Liczba atomowa chromu jest taka sama jak numer dzisiejszego odcinka – Ekspresówka bawiąc uczy, nawet jeśli to wiedza krzyżówkowo-bezużyteczna. Poza tym pedagogicznym wtrętem znajdziecie tu same pożyteczne wiadomości – bateriowozy odgrażają się po chińsku i nadymają po francusku, ale w Australii wiedzą lepiej, czym sroczka wodę pije, a Hyundai/Kia to w sumie bardziej muszą niż chcą, a najchętniej woleliby po prostu robić swoje. Zapraszamy!
Mini przestaje oferować ręczną skrzynię biegów, ponieważ tylko 3 proc. kupujących się na nią zdecydowało
Już w połowie 2023 roku marka ogłosiła, że odejdzie od manualnych skrzyń biegów. Tylko 1 na 30 kupujących wybrało wersję ręczną, zatem tak niska sprzedaż nie uzasadnia wszystkich testów i certyfikacji, przez które musi przejść producent, aby sprzedać taką wersję. Szef ds. produktów Mini Australia i Nowa Zelandia, James Orlov, niedawno potwierdził tę informację: „W nowej generacji nie było to w ogóle priorytetem. A w miarę jak w Europie zbliżamy się do norm emisji EU7, prawdopodobnie to będzie kierunek rozwoju.” Odejście firmy od skrzyń manualnych odzwierciedla globalny spadek sprzedaży samochodów z taką przekładnią i Mini nie wyłamuje się tu z szeregu.
Na jednego sprzedanego Mustanga Mach-E przypada siedemnaście Mustangów ze spalinowym V8
Dane sprzedaży na rynku australijskim z ostatniego miesiąca mogą napawać optymizmem miłośników widlastych ósemek – oto Ford sprzedał tam 42 egzemplarze elektrycznego Mach-E oraz 720 spalinowych Mustangów. To najlepszy wynik od listopada 2018 r. (wówczas szczęśliwych właścicieli znalazło 780 egzemplarzy), choć daleko mu do rekordowego maja 2017 r., w którym Ford odnotował wynik 1351 sprzedanych sztuk. Mimo wyższej niż w 2018 r. ceny, wynoszącej odpowiednio 86 990 AUD względem 65 990 AUD, Mustang pozostaje najlepiej sprzedającym się samochodem sportowym na rynku australijskim. Wygląda na to, że również w ojczyźnie Mad Maxa stare nawyki umierają powoli.
Kraków przegłosował SCT z zapałem neofity
Czyli gorliwie, szybko, z dużą dozą przesady, za to bez oglądania się na konsekwencje. Czym jest SCT wszyscy wiedzą – podatkiem od biedy, bowiem do tego sprowadza się jej istnienie. Pojazdy spełniające wymogi krakowskiej superstrefy to benzyniaki z normą Euro 4 oraz diesle z normą Euro 6. Nie poczyniono wyjątków dla pojazdów historycznych, mogą wjeżdżać tylko zabytkowe na żółtych tablicach. Oraz wszystkie inne, o ile kierowca zapłaci 7,50 zł za dzień, wtedy może wjeżdżać nawet Kamazem. Mieszkańcom Krakowa łaskawie zezwolono na dożywotnie użytkowanie już posiadanych samochodów, ale jeśli zamierzają jakiś kupić, to mają na to tylko niecałe dwa tygodnie. Potem będą mogli nabyć i zarejestrować tylko benzyniaka z Euro 4 i diesla z Euro 6. Ludzcy panowie, wszak mogli zabić. Albo zezwalać na zabudowywanie korytarzy przewietrzających miasto. A nie, czekajcie…
Emblemat GTI powraca na Peugeota (hurra!) elektrycznego 208 (łeee…)
Po kilku latach nieistnienia, kiedy powoli zaczynała zacierać się już pamięć o Peugeotach z pazurem skrótu GTI, ktoś odgrzebał pomysł z zakurzonej szuflady i oto jest – model e-208 GTI z napędem elektrycznym i mocą 276 KM. Nie poskąpiono wizualnych akcentów, tych różnych dokładek i nakładek, w sprincie do setki też wstydu nie ma – 5,7 sekundy. Prędkość maksymalna już jest mniej imponująca, wynosi bowiem 180 km/h. Deklarowany zasięg to 349 kilometrów, choć raczej zmniejszy się on wraz z traktowaniem wersji GTI jak GTI, czyli bynajmniej nie po to, by snuć się w ogonie ciężarówek. Cena GTI na baterie nie jest jeszcze oficjalnie znana, ale tak czy owak wszystko wygląda tu jak doskonały produkt dla absolutnie nikogo, stanowiący odpowiedź na pytanie, którego nikt nigdy nie potrzebował zadać.
