Skoda twierdzi, że nowa Fabia 130 Sport to najmocniejszy i najszybszy wariant w historii tego modelu. Prawie dobrze, drodzy Czesi. Jest tylko jeden tyci problem.

Skoda Fabia nie jest autem, które jako pierwsze przychodzi na myśl, gdy mamy za zadanie wymienić pojazd o wysokich osiągach – o sportowym nie wspominając. Jasne, Fabie spotyka się w rajdach samochodowych, ale, jakby to delikatnie ująć… osiągi rajdówek niespecjalnie mają przełożenie na wersje drogowe.

Ta uwaga dotyczy też świeżutkiej Fabii 130 Sport

nowa Skoda Fabia 130 Sport

Nazwa jest nieco myląca do momentu, gdy nie przeczyta się notki prasowej (lub tego tekstu). Ba – może nawet napawać niepokojem. W końcu co niektórzy mogą jeszcze pamiętać choćby takiego Nissana Micrę SR160, którego najważniejszą cechą było to, że wcale nie miał 160 koni, a ta liczba w nazwie pochodziła od… pojemności skokowej. Rzeczona Micra SR160 miała zatem 1,6 l pojemności i szalone 110 KM.

Nowa Skoda Fabia 130 Sport nie ma 130 koni. Nie ma też 1,3-litrowego silnika. Ta liczba co prawda faktycznie odnosi się do silnika auta, który ma 130 kW (co daje 177 KM), ale trudno powiedzieć, na ile to zamierzony zabieg, a na ile wypadek przy pracy – w Europie klienci kupujący samochody spalinowe nie są zainteresowani mocą wyrażaną w kilowatach, to nie Australia. Rzeczona jednostka napędowa to 1,5-litrowy motor TSI, który zapewnia sprint do setki w 7,4 s i prędkość maksymalną na poziomie 228 km/h. Takie parametry oznaczają, że w istocie ten model jest najszybszą Fabią w historii.

Nowa Skoda Fabia 130 Sport nie jest jednak ani najmocniejsza, ani najbardziej dynamiczna

Wspomniany we wstępie tyci problem nazywa się bowiem Skoda Fabia II RS i obecnie ma 15 lat. Fabia II w topowej wersji miała pod maską niesławny silnik 1.4 TSI Twincharger, który wsławił się wręcz koszmarną awaryjnością. Z czego jednak niewiele osób zdaje sobie sprawę, Volkswagen z czasem te silniki mocno przekonstruował – do tego stopnia, że w zasadzie przestały się negatywnie wyróżniać na tle rynku swoim niedopracowaniem. Da się bardzo łatwo zweryfikować, czy pod maską jest mina czy normalny, działający silnik – kod CAVE oznacza jaskinię, w której będziemy musieli mieszkać po wydaniu kroci na naprawianie starszej, wadliwej jednostki. CTHE to nowszy wariant.

Cechą wspólną CAVE i CTHE były parametry – obie odmiany Twinchargera osiągały bowiem równe 180 KM (a więc o 3 KM więcej od 1.5 TSI evo2 w Fabii 130 Sport) i pozwalały się rozpędzić do 100 km/h w 7,3 s – o 0,1 s szybciej niż nowa duma Czechów. Dodajcie do tego jeszcze taki niuans, że to było 7,3 s na oponach, które nie bardzo mogły równać się parametrami z nowymi Continentalami ContiSportContact5, które producent montuje na Sto Trzydziestce.

Można by tu dokuczyć jeszcze trochę bardziej i przypomnieć o pokazanej niedawno Fabii Rally2 o mocy 190 KM, ale nawet ja muszę przyznać, że to byłoby trochę nie fair – Rally2 to bowiem limitowana do 100 sztuk wersja przeznaczona wyłącznie na rynek hiszpański.

No okej okej, zatem skąd tak naprawdę to 130?

To elementarnie, drogi Watsonie – po prostu Skoda obchodzi 130. urodziny, postanowiono więc tę okrągłą rocznicę uczcić. Gdybym był nieuprzejmy to powiedziałbym, że jakoś wyjątkowo się nie postarali – to taki motoryzacyjny odpowiednik podarowania skarpetek na urodziny. Ale że nie jestem nieuprzejmy, to tak nie powiem.

nowa Skoda Fabia 130 Sport

Tyle dobrze, że poza wzmocnieniem silnika jest jeszcze kilka zmian

Nowa Skoda Fabia 130 Sport otrzymała usztywnione i obniżone o 15 mm zawieszenie, poza tym inne są też nastawy układu kierowniczego. Poprawiono oprogramowanie 7-biegowej skrzyni DSG, a układ stabilizacji toru jazdy ma teraz umożliwiać bardziej agresywną jazdę, wliczając w to lekkie poślizgi.

Niestety Fabia 130 Sport, podobnie jak reszta gamy, też dostała obudowę airbagu kierowcy, na której zamiast tradycyjnej skodowskiej kury (okej, okej – strzały) znajduje się sam napis SKODA. Wygląda to po prostu źle i kojarzy się z markami chińskimi. Cały czas mam nadzieję, że designerzy się opamiętają i ta durna moda się skończy, ale póki co się na to niestety nie zanosi.

nowa Skoda Fabia 130 Sport

Cena? 128 300 zł

Pierwsze sztuki tej limitowanej edycji mają pojawić się w salonach w grudniu tego roku – a więc już niedługo. I nie zrozumcie mnie źle – to może być naprawdę ciekawa opcja na tzw. warm hatcha. Ale klimatu RS to tu nie ma – jeśli oczekujecie czegoś w tym stylu, to lepiej w niemal identycznej cenie kupcie sobie 207-konnego VW Polo GTI z 2.0 TSI pod maską, póki jeszcze jest. Tam będziecie mieli 6,5 s do setki i v max na poziomie 242 km/h.

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy – dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to