21 to dobra liczba – oczko w karcianej grze, rozmiar nasadki do odkręcania kół w niektórych samochodach (mam od lat tę samą firmy Facom, wykonaną z niezniszczanium), wiek w którym chłopcy zaczynają na serio być mężczyznami, choć nadal lubią zabawki. Od naprawdę drogiej zabawki, rozbitej ale już naprawionej, zaczynamy ten odcinek Ekspresówki.

Pagani Zonda po stłuczce z 2022 r. został niedawno naprawiony

Sielskie życie na Półwyspie Apenińskim toczy się swoim niespiesznym rytmem, a skoro Marco i Luigi powiedzieli, że naprawią Zondę po stłuczce, to nie trzeba im co pół roku przypominać. Wartość wozu szacowana na 15 do 17 milionów dolarów również nie skłoniła ich do zagęszczania ruchów. Tak czy owak efekt jest więcej niż zadowalający, jak mawiają klasycy „nie widać co było robione”. I tak trzeba żyć – supersamochody też powinny uczestniczyć czynnie w ruchu drogowym, nieraz ze wszystkimi tego konsekwencjami, a nie jałowo nabierać wartości w jakimś klimatyzowanym ściśle strzeżonym pomieszczeniu. To dobre dla innych dzieł sztuki typu obrazy czy rzeźby.

Mitsubishi Mirage bardziej responsywne od Porsche Caymana

Ekspresówka

Fryzjer mojej żony czasami takim jeździ, ale nawet on zawsze zastrzega, że pożyczył od swojej małżonki tylko na chwilę. W teście wziął udział wariant G4, czyli sedan, ale jest tak straszny, że Wam go nie pokażę.

Wykazanie prawdziwości zdania z nagłówka wymagało trochę sztuczek i testów, ale zostało potwierdzone. W skrócie – chodzi o sprawdzenie responsywności silnika przy przyspieszaniu nie od 0 do 97, ale od 8 do 97 km/h (czyli nie od 0 do 60, tylko od 5 do 60 mph), co eliminuje wpływ funkcji w rodzaju launch control czy samych umiejętności kierowcy (ważnych w przypadku aut ze skrzyniami manualnymi). Car and Driver wykazał, że silniki wyposażone w turbo podczas tak specyficznych warunków testowych przyspieszają o wiele gorzej niż wynika to z danych katalogowych, podających zwyczajowo czas od zera do setki (sześćdziesiątki).

Silniki wolnossące są tu bardziej przewidywalne dzięki temu, że nie mają problemu ze zbyt niskim ciśnieniem doładowania po ruszeniu. Mitsubishi Mirage (znane też jako Space Star) prowadzi w tych warunkach z niemal identycznym czasem przyspieszania od 0 do 60 oraz od 5 do 60 mph (różnica wynosi 0,1 sekundy na korzyść drugiego czasu), co wobec 2 sekund dla Porsche 718 Caymana T jest wręcz niewiarygodne (od 0 do 60 mph Cayman przyspiesza w 4,4 sekundy, ale od 5 do 60 mph w 6,4 sekundy). Ale żeby nie było za różowo (abstrahując od wersji Hello Kitty wspomnianego Mitsubishi – nie szukajcie tego, naprawdę), to Cayman na sprint od 0 do 60 mph potrzebuje trzykrotnie mniej czasu niż Mirage. No i tyle było z łamiącej wiadomości dla przywabienia klików.

Rolls-Royce Phantom z plikiem faktur za serwis na sprzedaż za 70 tysięcy dolarów

Trudno o mniej trafną ilustrację pojęcia “tani w utrzymaniu”. / fot. Beverly Hills Car Club

Dla niejednego plik faktur za naprawy to dobry znak przy poszukiwaniach używanego samochodu. Oznacza w ich mniemaniu, że auto było należycie serwisowane, że jest zadbane, a dotychczasowy właściciel nie był jakimś atechnicznym barbarzyńcą. Z pewnością więc ucieszą się na widok ogłoszenia z Rolls-Royce’em Phantomem, wystawionym z ceną wywoławczą 70 tysięcy dolarów i fakturami za serwis, z których jedna opiewa na 79 tysięcy dolarów. To jest panie szanowny silnik V12 i najwyższy luksus, to musi kosztować, a jak chcesz tanio, to sobie szukaj Pandy z LPG i nie nudź. Pandę za 79 tysięcy dolarów można by pewnie pokryć złotem i jeszcze by sporo zostało na choinkę o zapachu kokosowym.

W pełni autonomiczna jazda Teslą nadal niegotowa i można za to pozywać

fastback

Jadowici prawnicy z USA (bo i skądżebyinąd) już zacierają ręce – orzeczenie sądu z San Francisco otwiera furtkę do składania pozwów przeciw Tesli, oszukującej klientów co do możliwości FSD, systemu w pełni autonomicznej jazdy. Kasa wzięta, system nie działa, ludzie wkurzeni, czyli dzień jak co dzień w bajecznym świecie elektromobilności. Można się do tego przyzwyczaić, ale nie można powstrzymać szyderczego rechotu.

Wypożyczalnia Hertz naliczała opłaty za paliwo w samochodach elektrycznych

Ekspresówka

Wypożyczyłeś samochód elektryczny, żeby nie płacić za paliwo? Nie słyszę, halo, coś przerywa na linii. / fot. Hertz

Klienci wypożyczalni Hertz, korzystający z jej floty samochodów elektrycznych, byli obciążani opłatą za tankowanie paliwa, którego żadną miarą nie mieliby jak ani gdzie wlać do wypożyczonych pojazdów. Hertz tłumaczy się błędnie zaprojektowanym systemem poboru opłat, który nie uwzględnił, że pojazdy elektryczne powinny mieć przy zwrocie pełną baterię, a nie pełny bak i traktował te sprawy tak, jakby zwrócono samochód z pustym zbiornikiem paliwa. Kontakt z infolinią wypożyczalni pozwalał szybko wyjaśnić sprawę, ale niesmak pozostał, zaś Hertz wycofuje z oferty samochody elektryczne ze względu na niski popyt. Oni też?

Australijczyk w figlarnym nastroju doprowadza do wypadku

Nastrojowa i romantyczna kolorystyka zdjęcia, brakuje tylko typa grającego gdzieś w kącie na saksofonie. / fot. South Australia Police

25-letni kierowca z Australii doprowadził do wypadku, w którym na szczęście nikt nie został ranny. Prowadzona przez niego Mazda 3 stoczyła się z drogi na bok, kiedy pasażerka postanowiła okazać gorące uczucie namiętnym pocałunkiem, rozpraszając kierowcę. Tego ostatniego czeka sprawa w sądzie o nieostrożną jazdę, a pasażerkę grzywna za przeszkadzanie kierującemu w prowadzeniu pojazdu. I jak Australijczycy sobie wyobrażają dodatni przyrost naturalny w tak opresyjnym systemie?

To na tyle w tym odcinku. Choć nie jestem fryzjerem, to wolałbym płacić za naprawy Mitsubishi Mirage, nawet takie po stłuczce. Ale najlepiej nie obtłukiwać żadnych samochodów, chyba że jeździcie akurat KrAZem albo Uralem, wtedy to jest problem kogoś innego.

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy - dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to