Volkswagen odświeża gamę swojego kompaktowego modelu nieco na raty. Niedawno pokazywaliśmy Wam nowego Golfa GTI Clubsport, teraz pora na wersję ze szczytu gamy. VW Golf R też przeszedł lifting.
22. To właśnie tyle lat temu Volkswagen postawił na szczycie gamy Golfa mocarny model o oznaczeniu R (właściwie to wtedy jeszcze R32) z napędem na cztery koła. Podział na „mniej” i „bardziej” sportowe Golfy istnieje do dziś – w tej pierwszej kategorii mamy GTI, GTE czy GTD, a w drugiej – właśnie Golfa R.
Tutaj można by się oczywiście spierać, czy aby więcej sportu nie mają w sobie najmocniejsze i najdroższe wersje GTI, jak choćby ww. Clubsport, ale faktem pozostaje, że jeśli ktoś chce wyjechać z salonu najmocniejszym Golfem, jaki jest w ofercie, to musi wybrać R-kę.
VW Golf R – lifting, czyli Mk8,5. Co jest nowego?
Zmiany w stylistyce są dość łatwo zauważalne, przynajmniej z przodu – linie są ostrzejsze, jest też tu więcej czerni. Pewną ciekawostką jest to, że kapselki felg nie są już zdobione logiem VW, lecz stylizowaną literą R.
Chętni klienci w Europie mogą zdecydować się na Golfa R Black Edition, który ma ciemne oznaczenia modelu, przyciemnione reflektory, czarne końcówki układu wydechowego, a także czarne zaciski hamulcowe (zamiast niebieskich). VW Golf R Black Edition seryjnie będzie również doposażony w Performance Pack, o którym szerzej za chwilę.
Mieszane uczucia może nieść ze sobą odświeżone wnętrze, ponieważ ekran multimediów nie jest już stosunkowo ładnie wkomponowany w deskę. W zamian postanowiono zajrzeć, co tam było modne 10 lat temu i zrobić po prostu najzwyklejszy w świecie sterczący tablet, znany także jako „nagrobek”. Jego przekątna to 12,9 cala. Tak jak w opisywanym niedawno Golfie GTI Clubsport, także i tu pojawił się ChatGPT.
Pod maską ciągle 2.0 TSI, ale jeszcze mocniejsze
Lifting sprawił, że VW Golf R ma teraz 333 KM i 420 Nm, dzięki czemu do 100 km/h rozpędza się o 0,2 s szybciej niż dotychczas – w 4,6 s. Prędkość maksymalna jest ograniczona elektronicznie i wynosi 250 km/h dla wersji zwykłej oraz 270 km/h, jeśli ktoś zdecyduje się na samochód z pakietem Performance. Pakiet ten dorzuca także dodatkowe tryby jazdy do wyboru: Drift (tu wyjaśniać nie trzeba) oraz Special, przygotowany z myślą o wyjątkowo wymagających warunkach, takich jak choćby Północna Pętla toru Nürburgring. Nowe Golfy R będą korzystać też z układu wektorowania momentu obrotowego, co ma polepszyć trakcję i stabilność.
Manualna skrzynia biegów to w przypadku Golfa R już od jakiegoś czasu przeszłość – jedynym wyborem jest 7-biegowa przekładnia DSG. Można za to wybrać jeden z dwóch rodzajów nadwozia: do wyboru jest 5-drzwiowy hatchback oraz kombi (Variant).
Polskie ceny nie są jeszcze znane, za granicą auto można już zamawiać
Ceny startują od 53795 euro za hatchbacka, kombi kosztuje 55065 euro. Jeszcze więcej będą musieli wysupłać chętni na Golfa R Black Edition – tutaj cenniki mówią o 58440 euro. Generalnie mówilibyśmy więc o przedziale od 231850 do 251880 zł według obecnego kursu waluty, ale jest szansa na nieco lepsze ceny na polskim rynku – poliftowy Golf GTI kosztuje bowiem w Niemczech 44505 euro, co według tego samego kursu dawałoby ponad 191800 zł, podczas gdy jego ceny startują od nas od 178790 zł.
Inna rzecz, że za niewiele więcej można by pewnie wyrwać jeden z ostatnich egzemplarzy Mustanga GT schodzącej generacji (cennikowo od 264500 zł, ale pewnie dałoby się coś urwać) z 5-litrowym V8. Osiągi ma niemal identyczne jak nowy Volkswagen Golf R, ale emocji w pakiecie – znacznie więcej.








