O tak, klasyczne, dwudrzwiowe Maserati, rzecz jasna z cudownie brzmiącym V8, coś wspaniałego. Zaraz… dwudrzwiowe Quattroporte? Tak, i to nie największa niespodzianka – lepiej usiądźcie. Lubicie może stare pojazdy specjalistyczne? Jeśli tak, to dostępne na aukcji Maserati Quattroporte jest właśnie dla Was, bo to wóz strażacki.

Choć lubię podziwiać zabytkowe – najlepiej z bardziej zdobnych epok jak lata 50. czy 60. – ciężarówki, kampery czy właśnie wozy strażackie, to nie budzą we mnie szczególnej ciekawości czy emocji. Ot, ładny relikt i tyle. Gdy jednak trafiam na coś tak wyjątkowego jak to Maserati, to nie mogę wyjść z podziwu nad sporą dozą zawartych w nim fantazji i stylu.

Z pewnością to właśnie fantazją wykazała się firma CEA – włoski producent sprzętu gaśniczego – zlecając stworzenie pięciu strażackich Quattroporte. Konwersją zajęła się bolońska firma nadwoziowa Grazia, która ucinała odpowiednie kawałki sedana tak, żeby powstał pickup – i oczywiście pozbywała się tylnych drzwi, psując sens nazwy. Następnie dawne miejsce tylnej kanapy zajmowała instalacja gaśnicza z armatką wodną na szczycie. Za nią powstawała platforma do jej obsługi, przypominająca typową pakę pickupa, tyle że pozbawioną tylnej burty. Ciekawostka – Bolonia była również pierwotną siedzibą Maserati (zmienioną w 1940 r. na Modenę), więc auto zaliczyło wycieczkę historyczną w czasie powstawania.

Maserati Quattroporte

Mechanicznie to nadal normalne Maserati Quattroporte

Ogólna konstrukcja auta pozostała standardowa, tak więc nadal źródłem napędu jest jedno z najlepiej brzmiących V8 w historii. W przypadku drugiej serii pierwszego Quattroporte – a z tym mamy tu do czynienia – oznacza to albo 4,1 l i 264 KM, albo 4,7 l i 290 KM. Niestety nie wiadomo, która to wersja, gdyż opis aukcji wspomina o „260 HP silnika 4,7-litrowego”, za to pewna jest 5-biegowa ręczna przekładnia. Niezależnie od tego, pewnie do dziś jest to jeden z najszybszych wozów strażackich – w końcu sportowa marka i silnik o korzeniach w F1 zobowiązują. A skoro o tym mowa…

Maserati Quattroporte

Nie spotkalibyście tego Maserati w akcji w żadnym włoskim mieście czy wiosce. Jego żywiołem był tor – wszystkie 5 egzemplarzy powstało do zapewnienia bezpieczeństwa Grand Prix F1. Służyły na torach Italii do końca lat 70., zapewniając przy tym niezwykłą reklamę firmie CEA. Potem przez pewien czas historia całej piątki nadal była wspólna, gdy razem zmieniały właścicieli. Gdy jednak „rodzeństwo” się rozdzieliło, to temu egzemplarzowi przypadło trochę sławy, gdyż był przedstawiany we francuskiej prasie. Zaś w latach 2011-2017, już u obecnego właściciela, przeszedł kompleksową renowację, podczas której starano się zachować jak najwięcej z oryginału.

Już jutro to wyjątkowe Quattroporte będzie można kupić

2 lutego na Salon Rétromobile w Paryżu odbędzie się aukcja, a spodziewana kwota sprzedaży to od 150 do 250 tys. euro (ok. 650 do 1,08 mln zł). Co prawda nie znam się na cenach klasyków, ale za tak niezwykłe, rzadkie i wspaniałe auto nie wydaje mi się to wygórowanym zakresem. Tym bardziej, że do samochodu dołączona jest – podobno obszerna – historyczna dokumentacja, obejmująca fotografie „z epoki” oraz certyfikaty Maserati dotyczące produkcji i oryginalności auta. Oczywiście cały proces pieczołowitej renowacji również został obfotografowany. Oby tylko następny właściciel nie chował tego cuda pod kocem, bo ten wyjątkowy kawałek motoryzacyjnej fantazji i historii zdecydowanie nie powinien zaginąć pod kurzem.

 

Zdjęcia: Artcurial

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy - dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to