Aplikacja mObywatel ma w 2024 r. zyskać wiele nowych funkcji. Jedną z nowości będzie moduł „Stłuczka”.
Wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka na jednym z ostatnich posiedzeń sejmowej Komisji Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii, w skrócie CNT, zapowiedział pojawienie się nowych funkcji w aplikacji mObywatel, którą pobrano już ponad 16 milionów razy. Czyni ją to jedną z najpopularniejszych europejskich aplikacji rządowych dla obywateli. Aktualna wersja aplikacji nosi nazwę mObywatel 2.0 – ciekawe, czy ta liczba będzie się zmieniać przy kolejnych iteracjach związanych z dodawanymi modułami.
Kierowcy będą mogli zaoszczędzić trochę miejsca w schowku
Planuje się rozszerzenie mObywatela o scyfryzowaną wersję oświadczenia o kolizji (zwanego oficjalnie wspólnym oświadczeniem o zdarzeniu drogowym). Dokument ten w wersji papierowej warto wozić ze sobą zawsze, jest to jeden z must have poza obowiązkowym wyposażeniem z zakresu bezpieczeństwa, który moim zdaniem wręcz powinien się znaleźć obok gaśnicy i trójkąta w rubryce „obowiązkowe”. Każdemu życzyć należy, aby nigdy nie było konieczności sięgnięcia po niego do schowka, ale jeśli nadejdzie taka konieczność to…
Aplikacja mObywatel – moduł „stłuczka”
Moduł „stłuczka”, jak został pieszczotliwe ochrzczony (mam nadzieję, że tylko wstępnie), ma pozwolić wypełnić oświadczenie o przebiegu zdarzenia drogowego na smartfonie. Łatwo można sobie wyobrazić, że do takiego dokumentu bezpośrednio w apce dodamy zdjęcia (przypuśćmy, że będzie obowiązek dodania fotografii oryginalnych bez modyfikowania – miejsce kolizji, „obrażenia” na samochodach biorących udział w kolizji, zdjęcie infrastruktury oraz opcjonalnie fotografii, na których będzie można nanieść predefiniowane znaki drogowe, strzałki, linie, piktogramy itp.). Zostawiłbym również miejsce na zrobienie klasycznego rysunku. Baza zdarzeń drogowych z tak proceduralnie wprowadzonymi danymi sprawi, że będzie to potężne narzędzie dla ubezpieczycieli, bo oczywiście tylko jeśli będą mieli dostęp do tych rekordów w bazie danych będzie miało to sens.
Plusy wydają się dość oczywiste. Szybsze zajęcie się sprawą i szybsza wypłata odszkodowania, brak konieczności wizyty rzeczoznawcy, brak konieczności późniejszego uzupełniania zdjęć i przesyłania ich mailem lub przez aplikacje ubezpieczeniową sprawcy. Dodatkowo takie zdjęcia mogłyby trafiać do CEPiK-u i do historiapojazdu.gov.pl.
No dobrze, a pytania i czarne scenariusze?
Moją obawę budzi fakt, że takie oświadczenie musi zostać podpisane przez wszystkich uczestników zdarzenia drogowego. Czy będzie możliwe sporządzenie dokumentu w chmurze, gdy któryś z uczestników nie będzie posiadał rzeczonej aplikacji? Czy aplikacje będą miały możliwość pracy synchronicznej, tak aby można było stworzyć protokół wspólnymi siłami? Czy na tyle ufamy już cyfryzacji, że nie ma obawy, że w zdarzeniu drogowym trafimy na wybitnie uzdolnionego cyfrowo obywatela, który po fakcie wejdzie na aplikację i zmieni wersję wydarzeń? Tego nie wiemy, więc na ten moment, a nawet po wprowadzeniu zapowiadanych zmian (na ten moment nie wiadomo jeszcze kiedy zostaną dodane), polecam jednak wygospodarować miejsca w schowku obok rękawic do prowadzenia i wożenie w koszulce foliowej tradycyjnych papierowych oświadczeń. Strzeżonego… i tak dalej.
Zdjęcie główne: Drazen Zigic, Freepik.com
