…pierwszy pełnoprawny crossover klasy średniej od VW. Choć może brzmieć to zaskakująco, to do tej pory niemiecka marka obstawiała ten nieco pomijany poza klasą premium segment zaledwie wydłużonym kompaktem. Volkswagen Tayron trafia więc dokładnie pomiędzy standardowego Tiguana a Touarega. Czym różni się od poprzednika, w czym jest do niego jednak podobny, i jaki ogólnie jest?
Choć crossovery segmentu D są popularnym wyborem w klasie premium – wystarczy wspomnieć choćby XC60, będące absolutnym hitem całej kategorii – to w przypadku marek popularnych ta półka zdaje się być raczej poboczna. Być może to kwestia ogólnego wymierania klasy średniej zanim dotarła do niej na dobre moda na podniesione nadwozia, być może ceny, która po podniesieniu segmentu D do potęgi SUV robi się już zbyt „prestiżowa” dla pospolitych znaczków – rozważania nad przyczynami to temat na inną okazję, ale samo zjawisko niewątpliwie istnieje. Dobitnym tego przykładem była oferta Volkswagena, w której tak naprawdę nie było takiego modelu – był jedynie Tiguan w nieco przedłużonej, siedmioosobowej wersji zwanej Allspace.
Ale teraz jest, i nazywa się Volkswagen Tayron
Jeśli wydaje Wam się, że ta nazwa brzmi znajomo (poza oczywistą przynależnością do nazewniczego schematu crossoverów VW), to macie rację – model o dokładnie tym mianie od 6 lat znany jest w Chinach. Przy czym europejski, nowy Tayron ma niewiele wspólnego z tym chińskim, i jest zupełnie nowym modelem, który będzie produkowany – na nasz rynek – w Wolfsburgu, tak jak i obecny Tiguan. Jest też oczywiście oparty na tej samej platformie, to znaczy popularnym MQB Evo. Znajomych rzeczy jest w Tayronie więcej – choć w przeciwieństwie do poprzednika nie jest on po prostu rozciągniętym Tiguanem, to stylistyka, szczególnie przodu, nie podkreśla tego zbyt wyraźnie – rodzinne podobieństwo ma tu stopień niemal bliźniaczy.
Wymiary też nie zmieniły się znacząco – Volkswagen Tayron jest zaledwie o kilka cm dłuższy od poprzednika, i jest to główna różnica pod tym względem. Oznacza to 4770 mm długości, 1849 mm szerokości, 1660 mm wysokości i rozstaw osi na poziomie 2791 mm (identyczny jak w Tiguanie Allspace). Całkiem niemałe auto, ale i tak mniejsze od nowego Passata – podejrzewam, że może mu to wyjść na dobre. Tym bardziej, że przestrzeni raczej nie powinno brakować, a przynajmniej pięciu osobom – przy 5 fotelach bagażnik pomieści pokaźne 855 litrów. Z innych praktycznych parametrów – nowy Tayron może holować nawet 2,5 tony. Nieźle, jeśli ktoś lubi np. przyczepy kempingowe.
Tayron i Tiguan mają też podobne oferty silnikowe
Nie są jeszcze znane wszystkie jej szczegóły, ale… luki łatwo uzupełnić patrząc na ofertę Tiguana. Co wiemy na pewno – podstawowym wariantem będzie 1.5 eTSI o mocy 150 KM (i momencie 250 Nm), czyli cztery cylindry z turbo i miękką hybrydą. Powyżej mają znaleźć się 2.0 TSI o jeszcze niesprecyzowanych parametrach – w Tiguanie oznacza to 204 KM i 320 Nm, lub 265 KM i 400 Nm – całkiem przyjemne wartości. Oczywiście, są też hybrydy (oznaczane eHybrid), obie oparte na 1.5 TSI i typu plug-in – jedna o mocy 204 KM, druga 272 KM (i momentach obrotowych odpowiednio 350 i 400 Nm). Obie dysponują baterią o pojemności 19,7 kWh netto, co ma dać nawet ponad 100 km elektrycznego zasięgu – a uzupełnić go można z mocą do 50 kW. Wbrew czasom, za to zgodnie z charakterem sporego, rodzinnego crossovera, będą też diesle, dwie wersje 2.0 TDI – mocniejsza 193-konna (400 Nm) oraz słabsza prawdopodobnie 150-konna (360 Nm).
Dużo tu domysłów, ale niestety, jak pisałem, dostępne dane są niepełne – ale znając VW i potwierdzone informacje, wszystko z tego powinno się sprawdzić. Zresztą, jeśli ktoś spieszy się do zakupu, to i tak to powinno mu wystarczyć – na start dostępne będą hybrydy, podstawowe 1.5 eTSI oraz mocniejszy diesel. Pewne są konfiguracje przeniesienia napędu – wszystkie wersje będą wyposażone w dwusprzęgłowe przekładnie DSG (6-biegowe w eHybrid, 7-biegowe w pozostałych wersjach), a napęd na 4 koła będzie łączony z dwulitrowymi benzynówkami i mocniejszym dieslem – pozostałe odmiany będą przednionapędowe.

Całkiem niebrzydko, ale pewnie mało który Tayron wyjedzie z salonu w takiej konfiguracji, zamiast kompozycji czerni i szarości.
Co Volkswagen Tayron ma w środku?
Przede wszystkim – siedem foteli, choć opcjonalnie. Poza tym wnętrze bardzo podobne, ale nie identyczne z Tiguanem (jeśli chcecie, to pobawcie się w znajdywanie pięciu różnic). Na plus można zaliczyć fizyczne przyciski na kierownicy, i chyba VW chciał się nimi pochwalić, bo udostępnia skupione na nich zdjęcie. Niestety dotykowe paski od klimatyzacji nadal są obecne. W wyposażeniu brak zaskoczeń – dwa ekrany (centralny ma 12,5″), 9 poduszek powietrznych, adaptacyjny tempomat – m.in. to ma być w standardzie. Opcjonalnie, z ciekawszych elementów, można dobrać np. matrycowe reflektory IQ.LIGHT HD, adaptacyjne zawieszenie DCC Pro czy opartego na ChatGPT asystenta głosowego IDA. Nie mogłem sobie odmówić wypisania tych wszystkich nazw – zastanawiam się, czy ktoś je w praktyce stosuje, poza handlowcami VW?
Kiedy i za ile?
Jeszcze dokładnie nie wiadomo, przynajmniej jeśli chodzi o polski rynek, jednak przynajmniej w kwestii ceny możemy się czegoś spodziewać. Volkswagen podał bowiem cenę podstawowej wersji wyrażoną w euro, a więc zapewne niemiecką. VW Tayron Life 1.5 eTSI ma kosztować od 45 475 euro, co daje około 195 tysięcy złotych – niemało, biorąc pod uwagę, że Tiguan Allspace startuje od 165 390 zł. Jednak jest szansa, że będzie trochę taniej – podczas gdy w Niemczech Tiguan (zwykły, nie Allspace) kosztuje w przeliczeniu od około 164 000 złotych, u nas zaczyna się od 153 390 zł. Różnica co prawda niewielka, ale zawsze to coś. Przy czym… to i tak całkiem normalna cena na tle konkurencji. Podsumowując – nowy model, co może przyciągnąć trochę uwagi, przyzwoita oferta silnikowa, siła marki VW oraz nieodbiegająca od konkurencji wycena…