Kia kończy z rozwojem sportowych i usportowionych modeli spalinowych
Sprzedawana na amerykańskim rynku Kia K5, znana w Europie jako Optima, może być ostatnim spalinowym modelem firmy o aspiracjach sportowych. Powód jak łatwo się domyślić ten sam co wszędzie – zaostrzające się normy emisji oraz moda na elektryfikację floty. Australijski szef ds. produktów Roland Rivero potwierdził, że Hyundai Motor Group (a więc i Kia) stopniowo odchodzi od silników spalinowych z powodu wspomnianych przepisów. „Emblemat N jest coraz częściej stosowany do produktów zelektryfikowanych i to z wielu powodów” — powiedział. Mimo to ogłoszono plany na Elantrę N w wersji spalinowej, plotkuje się też o modelach N w wersjach hybrydowych. Może więc nie ma jeszcze jednoznacznych decyzji, a kierunki rozwoju nie są ostatecznie i nieodwołalnie nakreślone.
Xiaomi pokonuje Porsche, bijąc rekord okrążenia pojazdu elektrycznego na torze Nürburgring

-Zhang, myślisz że ktoś zauważył te fałszywe wloty powietrza?
-Zamknij się i uśmiechaj szerzej idioto, wygraliśmy!
Zaledwie dziesięć lat temu taki tytuł brzmiałby jak primaaprilisowy czerstwy dowcip, ale to najprawdziwsza prawda. Prototyp Xiaomi SU7 Ultra, wyposażony w spartańskie wnętrze i agresywny pakiet aerodynamiczny, pokonał słynną Północną Pętlę toru Nürburgring w 6 minut i 46,8 sekundy, a Xiaomi obiecało, że powróci z modelem produkcyjnym, który ustanowi rekord w kategorii samochodów seryjnych. Aby zostać zakwalifikowanym do rekordu samochodu produkcyjnego, pojazdy muszą być wyposażone w oryginalne opony dopuszczone do ruchu drogowego, a ponadto konieczne jest dostarczenie pełnego, nieedytowanego nagrania wideo z wnętrza pojazdu, przedstawiającego całe okrążenie.
W produkcyjnym modelu Xiaomi SU7 Ultra zastosowano szereg znanych podzespołów poprawiających osiągi, w tym opony Pirelli P Zero, zawieszenie gwintowane Bilstein i hamulce karbonowo-ceramiczne z zaciskami Akebono i klockami Endless Racing. Choć samochód produkcyjny pokonał okrążenie na torze Nürburgring wolniej od prototypu, udało mu się pokonać tę trasę w 7 minut i 4,95 sekundy, ustanawiając przy tym nowy rekord w kategorii samochodów elektrycznych. Dzięki temu Xiaomi SU7 Ultra jest szybsze od czterodrzwiowego Porsche Taycan Turbo GT , któremu udało się pokonać dystans w czasie 7 minut i 5,55 sekundy, a także od hipersamochodu Rimac Nevera, poprzedniego rekordzisty, z wynikiem 7 minut i 5,29 sekundy.
Porzucone Relianty Scimitar wciąż mają kluczyki w stacyjce
Opinia o produkowanym w latach 1964-1986 modelu Reliant Scimitar jest raczej niepochlebna, co do pewnego stopnia może tłumaczyć smętny los trzech egzemplarzy, porzuconych w jakichś krzaczorach. Nadal mają kluczyki w stacyjkach, więc istnieje niezerowa szansa, że po prostu nie mogły już odpalić i tak sobie tkwią, zobojętniałe na doczesność. Całkowita dekompozycja może jeszcze trochę im zająć, ponieważ nadwozia wykonano z włókna szklanego, a model nie jest poszukiwany ani ceniony na rynku klasyków motoryzacji, więc i w charakterze dawcy części nikt raczej nie wywlecze żadnego egzemplarza z tej botaniki.
I tym nastrojowym akcentem kończymy ten odcinek. Xiaomi mogę mieć czajnik, a nie samochód, elektryczny Peugeot GTI to gadżet, o który nikt nie pyta, więc biorę Mustanga z widlastą ósemką i wjeżdżam do krakowskiej SCT, poupalać na przekór głupim biurokratom. Łutututu!
Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy – dzięki!





