Ale jak to? – zapytacie. Przecież nowy VW Passat jest u nas dostępny, to to nowe kombi. Ano, owszem. Ale Volkswagen Passat Pro to sedan opracowany z myślą o rynku chińskim.

Od początku swojej historii VW Passat zawsze był dostępny m.in. w wersji 4-drzwiowej. Należałoby tu jednak dodać dwie gwiazdki, ponieważ pierwszy Passat – B1 – nie był dostępny jako klasyczny sedan a jako fastback, natomiast Passat B2 w sedanie… oficjalnie nie był Passatem, oferowany był bowiem pod nazwą Santana. Potem przyszły czasy 3. generacji tego modelu i od tej chwili wszystko stało się prostsze: klienci mogli kupić klasycznego sedana lub równie klasyczne kombi.

No dobra, w czasach Passata B6 gamę rozszerzono o 4-drzwiowe coupe zwane Passatem CC (przemianowane potem na CC i później zastąpione Arteonem), ale nie spowodowało to wyrzucenia z gamy modelu sedana ani kombi. Aż przyszedł rok 2024 i pojawił się Volkswagen Passat B9 – ostatni na Starym Kontynencie spalinowy samochód w historii tej linii modelowej. Tutaj sedana już nie uświadczymy – po prostu był na tyle niepopularny w poprzedniej generacji, że zadecydowano o usunięciu go z gamy.

Ostatni europejski Passat sedan – generacja B8. Tu w wersji GTE (hybryda plug-in).

Szczerze mówiąc nie wiem, gdzie ludzie mają oczy – choć nie jestem fanem tej marki, to uważam sedana generacji B8 za jedno z najlepiej narysowanych aut segmentu D. Tak, kombi też jest bardzo udane – ale odpowiednio skonfigurowany sedan wygląda po prostu świetnie. No i nie ma ryzyka, że ktoś będzie oczekiwał, że mu przewieziemy pralkę. W każdym razie mam dwie informacje dla fanów tego modelu w wersji z trójbryłowym nadwoziem – dobrą i złą.

Dobra: Volkswagen Passat Pro istnieje. Zła: nie trafi do Europy

Volkswagen Passat Pro

Szczerze mówiąc nie wiem, po co Chińczycy nadali nowemu sedanowi nazwę „Pro” i nieszczególnie chce mi się tego szukać – historia motoryzacji zna dalece dziwniejsze nazwy. Faktem natomiast jest to, że Volkswagen Passat Pro nie jest dokładnie tym, czego można by się spodziewać. Innymi słowy – jest on od europejskiego kombi dłuższy, większy jest także rozstaw osi. Tutejszy Passat B9 ma 4917 mm długości i rozstaw osi wynoszący 2841 mm (swoją drogą niezbyt wiele jak na taką długość nadwozia), natomiast VW Passat Pro ma ok. 5,o4 m długości, przy rozstawie osi wynoszącym 2,87 m. Należy jednak oczekiwać, że oba modele korzystają z platformy MQB Evo.

Różnice znajdziemy też pod maską. Sprzedawane u nas kombi dostępne jest jako benzyniak, miękka hybryda, hybryda plug-in i diesel, natomiast Volkswagen Passat Pro wjedzie do chińskich salonów w zaledwie dwóch wersjach do wyboru: 160-konnej 1.5 TSI lub 220-konnej 2.0 TSI. Elementów hybrydowych nie stwierdzono, podobnie jak obecności napędu na obie osie (w obu wersjach mamy napęd na przód) czy skrzyni manualnej – standardem będzie DSG. W chińskiej gamie marki Passat Pro dołączy do odrobinę inaczej stylizowanego modelu Magotan, opracowanego przez spółkę joint-venture FAW-VW. Passat Pro to z kolei dzieło VW i koncernu SAIC.

Volkswagen Passat Pro

Cen modelu Pro nie znamy, aczkolwiek nie jest to chyba jakiś wielki problem zważywszy na niedostępność tego auta w Europie. Zresztą, gdyby już chcieć sobie ściągać jakiegoś sedana od VW z Chin, to może lepiej większego Phideona?…

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy - dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to