Tu trzeba zacząć od Stanleya H. Arnolta II, znanego jako „Wacky”. Ten przedsiębiorca z Warsza… a nie, przepraszam, z Warsaw w stanie Indiana, stolicy hrabstwa Kosciuszko, dorobił się dużych pieniędzy jako producent silników morskich. Był jednak prawdziwym entuzjastą samochodów sportowych, a że finanse na to pozwalały, w latach 50. zajął się sprzedażą brytyjskich samochodów w Chicago. Zlecił też Bertone przygotowanie przestylizowanych MG TD, które znane są jako Arnolt-MG – sprzedawał je później w swoim salonie. Na tym współpraca się nie zakończyła – w salonie „Wacky’ego” sprzedawano też Arnolt-Bristole i inne stylizowane przez Bertone wyjątkowe auta – od Alfy Romeo po Bentleye.

Aston Martin DB2/4 Bertone

Widoczne na zdjęciach coupe o numerze nadwozia LML/765 zaprojektował Franco Scaglione, co – oprócz oczywistości w rodzaju lektury dokumentacji pojazdu – można rozpoznać po charakterystycznych przetłoczeniach nadwozia oraz mocno zawiniętej tylnej szybie. Zamówiony w sierpniu 1954 r. samochód już w styczniu 1955 r. trafił do Paryża, gdzie jego właścicielem został niejaki pan Henrey Pagezy – tak przynajmniej zapisano w dokumentach, ale uważa się, że po prostu ktoś nie umiał poprawnie zapisać danych personalnych Henriego Pigozziego, założyciela Société Industrielle de Mécanique et Carrosserie Automobile… czyli po prostu marki Simca. Przemawia za tym również fakt, że kilka detali tego Astona pochodzi właśnie z Simki, w tym tylne lampy.

Pod podłogą umieszczono m.in. koło zapasowe i zestaw narzędzi.

Więcej sztuk DB2/4 Bertone nie powstało, choć były takie plany – ale Aston Martin nie zgodził się na dostarczenie większej liczby podwozi. W związku z tym, Bertone na własnym stoisku pokazywało ten samochód podczas Turyńskiego Salonu Samochodowego w latach 1957 i 1958 (w międzyczasie zmieniając kolor auta z białego na niebieski), prawdopodobnie w nadziei, że Brytyjczycy wybiorą właśnie to studio jako projektantów nowego modelu DB4. Plan się nie powiódł, a zadanie powierzono ludziom ze studia Touring z Mediolanu.

Trudno mi powiedzieć, czy to dobrze czy źle

Touring również świetnie wywiązał się ze swojego zadania. Te auta nie wyglądały co prawda tak lekko i zwiewnie jak opisywany DB2/4, ale… nie wyglądały też aż tak włosko, i być może właśnie dlatego szefostwo marki podjęło taką, a nie inną decyzję. Widoczny na zdjęciach Aston jest absolutnie zjawiskowy, ale stopień brytyjskości w tych liniach karoserii oceniam na jakieś minus osiem. Gdyby nie oznaczenia na nadwoziu, podejrzewałbym, że patrzę na jakieś Ferrari, a może nawet Fiata – w końcu model 8V miał tyle wersji nadwozia, że gdyby nie ten grill i kierownica to pewnie niczego bym nie podejrzewał.

A, czekajcie! Jeszcze silnik

W samochodzie sportowym pewnie od niego powinno się zacząć, ale wybaczcie, jestem do tego stopnia zachwycony nadwoziem, że niemal zapomniałem. Pod maską pracuje tu seryjny silnik Astona, czyli rzędowa jednostka 6-cylindrowa o pojemności 2,9 l i mocy 142 KM. W oryginalnym DB2/4 pozwalało to na przekroczenie 190 km/h i sprint do 60 mph (97 km/h) w 10,5 s. Jak na połowę lat 50., były to zapewne doskonałe osiągi, a co więcej, w teście brytyjskiego magazynu The Motor DB2/4 zużywał średnio zaledwie 12,3 l benzyny na 100 km. Kurka wodna, gdy miałem Peugeota 205 1.1 z zużytym gaźnikiem, to zimą wciągał mi 13,5 litra na setkę, a nie przyspieszał do 100 km/h w 10 s. Ale pewnie był głośniejszy, zawsze coś.

Aston Martin DB2/4 Bertone

To jest silnik Astona, nie Peugeota.

W 1955 r. Aston Martin wprowadził do gamy opcjonalny, wzmocniony do 167 KM silnik, ale – jak przeczytaliście przed chwilą – auto ze zdjęć budowano w drugiej połowie 1954 r. A że mamy tu do czynienia z tzw. matching numbers, czyli zgodnością numerów nadwozia i silnika z tym, co podaje dokumentacja producenta, mamy też pewność, że nikt tu niczego nie kombinował.

Ostatnia renowacja auta została zlecona przez obecnego właściciela, który nabył DB2/4 w 2019 r. Cały proces kosztował 800 tys. dol. (ponad 3,2 mln zł po obecnym kursie), ale można powiedzieć, że się opłacało: Aston zdobył pierwsze miejsce w swojej klasie na tegorocznym Pebble Beach Concours d’Elegance, ma też zaproszenie na konkurs w Villa d’Este w przyszłym roku. I, jak napisano na stronie domu aukcyjnego RM Sotheby’s, z takim autem żaden najwyższej rangi konkurs elegancji nie odeśle nas z kwitkiem.

Ile taka przyjemność?

Ile dokładnie to się dopiero okaże, ale RM Sotheby’s oczekuje, że samochód sprzeda się za 1,2-1,6 mln dol., czyli jakieś 4,8-6,4 mln zł. Nawet nie tak najgorzej, biorąc pod uwagę tę renowację za 800 patyków.

To co z tą zrzutką, dołączacie?

Aston Martin DB2/4 Bertone

 

fot. Courtney Frisk, RM Sotheby’s

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy - dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to