O klienta, który szuka relatywnie niewielkiego samochodu elektrycznego, ma się rozumieć – bo Kia EV3, jak nazwa wskazuje, będzie napędzana przepływem elektronów.

Przyznam, że dziwi mnie, a nierzadko i bawi narzekanie, że teraz to wszystkie samochody są takie same. Oczywiście jest w tym dużo racji od strony technikaliów, rzecz jednak w tym, że osoby wyrażające się w taki sposób najczęściej mają na myśli nie kwestie techniczne, a stylistykę. Tymczasem w ostatnich latach wielu producentów naprawdę mocno wyróżniło swoje auta na tle konkurencji. Jednym wyszło to rewelacyjnie (patrz Genesis czy Toyota), innym… raczej nie tak dobrze (mam tu na myśli m.in. BMW).

Jednym z producentów, którego nowe modele zaczęły bardzo mocno się wyróżniać, jest Kia. Sam uważam nowy język stylistyczny tej marki za bardzo udany, choć podejrzewam, że akurat w tym przypadku zdania mogą być podzielone.

Najnowsza premiera to Kia EV3 – mierzący 4,3 m długości SUV (tudzież crossover)

Kia EV3

Warto przy okazji zwrócić uwagę na fakt, że Kia EV3 pożycza sporo detali stylistycznych od znacznie większego modelu EV9. Tak, już słyszę te śmichy-chichy, że „dopiero co komentowałem, że samochody wcale nie są takie same”, w związku z czym zaznaczę na wszelki wypadek raz jeszcze, że wcześniej chodziło o porównywanie ze sobą różnych marek. Ten sam język stylistyczny w różnych modelach tej samej marki nie jest niczym złym, o ile da się go dostosować do samochodów różnej wielkości – co nie zawsze jest oczywiste. Bardzo dobrze wychodzi to np. w Volvo – i moim zdaniem w Kii też.

Kia EV3

Kia EV3 w wersji GT-line.

Ale dobrze, dość dygresji – zajmijmy się koreańską nowością. Kia EV3 to model, który ma być oferowany zarówno w Korei Południowej, jak i w Europie czy w Ameryce Północnej. Samochód ten jest o 105 mm dłuższy od modelu Soul (i e-Soul) oraz o 120 mm krótszy od Niro/e-Niro. Pośrodku plasuje się też rozstaw osi: w EV3 wynosi on 2680 mm, podczas gdy w mniejszym modelu jest to równe 2600 mm, a w Niro – 2720 mm.

Kia EV3

Wnętrze oceniam nieco mniej pozytywnie niż pudełkowate nadwozie

O ile stylistyka kabiny jest moim zdaniem udana, podobnie jak kolorystyka na zdjęciach prasowych, to doczepić się muszę – oczywiście – kwestii fizycznych przycisków. Tak, nadal są we wnętrzu, jednak jest ich relatywnie niewiele – Kia EV3 stawia na ekrany dotykowe, dotykowy jest też panel sterowania wentylacją i klimatyzacją.

Kia EV3

Niestety, ale w samochodzie innym niż najbardziej komfortowa limuzyna to chyba nigdy nie będzie dobre rozwiązanie – wystarczy jedna nierówność na drodze i zamiast zmienić stację radiową np. na Antyradio, to niechcący włączamy jakieś disco polo. A ja bardzo nie lubię disco polo. Niektórym kierowcom w zamian wystarczy opcja sterowania głosem, ale nie każdy lubi gadać do samochodu.

Możliwości przewozowe tego modelu powinny być wystarczające dla większości użytkowników. Bagażnik bez składania siedzeń ma oferować 460 l, natomiast frunk – kolejne 25.

GT-line ma inną kierownicę niż wersja bazowa.

Kia EV3 – co pod maską?

Frunk, już pisałem przecież, no. A gdzieś pod nim znajdzie się silnik elektryczny. Zaoferuje on maksymalnie 204 KM i 283 Nm i będzie pobierać energię do działania z akumulatora trakcyjnego o pojemności 58,3 kWh lub 81,4 kWh, zależnie od wersji. Większa bateria ma zaoferować do 600 km zasięgu (wg cyklu WLTP), a uzupełnienie energii od 10 do 80 proc. naładowania z szybkiej ładowarki zdaniem Kii ma trwać 31 min.

Osiągi? Prędkość maksymalna nikomu nie zaimponuje, ponieważ wynosi 170 km/h – ale umówmy się, że nie po to buduje się SUV-y segmentu B, żeby bić nimi jakieś rekordy prędkości. Lepiej prezentuje się przyspieszenie do 100 km/h, które ma zajmować 7,5 s. Docelowo w gamie pojawi się też EV3 w wersji GT – prawdopodobnie o większej mocy i ze zmodyfikowanymi ustawieniami zawieszenia.

Kia EV3 pojawi się w Europie w drugiej połowie 2024 r.

Najpierw samochód pojawi się w salonach w Korei – będzie to miało miejsce w lipcu tego roku. Cen na naszym rynku jeszcze nie znamy, ale w Stanach Zjednoczonych auto ma kosztować ok. 30-35 tys. dol. w bazowej wersji. To oczywiście mówi nam niewiele ze względu na różnice podatkowe itd., ale zestawiając to np. z elektryczną Kią Niro, która w USA kosztuje co najmniej 39,6 tys. dol., a u nas 212,9 tys. zł (bez uwzględnienia promocji), można by szacować, że EV3 będzie wymagało wydania co najmniej ok. 160-190 tys. zł, również bez uwzględnienia ewentualnych promocji czy dopłat.

Nie będzie jednak niczym dziwnym, jeśli Kia wyceni nowe EV3 drożej. Dlaczego? Bo może – choćby dlatego, że taki Peugeot e-2008 (również mierzący 4,3 m) o mocy 136 KM i z akumulatorem 50 kWh obecnie wymaga wydania niemal 187 tys. zł, nie przekracza 150 km/h, a na sprint do 100 km/h potrzebuje prawie 10 s.

Cóż – trzeba czekać. Za kilka miesięcy dowiemy się wszystkiego. A póki co możecie w wolnej chwili napisać, co Wy sądzicie o wyglądzie Kii EV3.

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy - dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to