Kiedy w maju Aston Martin prezentował nowy silnik V12, ogłosił że będzie trafiał do najwyżej pozycjonowanych modeli. Mówiło się o aucie GT pozycjonowanym wyżej niż DB12. Oto i jest: nowy Aston Martin Vanquish.
Po zakończeniu produkcji modelu DBS 770 Ultimate, jedynym silnikiem w modelach Astona Martina było czterolitrowe V8 Mercedesa, ewentualnie trzylitrowa rzędowa szóstka (też Mercedesa) w SUV-ie DBX na rynku chińskim. Jednak przejdźmy do rzeczy. Pierwszy Aston Martin z tą nową V12-tką to nowy Vanquish.
Nazwa Vanquish w gamie Astona Martina

Aston Martin Vanquish 1. generacji. Moim zdaniem wyglądał jakby DB7 zjadło trochę za dużo granulatu dla DB7.
Po raz pierwszy tak nazwany samochód pojawił się na rynku w 2001 r. Było to GT pozycjonowane wyżej niż model DB7. Miało 5,9-litrowe V12 o mocy 466 KM lub 527 KM w wersji S, produkowanej od 2004 r. Koniec produkcji nastąpił 3 lata później i trzeba było poczekać kolejnych kilka lat na 2. generację. Pojawiła się ona w 2012 r.
Opierała się na płycie podłogowej modelu DB9, tak jak niemal każdy wówczas produkowany model Astona Martina. Nadal było 5,9-litrowe V12, tym razem miało moc 573-603 KM. Po raz pierwszy pojawiła się odmiana z otwartym dachem, zwana Volante.
Produkcja Vanquisha 2. generacji trwała do 2018 r. Jego następcą został model DBS Superleggera będący w bardzo dużym uproszczeniu droższą odmianą modelu DB11 – na podobnej zasadzie jak wcześniejszy DBS, następca pierwszego Vanquisha, był w uproszczeniu zmodernizowanym DB9.
Tu jeszcze chciałbym wspomnieć, że w 2019 r. pojawił się Aston Martin Vanquish Vision Concept.
Miał on zupełnie inną koncepcję niż dotychczasowe modele z tą nazwą. Miała to być hybryda z silnikiem V6 umieszczonym centralnie, mająca stanowić konkurencję dla Ferrari 296 GTB. Ostatecznie ten pomysł porzucono i Vanquish wraca w znanej dotychczas formie, auta z silnikiem V12 umieszczonym z przodu.
Nowy Aston Martin Vanquish z zewnątrz prezentuje się bardzo zachęcająco
Mam wrażenie, że jest tu coś nowego. Okej, przód jest z grubsza taki, jaki widzieliśmy w np. nowym Vantage. Moją uwagę zwróciła przede wszystkim linia boczna samochodu, która stała się trochę bardziej kanciasta, porównując z DBS-em Superleggerą, którego następcą jest nowy Vanquish. Widać również, że mamy tu naprawdę długą maskę.
Mocno w oczy rzuca się pas tylny z charakterystycznymi lampami i blendą z włókna węglowego, na której umieszczono napis ASTON MARTIN. Tu się zmieniło najwięcej względem DBS’a.
Porównując nowego Vanquisha z DBS-em Superleggerą, auto urosło:
- jest dłuższe o 11 cm (4,85 m Vanquish, 4,74 m DBS Superleggera);
- wyższe o 1 cm (1,29 m Vanquish, 1,28 m DBS Superleggera);
- o 8 cm zwiększył się rozstaw osi (2,88 m Vanquish, 2,80 m DBS Superleggera).
Efekt końcowy jest bardzo przyjemny dla oka, jak przystało na GT od Astona Martina (chyba, że mówimy o pierwszym Vanquishu).
Wnętrze nowego Vanquisha to połączenie nowoczesności z tradycją
Wygląda w porządku. Jeśli chodzi o zegary to osobiście wolałbym analogowy zestaw, ale nie można mieć wszystkiego. Mamy też drugi ekran, na konsoli środkowej, są i fizyczne przyciski. Oczywiście jak przystało na luksusowe Gran Turismo mamy wykończenie skórą, aluminium oraz włóknem węglowym. Na szczęście nie ma tu piano black.
Choć mamy do czynienia z dużym coupe, jest ono dwumiejscowe – nie uświadczymy tu tylnej ławeczki czyniącej z Astona samochód typu 2+2.
