Witamy w kolejnym odcinku Ekspresówki, pełnej kolorów, marek zapomnianych i modeli nieśmiertelnych, a także Chińczyków. Do tych ostatnich trzeba się powoli przyzwyczajać, bo w branży motoryzacyjnej poczynają sobie coraz śmielej.

Budowa najdłuższego i najgłębiej położonego tunelu podmorskiego rozpoczęta

Tunel będzie mieć 18 kilometrów długości i znajdować się 40 metrów pod poziomem morza, ma łączyć Danię i Niemcy przeprawą drogową i kolejową. I zanim zakrzykniecie z oburzeniem, że hola hola, Anglicy i Francuzi połączyli się dłuższym tunelem, to dla uściślenia ten pod kanałem La Manche ma tylko połączenie kolejowe. Oczekuje się, że tunel skróci czas podróży do około 7 minut pociągiem lub 10 minut samochodem. Skróci także czas podróży między głównymi miastami Kopenhagą i Hamburgiem do zaledwie dwóch i pół godziny pociągiem w porównaniu z czterema i pół godzinami, jakie zajmuje obecnie. Najszybszą drogą pomiędzy obydwoma krajami na odcinku Puttgarden-Rødby jest obecnie 45-minutowy rejs promem, z którego co roku korzystają miliony pasażerów. Nic tylko zabrać jakieś bulgoczące V8 i przez 18 kilometrów cisnąć do odcięcia z opuszczonymi szybami.

Tylko 1 na 7 chińskich marek samochodów elektrycznych będzie zyskowna do 2030 roku

Tutaj kiedyś było ściernisko, a teraz jest monstrualne parkingowisko.

1 z 7 marek? To ile ich tam mają? 137, słownie sto trzydzieści siedem. Według Alixpartners spośród tych 137 marek pojazdów elektrycznych, działających obecnie w Chinach, tylko 19 będzie zarabiać pod koniec tej dekady. Przewidywanie to opiera się na skutkach brutalnej wojny cenowej, która toczy się od kilku lat na rynku krajowym w Chinach i nic nie wskazuje na to, aby miała ustać. Dominujące firmy, takie jak BYD ze swoimi marżami mogą sobie pozwolić na ciągłe obniżanie cen, zaś rywale zmuszeni są obniżać własne ceny, aby pozostać w grze. Wojna cenowa zaszkodziła już niektórym chińskim markom, w tym WM Motor, który w 2023 r. ogłosił upadłość, a Alixpartners spodziewa się, że takich przypadków będzie więcej. Nadal kogoś boli głowa od nadmiaru marek samochodowych w europejskich koncernach?

Włoski rząd może przejąć niektóre marki-duchy Stellantisa i zaoferować je Chińczykom

Słoneczko błogo grzeje, a belle ragazze są ogniste, gorące i mocne jak kawa, więc czym się przejmować?

Chodzi o należące do portfolio Stellantisa marki Autobianchi i Innocenti, pod których szyldami nie wyprodukowano niczego od lat 90. XX wieku. Włoski rząd czyni zakusy na prawa do owych marek, by przekazać je chińskim producentom i ułatwić w ten sposób ekspansję w Europie. Nowe regulacje mogłyby pozwolić rządowi na pozyskiwanie marek historycznych, które „nie są używane przez co najmniej pięć lat lub podlegają procesowi zaprzestania działalności przez firmę właścicielską”. Rząd próbuje w ten sposób zwiększyć produkcję samochodów we Włoszech i jednocześnie dąsa się na producentów samochodów, którzy próbują uzurpować sobie włoskie korzenie, choćby firmę DR Automobiles za przedstawianie chińskich samochodów jako włoskich.

