40 lat temu swoją premierę miał Seat Ibiza. Nasze Ekspresówki co prawda jeszcze tyle nie mają, ale odcinek mamy równie okrągły. Zapraszam do lektury.
Zanim zaczniemy z cotygodniowym (i odrobinę spóźnionym) przeglądem wiadomości ze świata motoryzacji, słowo dygresji – związane zresztą właśnie z Seatem Ibizą. Przez przypadek trafiłem bowiem na artykuł na ten temat na stronie Rankomat.pl – i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie jeden detal. Mianowicie, autor (wydawca?) tamtego tekstu z zupełnie nieznanych mi powodów (z których ani jeden tego nie usprawiedliwia), zamiast użyć faktycznego zdjęcia Ibizy w grafice tytułowej, poprosił o pomoc tzw. sztuczną, khem, inteligencję. Efekt wygląda tak:

Zrzut ekranu z witryny Rankomat.pl.
Prawdziwa Ibiza 1. generacji wygląda natomiast tak:
Jestem pod wrażeniem – tak wielkim, że musiałem wstać i to rozchodzić.
No, wybaczcie, ale musiałem się tym podzielić. Teraz możemy zaczynać nasz przegląd newsów.
USA proponują zakaz stosowania w samochodach rosyjskiego i chińskiego oprogramowania
Stany Zjednoczone są wyjątkowo cięte na samochody z Państwa Środka – oczywiście o ile mówimy o ustawodawcach, bo producenci, z GM i Teslą łącznie, nie mają problemu w tym, by sobie coś w Chinach produkować. Departament Handlu zaproponował, by samochody wyposażone w elementy wyprodukowane we wskazanych krajach lub w oprogramowanie pochodzące z Rosji lub z Chin miałoby mieć zakaz sprzedaży na terenie USA – przy czym zakaz dotyczący oprogramowania miałby zacząć obowiązywać od 2026 r. O ile kwestie fizycznych części samochodowych wiążą się oczywiście z konkurencyjnością samochodów z zagranicy na amerykańskim rynku, to kwestia oprogramowania może mieć zdaniem Amerykanów wpływ na bezpieczeństwo narodowe – nie są to jednak zakazy proponowane jako odpowiedź na wydarzenia, które już miały miejsce – raczej dmuchanie na zimne, o ile można to faktycznie nazwać zimnym. Obecnie na rynku amerykańskim nie są sprzedawane samochody marek rosyjskich ani chińskich, natomiast produkowanych w Chinach i sprzedawanych w USA jest zaledwie kilka modeli, np. Volvo S90, Lincoln Nautilus czy Buick Envision.
Kierowcy samochodów terenowych zniszczyli starożytne geoglify
Co jakiś czas słychać o różnych durnych rzeczach, które są dziełem kierowców terenówek. Tym razem rzecz wydarzyła się w Chile, gdzie na pustyni Atakama znajdują się liczące nawet 3000 lat geoglify (dużych rozmiarów wzory lub rysunki wykonane na ziemi). Ze względu na specyficzny, super-suchy klimat w tych okolicach, geoglify do niedawna zachowane były w bardzo dobrym stanie. Niestety banda idiotów, bo inaczej ich nazwać nie można, po prostu część z nich zniszczyła przez jeżdżenie w tych miejscach.
Wiadomo, kto był ostatnim Stigiem w programie Top Gear
Podczas sesji pytań i odpowiedzi przy okazji premiery ostatniego odcinka The Grand Tour, Jeremy Clarkson ujawnił, kto wcielił się w rolę Stiga w Top Gearze. Zwykle kojarzymy tę postać z osobą Bena Collinsa, który jednak po ujawnieniu tej informacji w swojej autobiografii rozstał się z TG. Zastąpił go w 2010 r. – i był Stigiem aż do 2022 r. – Phil Keen, zawodnik British GT Championship . Dla porządku przypomnę, że pierwszym Stigiem – tym w czarnym kombinezonie – był Perry McCarthy.
Keen, zależnie od zawodów, obecnie startuje za kierownicą Ferrari 296 GT3 (European Le Mans Series) lub Mercedesem-AMG GT3 EVO (GT World Challenge Europe Sprint Cup, British GT Championship).
