A mógłby, bo wspomniane warzywo przypominają modele takie jak EQE czy EQS – nadal się nie otrząsnęliśmy po ich premierze. Nowy, elektryczny Mercedes CLA Shooting Brake budzi na tyle duże zainteresowanie, że fabryka odpowiedzialna za ten model będzie pracować w systemie trzyzmianowym by nadążyć z zamówieniami.

Ale spokojnie, nie jest aż tak różowo. Choć nowy Mercedes CLA jako Shooting Brake wygląda lepiej niż sedan, to nadal jest to moim zdaniem krok w tył w porównaniu z poprzednikiem. Zresztą popatrzcie sami:

nowy Mercedes CLA Shooting Brake

To jest nowy Mercedes CLA Shooting Brake.

Dla porównania – poprzednie CLA Shooting Brake.

Jak wspominałem przy premierze CLA 45 S Final Edition, nie jestem fanem wyglądu nowego CLA w sedanie. Uważam, że auto straciło tę odrobinę sportowego charakteru obecnego w poprzednich generacjach, jest też zbyt masywne jak na auto kompaktowe. Choć zwykle różne samochody w wersjach kombi prezentują się gorzej od sedanów, w przypadku mercedesowskiego Shooting Brake’a sytuacja jest odwrotna. Swoją drogą – wiecie, że dotychczasowa generacja CLA w bazowym, trójbryłowym wariancie na stronie Mercedesa widnieje w kategorii Coupe, a nowa – w kategorii Limuzyn? I obie te kategorie są do rozbicia o miejsce, w którym plecy kończą swą szlachetną nazwę.

Wracając do tematu – dodanie bardziej pokaźnego kufra sprawia, że wspomniana masywność nie rzuca się tu w oczy tak bardzo jak w sedanie. Nadal jednak trudno powiedzieć, by auto prezentowało się lepiej od poprzednika.

nowy Mercedes CLA Shooting Brake

Długość nadwozia wynosi 4,72 m a wysokość 1,48 m. Rozstaw osi równy jest 2,79 m. Nowe auto jest od poprzednika dłuższe o 35 mm, wyższe o 27 mm i ma rozstaw osi dłuższy o 61 mm.

Nadal są tu obecne rzeczy, które nie podobały mi się w sedanie

Po pierwsze, listwa łącząca przednie reflektory, która wygląda dziwacznie. Po drugie, wyświetlacz na miejscu grilla w wersji elektrycznej, gdzie są pokazywane 142 gwiazdy. Miało pewnie wyjść elegancko, w zamian efekt jest przaśny.

Może da się to wyłączyć, bo to źle wygląda. Ale wątpię.

No i po trzecie: blenda łącząca tylne reflektory. Akurat to kieruję jako ogólny zarzut do marki Mercedes, bo uważam, że bez tego elementu np. CLE byłoby jeszcze atrakcyjniejsze.

Ponownie poprzednik dla porównania.

Czy nowe elektryczne kombi ze Stuttgartu wygląda wyjątkowo dobrze na tle innych aut dostępnych na rynku? Z wyżej wymienionych powodów obawiam się, że nie jestem co do tego przekonany – ale jest to jednak poziom wyżej od większości konwencjonalnych, bardziej praktycznych kombiaków.

Pierwszeństwo mają wersje elektryczne

Tak się tank… to znaczy ładuje nowe CLA Shooting Brake.

Na ten moment pewne są dwa warianty EV, czyli 250+ oraz 350 4Matic. Pierwszy ma jeden silnik elektryczny o mocy 272 KM i napęd na tył, z kolei w drugim są dwa silniki elektryczne o łącznej mocy 354 KM oraz napęd na obie osie. Shooting Brake jest nieznacznie mniej dynamiczny od sedana: wariant 250+ rozpędza się do 100 km/h w 6,8 s, natomiast 350 4Matic – w równe 5 s.

Prędkość maksymalna w obu wersjach jest ograniczona elektronicznie do 210 km/h. Szczegółów dotyczących napędu elektrycznego nie ma sensu przepisywać, ponieważ już je podawałem przy okazji premiery sedana. dotyczące napędu elektrycznego opowiadałem bardziej szczegółowo w marcu podczas premiery sedana. W przypadku Shooting Brake’a deklarowany maksymalny zasięg na jednym ładowaniu to 761 km dla 250+ i 730 km dla 350 4Matic (WLTP).

Nieco później ma pojawić się również wersja mild-hybrid z silnikiem 1.5 opracowanym wspólnie z chińskim Geely. Ciekaw jestem, czy przeciwników silnika 1.3 znanego z Nissanów i Renault (i z Dacii, ale ciii) to ucieszy czy wręcz przeciwnie.. Wersja AMG również dołączy do gamy, ale jak wspominaliśmy kilka dni temu przy premierze 45 S Final Edition, należy się spodziewać, że będzie autem elektrycznym.

Wnętrze i dwa słowa o pakowności

nowy Mercedes CLA Shooting Brake

W przypadku dostępnego wyposażenia i deski rozdzielczej, ponownie odeślę do tekstu z marca, bo tu nic się nie zmieniło. Są jednak pewne rzeczy, na które warto poświęcić parę słów. Choćby taki dach panoramiczny, który można było zastosować dzięki wydłużeniu linii dachu – i w którym można mieć dodatkowe oświetlenie składające się ze 158 gwiazd.

Więcej was matka nie miała?

Oczywiście po nadwoziu typu shooting brake nie ma się co spodziewać rewelacji w kwestii pakowności, i nowy Mercedes CLA nie jest tu wyjątkiem. Choć w wersji elektrycznej akumulatory trakcyjne znajdują się pod podłogą, to względem poprzednika przestrzeń bagażowa skurczyła się o 30 l – do 455. Być może jest to efekt zastosowania tylnego napędu – trudno powiedzieć. Z przodu dostępny będzie tzw. frunk o pojemności 101 l.

Po złożeniu tylnych siedzeń maksymalna pojemność bagażnika to 1290 litrów.

W ramach opcji dostępne będą relingi dachowe oraz hak, dzięki któremu najmniejsze kombi Mercedesa będzie mogło uciągnąć 1800 kg.

Nowy Mercedes CLA Shooting Brake będzie zapewne nieco droższy od sedana

Nowe CLA w wersji 250+ kosztuje 228,9 tys. zł, z kolei wersja 350 4Matic – 274,9 tys. zł. Należy się spodziewać, że Shooting Brake będzie droższe o kilka tys. zł. Jeśli miałaby zostać zachowana różnica cenowa z obecnie oferowanej w salonach generacji CLA, bardziej pakowny wariant mógłby być droższy o 3600 zł – to jednak tylko domysły. Auto ma trafić do produkcji w marcu 2026 roku.

Jestem spokojny o sukces rynkowy

Tu akurat wersja mild hybrid.

Skoro już CLA w wersji trójbryłowej cieszy się takim zainteresowaniem, to należy się również tego spodziewać w przypadku Shooting Brake’a. Najmocniejszą stroną tego auta jest napęd, gdzie mamy całkiem dobre osiągi i naprawdę spory zasięg przy znośnej cenie. Owszem – to będzie stosunkowo drogie auto, ale w przypadku kombi na prąd nie ma dużego wyboru, szczególnie jeśli komuś zależy na znaczku z tzw. segmentu premium.

Jakby nie ten wygląd, to by było jeszcze lepiej. Ale za to pewnie spodoba się Chińczykom.

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy – dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to