Wyższa kadra kierownicza Stellantisa ewakuuje się nie mitrężąc

Mamatha Chamarthi, szefowa działu oprogramowania Stellantis, odeszła z firmy. Jest ona piątym dyrektorem najwyższego szczebla, który w ciągu ostatnich kilku miesięcy opuścił Stellantis. Inni dyrektorzy Stellantis w podobny sposób całkowicie opuścili markę, podczas gdy inni przeszli na emeryturę. Jason Stoicevich dołączył do firmy w maju jako wiceprezes ds. sprzedaży detalicznej w USA. Zaledwie dwa miesiące później zdecydował, że to stanowisko nie jest dla niego i odszedł. Richard Schwarzwald, dyrektor ds. obsługi klienta, również odszedł po dołączeniu do najwyższego zespołu kierowniczego w 2021 r. Tim Kuniskis i Jim Morrison, dwaj dyrektorzy przeszli na emeryturę w maju. Było to nieco nieoczekiwane, ponieważ Morrison właśnie przyjął nowe stanowisko pod koniec 2023 r., a Kuniskis wydawał się przygotowany na wprowadzenie Dodge’a i RAM-a w erę elektryczną. Najwyraźniej najlepsze co można wyciągnąć ze Stellantisa w jego obecnej formie to tłusta odprawa dyrektorska. Bo przecież nie Puretecha.

Toyota wyrzuca z Land Cruisera silnik V8, ale za to dodaje ręczną skrzynię do silnika R4

ekspresówka

Po zgliszczach znanego nam świata nadal będzie jeździła co najmniej jedna Toyota z niezniszczalnej serii.

Toyota zaprzestanie produkcji 4,5-litrowego silnika V8 w Land Cruiserze serii 70 ze względu na bardziej rygorystyczne przepisy dotyczące emisji. Seria będzie nadal produkowana z czterocylindrowym turbodieslem o pojemności 2,8 litra. Silnik ten został zapożyczony od Hiluxa i wytwarza 204 KM i 449-500 Nm (zależnie od źródła informacji), czyli o co najmniej o 20 Nm więcej niż dotychczasowy silnik V8. Czterocylindrową jednostkę będzie można łączyć ze zmodyfikowaną wersją pięciobiegowej manualnej skrzyni biegów ze starego V8. Toyota zmodyfikowała pierwszy, drugi i trzeci bieg, aby poprawić osiągi, jednocześnie „wydłużając” piąty bieg, aby zmniejszyć zużycie paliwa. Trawestując myśl najsłynniejszego naukowca XX wieku – nie wiem czym będą jeździć ludzie po kolejnej wojnie światowej, ale po apokalipsie cywilizacji nadal znajdzie się gdzieś Toyota z dieslem, która odpali i pojedzie jakby nic się nie wydarzyło.

Kupujący Mustanga GTD mogą dopłacić do unikatowego koloru, który stanie się niedostępny dla innych

ekspresówka

Nadjeżdżam udowodnić, że amerykańskie samochody potrafią skręcać i hamować.

Długą zaiste drogę przeszedł Ford od etapu Modelu T, dostępnego w dowolnym kolorze pod warunkiem, że będzie to czarny (tak naprawdę chodziło o czas schnięcia czarnego lakieru, więc to nie ośli upór Henry’ego Forda był tu przyczynkiem do anegdoty). Ford nazywa to „ekskluzywną opcją blokady rozszerzonej palety kolorów”. W cenie podstawowej Mustanga GTD dostępnych jest sześć kolorów do wyboru. Jednak rozszerzona paleta dodaje tysiące opcji, oczywiście za adekwatną dopłatą. Jeśli zdecydujesz się zapłacić jeszcze więcej, otrzymasz opcję blokady, która uniemożliwia każdemu innemu klientowi wybór takiego samego koloru, czyniąc go naprawdę wyjątkowym (kolor, nie klienta). I to jest przepis na unikatowość na drodze, a nie jakieś tam oklejanie matowoszarą folią jak tysiące innych wyjątkowych płatków śniegu.

I to na tyle w tym odcinku Ekspresówki. Poproszę Toyotę J70 ze starym Autobianchi na pace i mogę takim zestawem jeździć do końca świata i jeden dzień dłużej, a Chińczycy niech się duszą nadmiarem na swoim rynku wewnętrznym.

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy - dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to