38 stopni niejakiego Celsjusza to normalna temperatura ciała canis familiaris, czyli psa domowego. W tym odcinku nie będzie o psach, normalności też zabraknie, za to ulubiony prezes ulubionego europejskiego koncernu zbłaźni się aż dwa razy po obu stronach Atlantyku. A to nie byle osiągnięcie.
Policja z Irvine w Kalifornii kupuje Teslę Cybertruck za 150 tys. dol.

Nawet po ciemku i z dodatkowymi światłobzdryniami nie da się ukryć wyjątkowej szpetoty tego pojazdu.
Najłatwiej wydaje się pieniądze podatnika, wie o tym każdy polityk. Departament policji z miasta Irvine w Kalifornii wydał 99 000 dolarów na Teslę Cybertruck, a potem kolejne 50 000 na odpicowanie i wyposażenie go tak, by mógł pełnić bliżej nieokreśloną rolę w programie DARE (Drug Abuse Resistance Education) – zapobiegania używaniu narkotyków. W czym model Ford F-150 Lighting (62 995 dolarów) lub Rivian R1T (69 900 dolarów) byłby gorszy, nie wiadomo, ale na pewno oba wymienione byłyby lepsze w nieoszpecaniu okolicy. Może na tym zasadza się istota pomysłu – taki Cybertruck błyskający kolorowymi światełkami potrafi nieźle wystraszyć, bo wygląda jak zły trip po substancjach psychoaktywnych typu LSD. I nie chodzi o mechanizm różnicowy o ograniczonym poślizgu.
Dealerzy Stellantis obwiniają CEO koncernu
Amerykańska Krajowa Rada Dealerów Stellantis uważa, że amerykańskie marki stoją w obliczu „szybkiej degradacji”. W otwartym liście do Tavaresa oskarżyła CEO o doprowadzenie czwartego co do wielkości producenta samochodów na świecie do „katastrofy” – sprzedaż Jeepa spadła o 9 proc. w pierwszej połowie 2024 r., podczas gdy Ram sprzedał o 26 proc. mniej. Chrysler odnotował spadek o 8 proc., a Dodge o 16 proc. Dealerzy z USA chcą, aby Tavares podejmował właściwe decyzje, aby Stellantis mógł odzyskać utracony udział w rynku i w pełni wykorzystać dostępne moce produkcyjne. Jak? Poprzez „powrót pracowników, naszych pracowników i pracowników dostawców do pracy poprzez budowę i sprzedaż samochodów, które Amerykanie chcą kupić i na które ich stać”. Czyli coś całkiem odwrotnego względem tego, co zdaje się robić pan Tavares.
Przedstawiciele włoskiego rządu nazywają zakaz rejestracji pojazdów spalinowych absurdalnym
Minister Środowiska i Bezpieczeństwa Energetycznego Włoch, Gilberto Pichetto Fratina, powiedział, że „zakaz musi zostać zmieniony”, ponieważ „wizja ideologiczna” już zawiodła. Posunął się nawet do stwierdzenia, że plan jest wręcz „absurdalny” i że Europa teraz „potrzebuje pragmatycznej wizji”. Zamiast zmuszać wszystkie 27 krajów UE do sprzedaży wyłącznie pojazdów elektrycznych od połowy następnej dekady, rząd Giorgii Meloni twierdzi, że członkowie państw powinni mieć większą swobodę w zakresie osiągania celów dekarbonizacji. Zmiana nie może nastąpić w ciągu zaledwie 10 lat, więc stopniowe przejście z silników spalinowych na pojazdy elektryczne byłoby bardziej realistycznym celem. Teraz trzeba to przetłumaczyć z ludzkiego języka na biurokratyczny i jest nadzieja.
Honda ujawnia patent na spalinowy motorower w bagażniku jako range extender
Wniosek patentowy złożony w czerwcu sugeruje, że w przygotowaniu jest wersja przenośnego skutera, która będzie pełnić podwójną funkcję – jako pojazd tzw. „ostatniej mili” i jako zasilany benzyną „range extender” (co można dość surrealistycznie przetłumaczyć jako przedłużacz zasięgu), który można włożyć do bagażnika samochodu elektrycznego. Pomysł z silnikiem motocyklowym jako źródłem zasilania napędu elektrycznego nie jest całkowitą nowością. BMW wykorzystało silnik ze swojego skutera C 650 GT w wycofanym już z oferty modelu i3. Patent nie wspomina jednak o szczegółowej specyfikacji, tylko o ogólnej koncepcji. A przy tym pozostaje w pewnej sprzeczności z planami Hondy, aby do 2040 r. oferować pojazdy w 100 proc. bezemisyjne i stać się firmą całkowicie neutralną pod względem emisji dwutlenku węgla do 2050 r.
Fiat wstrzymuje produkcję modelu 500e
Wersję spalinową Fiata 500 wyrugowały z oferty normy emisji spalin, wersja elektryczna sprzedawała się nawet nieźle (62 tysiące egzemplarzy w zeszłym roku), ale wciąż niewystarczająco wobec ambitnych planów Stellantisa. No właśnie – sprzedawał, nowych zamówień nie ma, wersja hybrydowa Fiata 500 ma dopiero nadejść i jak to w tym koncernie bywa, nic nie dzieje się natychmiast, nawet jeśli wypadałoby zagęścić ruchy w obliczu rynkowego pożaru.
Właściciel Dodge’a uderza nieznajomego w twarz po usłyszeniu komplementu na temat samochodu
Krótki film powyżej przedstawia pana Johna Sturgeona, powracającego do swojego Dodge’a Challengera po tym, jak uderzył nieznajomego kierowcę w twarz. Przyczyną ataku był komplement, jaki uderzony wygłosił na temat czarnego samochodu oraz gest aprobaty, najwyraźniej zinterpretowany zupełnie inaczej przez dumnego posiadacza. Krewki pan Sturgeon sam zgłosił się na policję, ale póki co motywy jego zachowania pozostają nieznane.
I to na tyle w tym odcinku. Na Hondę Motocompo wsiadałem jakiś czas temu, Cybertruck jest zbyt odrażający estetycznie, bym do niego choćby podszedł, więc pożyczę czarnego Dodge’a i obiecuję nie bić nikogo, komu się spodoba.



