A tym elementem jest silnik spalinowy. Bez niego Renault 5 Turbo 3E może być dobre czy nawet bardzo dobre, ale wątpię, by stało się tak pożądane jak klasyczne R5 Turbo czy Clio V6.

Obecna gama Renault, choć stosunkowo bogata (w Polsce 12 modeli, plus nadchodzące modele 4 i 5), w połowie składa się z SUV-ów i crossoverów. Nie jest to jakiś szczególnie zły wynik, gdy w gamie jest i zwykłe, spalinowe auto miejskie (Clio), i kompaktowy sedan (!) pod postacią Megane’a Grand Coupe, i dwa kombivany (Kangoo i Grand Kangoo)… ale czegoś tu brakuje. I nie mam wcale na myśli samochodu segmentu D lub E – owszem, byłoby miło, ale Talisman pozostawił na mnie niezbyt dobre wrażenie. Tak, auto było ładne z zewnątrz, ale dość kapryśne, a na dodatek miało brzydką i miernie wykonaną konsolę środkową – z nowego egzemplarza w salonie wysiadłem kiedyś oburzony po pomacaniu takiego Talismana tu i ówdzie.

Rzecz w tym, że Renault ma bardzo bogatą historię i duże doświadczenie w budowaniu aut sportowych

Sportowych, usportowionych… nieistotne. Ujmijmy to tak, że ta francuska marka ma na swoim koncie naprawdę wiele aut, które skutecznie przyspieszały puls. Nieoferowane już Megane R.S. powszechnie uważane jest za jeden z najlepszych samochodów w klasie hot-hatchy. Renault Sport Clio V6 to projekt po prostu dziki, ale za to je kochamy.

Renault Sport Spider? Okej, tutaj mam pewien niedosyt, bo to auto mimo wyglądu pustej wytłaczanki po jajkach ważyło po prostu za dużo, a na dodatek miało zbyt słaby jak na tę masę własną silnik (150-konny F7R). 965 kg to naprawdę żaden wyczyn (930 kg, gdy zamiast przedniej szyby był deflektor), gdy niewiele więcej waży wypakowana wyposażeniem pod korek Mazda MX-5 ND… no cóż. Spidera ratował fakt, że istniała seria wyścigowa przeznaczona dla tych aut – a to zawsze jest cool – obojętnie czy mowa o francuskim, małym aucie sportowym, o Lamborghini Diablo czy o Kii Picanto.

I na to wszystko wjeżdża nowe Renault 5 Turbo 3E, które ma prawie wszystko, czego potrzebuje

Renault 5 Turbo 3E

Ma naprawdę udany wygląd. Będzie mieć ponad 500 KM trafiających na tylne koła. Ma osiągać 100 km/h w 3,5 s. No i trafi do produkcji. Wszystko super… ale zdecydowanie bardziej super byłoby, gdyby za fotelami znalazło się coś, co warczy, ryczy, sapie… generalnie coś, co żyje. Silniki elektryczne takiego efektu nigdy nie dadzą, nawet jeśli połączy się je z manualną skrzynią biegów.

Renault 5 Turbo 3E

Gdzie wydech, ja się pytam.

Cóż, nie da się jednak ukryć, że Renault 5 Turbo 3E robi zdecydowanie większe wrażenie od Alpine A290, czyli również usportowionego, ale nie aż tak usportowionego Renault 5. A290 ma bowiem napęd na przednią oś oraz 179 lub 220 KM, w mocniejszej wersji ma przyspieszać do 100 km/h w 6,4 s, no i też bardzo dobrze wygląda – ale to sprawka głównie samego Renault, któremu projekt nowej Piątki naprawdę wyszedł.

Alpine A290

Alpine A290 ma natomiast ten problem, że waży 1497 kg. To trochę dużo jak na auto miejskie, szczególnie usportowione. Renault 5 Turbo 3E ma szansę, by zauważalnie obniżyć ten wynik, jako że ma bazować na platformie z włókna węglowego. W tej chwili to niestety wszystko, co o nim wiadomo. No, może jeszcze to, że produkcja ma ruszyć w przyszłym roku.

Tak wyglądał prototyp Renault 5 Turbo 3E w 2022 r.

Sam z chęcią zapoznam się z recenzjami i testami nowego modelu, ale uważam, że DNA poprzedników będzie tu po prostu zbyt mało. Więcej niż dziś moglibyśmy się po Renault spodziewać… ale za mało.

Renault 5 Turbo 3E

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy – dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to