Dzień dobry! Wiosennie zapraszamy na Garażowe rozmowy. Tym razem chcielibyśmy się dowiedzieć, czy bywacie w ASO, czyli w autoryzowanych stacjach obsługi.
Zwykło się uważać, że póki samochód jest na gwarancji, to na przeglądy musi się stawiać do ASO. Już od ponad 10 lat ta zasada tak naprawdę nie ma zastosowania, ponieważ przepisy unijne i krajowe mówią wyraźnie, że nawet w okresie gwarancji pojazd można serwisować w dowolnym warsztacie, także niezależnym. Warunkiem jest odpowiednia jakość świadczonych usług, co należy rozumieć m.in. jako korzystanie z takich samych procedur serwisowych czy też korzystanie z dopuszczonych przez producenta auta części zamiennych czy chemii (np. oleju silnikowego spełniającego odpowiednie normy). Oczywiście nie trzeba się obawiać, że ASO będzie po takiej zdradzie pobierać próbkę oleju do analizy, ale jeśli ktoś miałby zły dzień to pewnie mógłby się doczepić nie takiej bańki z olejem na dolewki w aucie. I weź tu potem z takim dyskutuj i trać czas.
Powyższe uwagi zwykle nie dotyczą jednak gwarancji na perforację nadwozia – czy tej na stan powłoki lakierniczej. Tutaj przeglądy trzeba robić w autoryzowanym serwisie, nie wspominając o ewentualnych naprawach – jeśli nadwoziem zajmie się blacharz czy lakiernik spoza ASO, z gwarancją możemy się pożegnać. Szczęśliwie przegląd stanu nadwozia nawet w ASO do drogich nie należy, nadal mówimy jednak o kwotach rzędu 100-200 zł – warto więc sobie przekalkulować, czy nie lepiej byłoby wydać te pieniądze po prostu na dodatkowe zabezpieczenie antykorozyjne w warsztacie niezależnym, kosztem utraty gwarancji na blacharkę. Oczywiście takie działania nie powinny mieć wpływu na gwarancję mechaniczną auta.
W gorszej sytuacji jest liczna grupa kierowców, która korzysta z aut w leasingu. Często zapisy w umowach wymagają, by przeglądy okresowe wykonywać właśnie w ASO.
Mi z usług ASO zdarza się korzystać, ale rzadko
Najczęściej miałem z serwisami autoryzowanymi do czynienia wtedy, gdy zjawiałem się tam samochodem rodziców – ale ze względu na koniec gwarancji mechanicznej oraz – w przypadku jednego ASO – wyjątkowo mierną obsługę, także i w tych przypadkach przeszliśmy na korzystanie z usług serwisów niezależnych. Z ASO skorzystałem jednak m.in. w celu zrealizowania dwóch akcji serwisowych w moim Galaxy (serwisy niezależnie się tym nie zajmują), co przy okazji spotkało się z jednoczesną (i konieczną) wymianą kilku innych elementów.
Zdarza mi się też korzystać z serwisów autoryzowanych tylko po to, by zamówić oryginalne części zamienne, których nie da się dostać nigdzie indziej. Przykładowo jakiś czas temu kupiłem w ten sposób nowy separator oleju i jego przewód. Poza ASO te elementy występują tylko w ofercie jednego producenta o niepewnej renomie, a w serwisie Forda były bez problemu dostępne na zamówienie. W podobny sposób zamawiałem też kiedyś nową podłogę (wykładzinę) bagażnika. Tu z pewnością w gorszej sytuacji są właściciele aut francuskich – ich producenci znani są z tego, że po śmiesznie krótkim czasie przestają oferować cokolwiek poza elementami eksploatacyjnymi (a czasem i z nimi jest problem).
A jak jest u Was? Jeździcie do ASO? I jak się to ma w odniesieniu do wieku i stanu Waszych aut?
Zdjęcie główne: senivpetro, Freepik.com
