W tym odcinku Ekspresówki elektromobilności nie pożądają nawet w postaci dwukołowej, za to pewnemu Włochowi zbudowano samochód po prawie trzech dekadach, a on się jeszcze z tego bardzo cieszy.
Tesle z 2024 r. wrastają sobie spokojnie w bujny trawnik na Florydzie
Wyglądające na porzucone Tesle zaparkowano w pobliżu centrum serwisowego producenta w Tampa na Florydzie. Wprawne oko miłośników Tesli oraz kilka udostępnionych VIN-ów pozwoliły stwierdzić, że egzemplarze te wyprodukowano w kwietniu i maju 2024 r. Firma tłumaczy tę nietypową aranżację przestrzeni tym, że zabrakło miejsca na zwykłych parkingach w Orlando i na Florydzie, więc zdecydowano się na ten tymczasowy pomysł. Po rekordowym czwartym kwartale 2023 r., w którym sprzedano 484 507 pojazdów, Tesla sprzedała 386 810 sztuk w pierwszym kwartale 2024 r. i 443 956 w drugim kwartale 2024 r., ale wcale nie dajcie sobie wmówić, że obrazki takie jak powyższy to przejaw spadającego popytu na bateriowozy. Sensownie też będzie pozostać głuchym na wsteczników i ciemnogrodzian, którzy przestrzegają przed długotrwałym parkowaniem samochodu w roślinności, lubiącej się pięknie mienić o poranku świeżą rosą. To ani trochę nie przyspiesza korozji, nic podobnego.
Porsche buduje trzeci egzemplarz modelu 911 (993) Speedster 29 lat po pierwszym
Niespieszne tempo życia i długie zabieranie się do pracy wydaje się być domeną mieszkańców słonecznej Italii, pełnej gorącej kawy i temperamentnych kobiet. Tymczasem zasadniczy i poważni Niemcy podpatrzyli chyba to i owo na wakacjach w Neapolu, bowiem po 29 latach zbudowali trzeci egzemplarz modelu 993 Speedster. Pewnym wytłumaczeniem może być tu nabywca – pan Luca Trazzi, włoski architekt, z pewnością nigdzie się nie spieszy w życiu, skoro może cisnąć samochodem ile fabryka dała. A dała niemało – z 3,8-litrowego silnika zapożyczonego (wraz z hamulcami i układem kierowniczym) z Carrery RS wyciągnięto 300 KM zamiast seryjnych 272-286. Panu Trazziemu życzymy dużo satysfakcji z nowego nabytku i niech go tylko nie chowa do klimatyzowanego garażu pod plandekę na kilkadziesiąt lat.
Rada Miasta Melbourne oficjalnie zakazała wypożyczania hulajnóg elektrycznych
W ostatnich miesiącach hulajnogi elektryczne znalazły się w ogniu krytyki nie tylko w Melbourne, ale i w całej Australii, ponieważ są niebezpieczne: powodują coraz większą liczbę obrażeń, blokują chodniki, a także stwarzają ryzyko pożaru. Najnowsze dane zebrane przez Jamieson Trauma Institute wykazały, że w zeszłym roku na stanowych oddziałach ratunkowych zgłoszono 1273 wypadki związane z hulajnogami elektrycznymi w porównaniu z 1018 w 2022 r. i 691 w 2021 r. Policja podała, że od grudnia 2021 r. zarejestrowała 860 kolizji z udziałem hulajnóg elektrycznych, w tym siedem wypadków śmiertelnych. Dane obejmują zarówno hulajnogi wypożyczane, jak i hulajnogi będące własnością prywatną. To co prawda nie oznacza końca transportowej rewolucji w australijskich miastach, ale z pewnością nie przyczyni się do popularyzacji tego środka lokomocji.
Australijscy lekarze przeciwni kupowaniu SUV-ów
Nie chodzi bynajmniej o modę czy styl życia, ale bezpieczeństwo pieszych. Australijskie stowarzyszenie lekarzy DEA postuluje zniechęcanie Australijczyków, mieszkających w obszarach metropolitalnych, do kupowania dużych SUV-ów. Dr Ben Ewald, należący do DEA, powiedział: „nie ma korzyści dla pasażerów pojazdu, ale istnieje większe ryzyko obrażeń dla osób znajdujących się poza pojazdem”. DEA twierdzi, że w miastach należy zniechęcać do posiadania dużych SUV-ów i samochodów typu SUV oraz że w ramach przechodzenia na pojazdy elektryczne zmienia się postrzeganie potrzeby posiadania dużych samochodów. Nie wchodząc w kompetencje medyczne szacownego DEA, powinni zainteresować się przeciętną masą bateriowozu, śmiało zmierzającą w stronę prawa jazdy kategorii C z kolejnymi generacjami.
Szefowa Ineos Automotive uważa, że przejście na napęd elektryczny oznacza porażkę
Lynn Calder, CEO firmy Ineos Automotive, nie szczędzi słów krytyki wobec unijnych planów zakazu rejestracji samochodów spalinowych od 2035 r. oraz przejścia na napęd elektryczny (bo tym w praktyce jest zakładana zeroemisyjność pojazdu). Pani Calder w wywiadzie dla Money.pl przyznaje, że nie wszyscy klienci chcą napędu elektrycznego z powodu szeregu wad, jakie ze sobą niesie. Jednym z pomysłów Ineos Automotive na sprostanie wymogom zapowiadanych przepisów jest model z tzw. range extenderem, czyli spalinowym generatorem prądu zasilającym napęd elektryczny samochodu. Przy czym jeśli i ten plan nie wypali, to w ocenie pani Calder stuprocentowe przejście na napęd elektryczny będzie oznaczało porażkę i regres. Generalnie warto przeczytać cały wywiad, zwłaszcza że przeprowadzono go z kimś, kto siedzi w branży motoryzacyjnej od środka, a nie tylko jako bierny konsument gotowego produktu. Bezpośredni odnośnik do wywiadu znajduje się w nagłówku nad widocznym wyżej zdjęciem.
Tym optymistycznym akcentem kończymy ten odcinek. Na Porsche jestem zbyt mało brzuchaty, za mało łysy i za młody, więc biorę Ineosa Grenadiera na zlot Land Roverów i wszystkim będę opowiadał, że to zaginiony prototyp na rynek malezyjski, wersja prokuratorsko-eksportowa. O pardon, takie banialuki lepiej zachować na zlot FSO.