Wystarczyło znać numer rejestracyjny, by zdalnie zlokalizować, otworzyć i uruchomić Kię
Ta sprawa również dotyczy Stanów Zjednoczonych. Badacze odkryli lukę, która mogła pozwolić hakerom na włamanie się do w zasadzie dowolnej w miarę nowoczesnej Kii (wyprodukowanej po 2013 r.) w ciągu 30 sekund. Jeden z badaczy, Sam Curry, na swojej stronie internetowej szerzej opisał tę kwestię, ale w skrócie: istniała możliwość zalogowania się w systemie dealerskim koreańskiej marki i autoryzacji jako dealer Kii, a następnie zgłoszenie się jako właścicieli kont powiązanych z konkretnymi samochodami. Oczywiście można było też odczytać wszelkie dane dotyczące faktycznych właścicieli aut. Najbardziej intryguje mnie w tym fakt, że badacze potrzebowali numerów nadwozia aut, więc… posłużyli się jakimś programem, który na podstawie znanych numerów rejestracyjnych pozwalał na uzyskanie VIN-ów (!). Po połączeniu z samochodem, można było sterować np. zamkiem centralnym, uruchamianiem lub gaszeniem silnika, a także zlokalizować dany pojazd. Złodziej nie potrzebowałby niczego więcej do szczęścia.
Luka została załatana jeszcze przed podaniem powyższej informacji do wiadomości publicznej.
Ford obiecuje, że koniec z nudnymi autami
Takie słowa padły z ust CEO Forda, Jima Farleya. Podobno produkowanie samochodów dla entuzjastów ma być teraz priorytetem, a nie tylko kwestią poboczną. Innymi słowy, jak zauważa Carscoops, oznaczałoby to, że nie doczekamy się kolejnych Focusów, Mondeo czy Fiest, w przeciwieństwie do Mustangów, Bronco czy Raptorów. Ciekawe jak to się ma do ewentualnej walki z chińskimi autami elektrycznymi, bo jakoś mi się to nie dodaje.
No i niech mi ktoś łaskawie wytłumaczy, co do diabła w gamie marki robi nowe Capri. Bo jak tak mają wyglądać nawiązania do maszyn dla entuzjastów to ja wysiadam.
W Austrii wypadkowi uległ Jaguar XK 120. Powód: telefon komórkowy
W okolicach Salzburga zorganizowano zawody 1000 Miglia Warm Up. Nazwa może nieco myląca, bo właściwe 1000 Miglia już w tym roku miało miejsce, ale to nieistotne. Istotne jest to, że 23-letnia kierująca Oplem Insignią z powodu obsługiwania telefonu komórkowego podczas jazdy spowodowała wypadek, kompletnie demolując Jaguara oraz własnego Opla Insignię. Załodze Jaguara (Giuseppe Cerbone i Nicolo Bottini Bongrani) nic się nie stało, a przynajmniej nic poważnego, ale według większości źródeł auto może nadawać się już tylko na złom. Z jednej strony nie takie wraki się już ratowało, z drugiej – pewnie będzie to zależeć od dokładnej specyfikacji i rzadkości tej wersji auta.
Tym smutnym akcentem zakończymy dzisiejszą Ekspresówkę. Jednocześnie zwracam uwagę, że naprawdę wiele w miarę nowoczesnych aut wyposażona jest w łączność Bluetooth – nie wiem co prawda, czemu konkretnie kierująca Oplem gapiła się w telefon, ale z przerażeniem stwierdzam, że kierowcy często w ogóle z Bluetootha nie korzystają i np. trzymają telefon przy uchu. Pozostaje już tylko życzyć Wam, by nikt Wam niczego nigdzie nie rozjechał, żeby nikt Wam nie wciskał podejrzanego oprogramowania, nikt nie ukradł Wam auta tylko przez to że znał numer rejestracyjny, i żeby nie wjechał w Was żaden Opel (ani nic innego). Ale może chociaż ostatni Stig wpadnie do Was się przejechać?



