Jest lżejszy, szybszy i mocniejszy, w dodatku wykorzystuje cały arsenał nowoczesnych materiałów i technologii. Jednocześnie Veloce12 ma styl i pełen jest szacunku dla bazy. A ten szacunek mieć trzeba, skoro bazą jest cudowne Ferrari 550 Maranello.
Czy wypada poprawiać Pininfarinę? Jeśli w efekcie samochód sportowy ma ważyć mniej, jeździć szybciej i po 27 latach znów być na ustach miłośników szybkiej motoryzacji – to dlaczego nie? Zwłaszcza jeśli modernizacja pojazdu takiego jak Ferrari 550 wygląda bardziej jak wyznanie miłości idolce sprzed lat, niż jak wskrzeszanie zakurzonej legendy.
Ferrari 550 Maranello wiecznie żywe
Zaprezentowane po raz pierwszy w 1996 r. na Nürburgringu, miejscu idealnym wręcz dla właśnie takich samochodów, nowe, sportowe Ferrari było pierwszym po 23 latach dwumiejscowym GT tej kultowej włoskiej marki z silnikiem z przodu i napędem przenoszonym wyłącznie na tylną oś.
Hołd dla przepięknej Daytony, czyli modelu 365 GTB/4 był jednocześnie dzieckiem swojej epoki zarówno jeśli chodzi o bryłę, jak tez elementy wykończenia wnętrza, czy wszystkie te plastikowe pokrętła i przyciski krzyczące „jesteśmy fantastycznie najntisowe!”. W dodatku niemal każdy, kto miał okazję prowadzić to auto wspominał, że dawało poczucie komfortu i ogromną frajdę z jazdy. Nie było mowy o walce z potężnym i trudnym do okiełznania potworem, raczej o precyzji prowadzenia w zakrętach, kontroli nad mocą i przyjemności z pokonywania kolejnych setek kilometrów. Rozwiązania zastosowane w Ferrari 550 Maranello pozostały obecne w kolejnych modelach tej marki sprawiając, że 550 pozostawało projektem żywym i docenianym.
Modyfikacja z szacunkiem
Choć mogłoby się wydawać, że premiera Ferrari 550 Maranello była ledwie chwilę temu i jest to całkiem nowoczesny samochód, powoli staje się zarówno doskonałym youngtimerem, jak też świetną bazą do ciekawych modyfikacji. Udowodniła to właśnie legendarna firma Carozzeria Touring Superleggera, która zaprezentowała wspaniałą wariację w temacie tego niemal już trzydziestoletniego projektu.
Ich Veloce12 wykorzystując zyskało nowe, lekkie karbonowe poszycie, które oprócz zachowania pierwotnej linii zaprojektowanej przez Pininfarinę ma dyskretnie wprowadzone bardzo współczesne akcenty. Miękkie obłe kształty oryginału zastąpiono nieco mocniej zarysowanymi przetłoczeniami, mocniej podkreślono uśmiech i dodano nowocześniejsze wloty powietrza, przemodelowano lampy (także tylne) przez co cała sylwetka zyskała na drapieżności i dynamice, wciąż jednak zachowując proporcje i ogólny styl dawnego Maranello.
Włosi podeszli z uznaniem do tradycji i pozostawili wolnossące 5,5-litrowe V12 w niemal niezmienionej formie, udoskonalając przede wszystkim układ chłodzenia i zmieniając układ wydechowy. Drugi z tych zabiegów pozwolił na zwiększenie mocy z 485 do 510 KM. Efekt? Sprint od zera do setki jest krótszy o 0,2 s (było 4,6 s, jest 4,4 s). Nowe, większe tarcze Brembo i wykorzystujący współczesne rozwiązania układ hamulcowy gwarantują też, że powrót z dużych prędkości do zera będzie bardziej efektywny.
Nowe jest też zawieszenie przygotowane przez holenderskie TracTive. Ma być twardsze, co niekoniecznie może ucieszyć fanów komfortu odpowiedniego dla grand tourera w 550. Na szczęście takich aut będzie tylko 30, więc możecie być spokojni, nikt wam go za karę nie wciśnie, żebyście się męczyli na dziurach i progach zwalniających w mieście czy obijali sobie kości w długich trasach.
Wnętrze to prawdziwa ekstraklasa
To, co robi ogromne wrażenie, to zupełnie nowe wykończenie wnętrza. Tu zerwano niemal zupełnie z modą na lśniące skórki, paski, perforacje i inne niedyskretne elementy pracy ze skórą estetycznie osadzone w latach 90. Veloce12 zyskało przepięknie obszyte fotele z haftami wykorzystujące kilka rodzajów skóry.
Także deska rozdzielcza zyskała na wyglądzie – panel sterowania klimatyzacją i wszelkie przyciski, których jest tu niemało, zachowały kształt, ale zyskały na stylowości dzięki użyciu lśniącego aluminium i skórzanych obszyć.
Jak wyjaśnia Matteo Gentila, szef działu designu w Carrozzeria Touring Superleggera: „Oddajemy hołd naszemu dziedzictwu, ale jest to również nowoczesna interpretacja ponadczasowej elegancji”. Nie powinno więc nikogo dziwić, że taki hołd nie będzie dokonywany na wielką skalę, ale też nie będzie tani. Jeżeli dostarczycie Ferrari 550 Maranello w godziwym stanie, to cała reszta w postaci wykonania na jego bazie tego pięknego restomoda zamknie się już w skromnych 690 tys. euro.