Potężna siła to dokładnie to, czego się spodziewałem
Dotychczas dostępne obecne coupe w gamie czyli Vantage oraz DB12 mają bardzo mocne V8, które również świetnie brzmi. Jednak najbardziej lubiane modele producenta z Gaydon miały V-dwunastki. Tutaj mamy jednostkę o pojemności 5,2 l, wspomaganą dwiema turbosprężarkami. Można by więc pomyśleć, że to ten sam silnik co w modelu DBS Superleggera, choćby z uwagi na tę samą pojemność.
A właśnie że nie. Jest tu między innymi nowy blok silnika, korbowody, turbiny, wtryskiwacze czy głowice. Wynikało to z konieczności dostosowania się do obecnych przepisów normy emisji spalin. Na uwagę zasługuje fakt, że nie ma tu żadnej hybrydy. A co z parametrami? Dla kontekstu:
- DBS Superleggera miał 725 KM i 900 Nm,
- DBS 770 Ultimate miał 770 KM i 900 Nm.
Tutaj natomiast mamy 835 KM oraz 1000 Nm. Napęd przenoszony jest na tylną oś poprzez ośmiobiegowy automat ZF. Producent chwali się, że pierwszą setkę auto osiąga w 3,3 s, a prędkość maksymalna wynosi 345 km/h.
Poprzednik osiągał setkę w 3,4 s, natomiast wersja Volante w 3,6 s. Ich prędkość maksymalna wynosiła 340 km/h. Kosmetyczne różnice, ale jakiś postęp jest.
Ponoć jest to najszybszy model w historii Astona Martina. Teoretycznie tak, bowiem hiper-samochód Valkyrie nie pojedzie szybciej niż 335 km/h. Tyle tylko, że w Valkyrie prędkość maksymalna jest ograniczona elektronicznie – teoretycznie ten samochód byłby w stanie przekroczyć 400 km/h po zdjęciu ogranicznika.
Technologia w podwoziu jest równie ciekawa
W przypadku tak ogromnej mocy trzeba też zadbać o odpowiednie zawieszenie i hamulce. Są tu amortyzatory Bilstein DTX z regulacją siły tłumienia, pojawił się też nowy system Corner Braking, który ma zapewnić większą stabilność tylnej osi podczas hamowania w zakrętach. Na kute 21-calowe felgi naciągnięto opony Pirelli P Zero w wymiarach: 275/35 z przodu i 325/30 z tyłu, jako letnie. Jest również dostępny zimowy komplet z ogumieniem Pirelli P Zero Winter 2.
Skuteczne hamowanie jest możliwe dzięki zestawowi hamulców karbonowo-ceramicznych. Z przodu mamy tarcze o średnicy 410 mm i sześciotłoczkowe zaciski, z tyłu natomiast tarcze o średnicy 360 mm i czterotłoczkowe zaciski.
Do budowy podwozia wykorzystano aluminium. W nadwoziu oprócz aluminium użyto również włókna węglowego by zmniejszyć wagę. Producent twierdzi, że samochód waży na sucho 1774 kg, natomiast ze wszystkimi płynami masa ma nieznacznie przekraczać 1815 kg.
Dla porównania, DBS Superleggera ważył na sucho 1693 kg jako coupe i 1863 kg z nadwoziem otwartym. Mamy więc drobne pogorszenie, ale to… wciąż mniejsza masa niż w przypadku obecnych Mercedesów-AMG z mniejszymi silnikami. Przy nowym Bentleyu Continentalu GT Speed to praktycznie waga piórkowa.
Masa zwiększyła się m.in. ze względu na dołożenie elementów usztywniających, które mają zwiększyć sztywność boczną o 75 proc. w porównaniu z modelem DBS 770 Ultimate.
Ile trzeba i ile dostaniemy?
Ceny jeszcze nie podano w Europie, natomiast w USA ma wynosić minimum 420 tys. dol. Podaż będzie ograniczona, bowiem ma powstawać do 1000 egzemplarzy rocznie. Spodziewam się, że niedługo w gamie pojawi się też otwarta wersja Volante, choć na razie nie ma jeszcze oficjalnego potwierdzenia.
Hej, Aston – to naprawdę dobra robota
Ogromnym plusem jest to, że mamy V12, które pomimo turbodoładowania i tak powinno brzmieć fantastycznie. Liczba cylindrów cieszy szczególnie w obliczu faktu, że coraz trudniej kupić samochody z podobnymi silnikami. A do tego mamy jeszcze zaletę w postaci braku układu hybrydowego.
Stylistycznie jest tu pewien powiew świeżości choć przód można powiedzieć, że wcześniej widzieliśmy. Samochód jest piękny, choć nie pokusiłbym się o stwierdzenie, że jeszcze lepszy od DBS-a Superleggery. Dla mnie oba auta są równie atrakcyjne.













