Cześć! Wszystkich chętnych zapraszamy na Garażowe rozmowy. W tym tygodniu pytanie ponownie dotyczy Waszych aut.
Mogłoby się wydawać, że nie ma prostszego pytania niż „czy poleciłbyś swój samochód innym?”. W końcu skoro danym modelem jeździcie, to jasne że tak!
Tak, ale niekoniecznie
Różne przypadki chodzą po ludziach. Nie zawsze jeździ się tym, czym by się chciało – przykładowo czasem poruszamy się wyłącznie autem służbowym, z którym nie łączy nas żadne głębsze uczucie, a czasem może i ten samochód nie jest służbowy, ale został kupiony na szybko, byle był i jeździ się nim np. dlatego, że jest tani w eksploatacji. Albo… powinien być, a w praktyce jest gorzej, brakuje za to czasu, pieniędzy i nerwów, by ten pojazd wymienić na coś innego.
Czasem nasz samochód (czy raczej: konkretny model samochodu) jesteśmy w stanie z czystym sumieniem komuś polecić nawet wtedy, gdy nie mieliśmy wyboru i jeździmy nim bo „tak wyszło”, a czasem bywają sytuacje odwrotne – pod naszym domem stoi samochód marzeń, o którym śniliśmy przez lata, ale polecić go trudno, bo – na przykład – jest to model szeroko znany ze swojej awaryjności, koszmarnych własności jezdnych czy po prostu brzydki jak noc.
Jak wiecie, sam jeżdżę Fordem Galaxy
Jest to samochód 3. generacji (lub 2., zależnie jak je liczyć – mowa o generacji produkowanej w latach 2006-2015). Ten a nie inny model wybrałem nie tylko ze względu na to, że czekaliśmy na powiększenie rodziny, ale i dlatego, że był to – obok S-Maxa – jeden z łatwiej dostępnych minivanów, a poza tym – również obok S-Maxa – był to w zasadzie jedyny minivan gwarantujący ponadprzeciętne właściwości jezdne.
Czy poleciłbym Galaxy innym osobom, które akurat potrzebują tego typu samochodu? Odpowiedź brzmi: jasne, dlaczego nie? Jeden z głównych powodów macie już powyżej: prowadzenie. Żadne Sharany, Espace, Voyagery itd. po prostu nie jeżdżą tak dobrze, jak te dwa modele Forda, gdy mowa o precyzji prowadzenia i sensownym połączeniu tego z komfortem jazdy. Owszem – tamte mogą być nawet bardziej komfortowe, ale ceną do zapłaty za to byłaby po prostu mniej przyjemna dla mnie, mniej angażująca jazda.
Są i powody bardziej pragmatyczne, jak choćby koszty: Galaxy (i S-Max) bazuje na Mondeo, więc eksploatacja nie pochłania majątku, a co ważniejsze w świetle np. samochodów francuskich – części realnie są dostępne. Nawet jeśli na rynku nie ma jakiegoś zamiennika, to w ostateczności ASO poratuje jakąś częścią. Spróbujcie tego manewru w jakimś starszym Citroenie. Mamy też niegłupią paletę silników – każdy znajdzie coś dla siebie. No, prawie każdy – zwolennicy LPG niekoniecznie, zarówno przez potencjalne problemy z silnikami, jak i przez trudności w montażu butli, szczególnie w autach z podwójnym układem wydechowym.
Poprzednio jeździłem Fordami Mondeo Mk3 i Mk4 i oba też spokojnie mógłbym polecić, z podobnych powodów. W skrócie: uważam, że na tle równoletniej konkurencji to po prostu ciekawe, dające dużo satysfakcji z prowadzenia samochody.

