Czasami tak jest, że dany producent z okazji rocznicy wypuszczenia pierwszej odsłony danego modelu wypuści wariant okolicznościowy. Tak było niedawno w przypadku Audi RS 4, które nie tak dawno świętowało swoje 25. urodziny, teraz z okazji dwukrotnie dłuższego stażu na rynku zaprezentowano Porsche 911 Turbo 50 Years Edition.
Pozwólcie, że zacznę od wymienienia kilku najważniejszych, w moim odczuciu, kart z historii Porsche 911 Turbo. Z tego względu nie będę tu wspominać o wszystkich możliwych generacjach, które jak dotąd się pojawiły – ich fanów z góry przepraszam.
Pierwsze 911 Turbo o oznaczeniu kodowym 930 pojawiło się w 1974 r. Miało ono trzylitrowego boksera z turbosprężarką, która pomagała osiągnąć maksymalnie 260 KM i 343 Nm. Dzięki temu ważące 1150 kg coupe mogło się rozpędzić do setki w 5,5 s i osiągnąć 261 km/h. Czyniło to z niego najszybsze niemieckie auto w swoim czasie. W 1978 r. auto zostało zastąpione przez zmodernizowane 911 Turbo 3.3 o mocy okrągłych 300 KM, a z pakietem WLS (Werksleistungssteigerung) – nawet 330 KM. To pozwalało na sprint do 100 km/h w 4,9-5,2 s i osiąganie od 260 do 270 (WLS) km/h.
Do pierwszych 911 Turbo przylgnęła łatka widowmakera. O co chodzi? Turbo załączało się dość późno ale w sposób nagły, do tego był napęd tylko na tył, przez co auto było bardzo trudne w prowadzeniu.
Pewna zmiana nastąpiła w modelu 993, ostatnim z silnikiem chłodzonym powietrzem. Pojawiła się druga turbosprężarka, żeby moc była rozwijana w sposób bardziej harmonijny, a także napęd na 4 koła. To z kolei pozwoliło wykorzystać moc już przy samym ruszaniu z uwagi na lepszą trakcję i trochę uspokoiło zachowanie samochodu w zakrętach.
Wspomnę również o mojej ulubionej generacji, modelu 997. Wersja po liftingu z 2009 r., 997.2, otrzymała po raz pierwszy siedmiobiegową skrzynię dwusprzęgłową PDK, dzięki czemu była jeszcze szybsze (wersja Turbo S potrzebowała 3,2 s na przyspieszenie do 100 km/h).
Pora na bohatera dzisiejszego wpisu. Co się zmieniło z zewnątrz?
Cóż… naprawdę niewiele. Zasadniczo jedynymi od razu zauważalnymi różnicami są napisy Turbo po bokach oraz charakterystyczne pasy obok nich. Do tego napis z tyłu Turbo50 oraz Porsche w złotym kolorze. Ciekawym smaczkiem jest znaczek na kratce spoilera przedstawiający turbinę.
Poza tym jest to 992 Turbo S jak każde inne. Dobrze, bo akurat z całej gamy 911 to właśnie ta wersja prezentuje się najlepiej. Warto dodać, że auto bazuje na przedliftowym Turbo, ponieważ nie zaprezentowano jeszcze wersji po modernizacji.
Porsche 911 Turbo 50 Years Edition w środku mocniej się wyróżnia na tle innych odmian
Wnętrze samo w sobie również nie zmieniło się drastycznie, ale tapicerka – mamy tu skórę oraz tartan McKenzie na fotelach i drzwiach – nawiązuje do klasycznych Dziewięćset Jedenastek. Na zagłówkach mamy wyszyte w srebrnym kolorze Turbo 50.
Brak zmian w kwestii technicznej, ale czy były potrzebne?
W kwestii napędu nie zmieniło się właściwie nic. Nadal mamy do dyspozycji podwójnie doładowanego boksera 3.7 o mocy 650 KM oraz maksymalnym momencie obrotowym wynoszącym 800 Nm. Dzięki napędowi na 4 koła, ośmiobiegowej skrzyni dwusprzęgłowej PDK oraz procedurze startowej, pierwszą setkę osiąga w czasie 2,7 s oraz rozpędza się maksymalnie do 330 km/h. Należy też dodać, że próbę 0-200 km/h jest w stanie zrealizować w 8,9 s.
Czy mogli z okazji tej okoliczności zwiększyć moc o np. 50 koni? Niby mogli, ale po co. Już 911 Turbo bez S to przerażająco szybki samochód, zdolny nawet w wersji kabrio osiągnąć pakę w czasie poniżej 3 sekund.
Jeśli można byłoby o coś prosić, to ewentualnie o zmniejszenie wagi. Colin Chapman w grobie się przewraca słysząc, że Porsche 911 Turbo Coupe waży 1715 kilogramów, czyli z grubsza tyle co Galaxy naczelnego. Inna rzecz, że wzrost masy względem poprzedniej generacji 911 Turbo wynosi tylko 35-45 kg, więc stosunkowo niewiele, a jeden z głównych konkurentów modelu, Mercedes-AMG GT 63 4MATIC+ Coupe, waży 1970 kg.
Porsche 911 Turbo 50 Years Edition – za ile i ile będzie?
Trzeba będzie bardzo dużo zapłacić. Mówiąc dokładniej, 1.387.000 zł, bez dodatków. Wśród nich znajduje się między innymi pakiet Heritage Manufaktur za 78 tys. zł. Zwykłe Turbo S kosztowało 1.249.000 zł. Kosztowało, bowiem ta wersja zniknęła z oferty Porsche 911.
Powstaną 1974 sztuki. Liczba nieprzypadkowa, bowiem jest to nawiązanie do roku, kiedy po raz pierwszy pojawił się model Turbo.







