Już od jakiegoś czasu pojawiały się plotki o tym, że Toyota GR Supra będzie kończyć swą rynkową karierę. Ma to związek m.in. z faktem, że BMW planuje zakończyć produkcję modelu Z4 – czyli dawcy części dla Supry.
Swoje może robić też to, że ten samochód nie sprzedaje się szczególnie dobrze. Nawet na rynku na którym szło mu najlepiej, tj. w Stanach Zjednoczonych, zaczyna przegrywać z Nissanem Z – i to pomimo tego, że Nissan wcale nie jest jakoś rewelacyjnie oceniany (klik 1, klik 2, klik 3). Teraz Toyota postanowiła się pożegnać ze swoim topowym sportowcem w całkiem efektownym stylu, prezentując dwie wersje: Final Edition oraz Lightweight EVO. Ale zanim przejdę do przedstawienia ich, to coś Wam opowiem o GR Suprze A90.
„To BMW Z4 w przebraniu Toyoty.” Tak, i co z tego?
Kiedy pięć lat temu Toyota GR Supra pojawiła się na rynku, było można usłyszeć i przeczytać wiele narzekań z powodu tego, że od strony technicznej było to BMW Z4. Oraz że to już nie to co było kiedyś, bo narzekacze chcieli powrotu Supry A80 (Mk4) z 2JZ pod maską. Tylko co z tego? Dostaliśmy sportowe coupe? Tak. Czy pod jego maską znalazło się doładowane R6, podatne na modyfikacje? Oczywiście. Czy ten samochód jest szybki? Jak najbardziej. Czy się dobrze prowadzi? Zdecydowanie tak (co również można wyczytać w przytoczonych wyżej porównaniach z Nissanem Z).
Ja GR Suprę lubię, podoba mi się, choć zawsze mi się wydawała trochę za droga – niewiele droższe było BMW M2. No i jednak Nissana uważam za bardziej udanego stylistycznie. Gdybym natomiast miał dla siebie wybrać coś ze starszych generacji, postawiłbym na Suprę A70 (Mk3). Ale dość dygresji, przejdźmy do głównego tematu.
Nummer eins: Toyota GR Supra Final Edition
Toyota od pewnego momentu szykowała wersję mocniejszą od standardowej GR Supry z silnikiem 3.0. Spekulowano, że Toyota nazwie ją GRMN. Jednak nie: ten wariant otrzymał nazwę Final Edition. To jednak mało istotny detal. Co można zauważyć, to przede wszystkim pakiet aerodynamiczny inspirowany wersją GT4. Mamy nieznacznie poszerzone nadwozie, stosunkowo nieduże skrzydło oraz dodatkowy wlot na masce. Na karoserię nałożono również czarny matowy lakier.
Dobrze to wygląda. Auto nabrało trochę agresji i przywodzi mi teraz na myśl model FT-1 Graphite Concept.
Dużo mocy
Toyota GR Supra w wersji sześciocylindrowej (jest też dostępna dwulitrowa, czterocylindrowa, o czym chyba nie wszyscy pamiętają) ma pod maską trzylitrową jednostkę B58B30 z turbodoładowaniem o mocy 340 (w Europie) lub 388 KM (poza Europą) i maksymalnym momencie obrotowym sięgającym 500 Nm. W odmianie Final Edition moc podniesiono do 435 KM, a maksymalny moment obrotowy – do 570 Nm. Auto oczywiście nadal jest tylnonapędowe, moc jest przenoszona przez sześciobiegową ręczną skrzynię biegów. Zwykła GR Supra 3.0 z manualną skrzynią biegów osiąga setkę w 4,6 s i rozpędza się do 250 km/h. Omawiana wersja będzie osiągać 270 km/h oraz najpewniej zejdzie podczas próby 0-100 poniżej 4 s, w czym być pomoże też ogumienie Michelin Pilot Sport Cup 2 – zwykłe Supry 3.0 opuszczają fabrykę na Michelinach Pilot Super Sport o mniej torowej charakterystyce.
Na minus zaliczam obecność układu wydechowego firmy Akrapović, który głównie psuje dźwięk.
Są też zmiany w podwoziu
Najważniejsza nowość to zawieszenie KW z regulacją siły tłumienia, ale są i inne nowości, jak np. sztywniejsze tuleje, stabilizatory i rozpórki. Elementy te pochodzą z wyścigowej Supry GT4. Poszerzono też ogumienie o 10 mm, z przodu mamy 19-calowe koła, z tyłu zamontowano o cal większe.
Wnętrze się zaczerwieniło
Są czerwone pasy bezpieczeństwa, jest czerwona tapicerka wykonana z alcantary obecna na drzwiach czy na fotelach kubełkowych Recaro. Jakby komuś brakowało akcentów wyróżniających to wnętrze, to jest również obecne włókno węglowe na desce rozdzielczej.
Nummer zwei: Toyota GR Supra Lightweight EVO
W tym wypadku Toyota postawiła głównie na zmiany wewnątrz samochodu. Z zewnątrz jeśli coś można zauważyć to poszerzone przednie błotniki, lotkę z włókna węglowego oraz matowo-czarne felgi. Dla większości osób to auto wygląda jednak jak zwykła Toyota GR Supra 3.0.
Zmian technicznych jest mniej niż w Final Edition
Trzylitrowy, sześciocylindrowy silnik pozostał bez zmian. Oznacza to 340 KM i 500 Nm momentu obrotowego, a cała moc jest przenoszona poprzez sześciobiegową ręczną skrzynię biegów na tylne koła.
Główne modyfikacje dotyczyły podwozia. Usztywniono je, poprawiono układ kierowniczy oraz zastosowano nowe amortyzatory. Tak jak w wersji Final Edition, za hamowanie odpowiada układ firmowany przez Brembo – choć nie ma tu nawiercanych tarcz.
Ile powstanie sztuk i kiedy dostaniemy?
Odmiany Lightweight EVO i Final Edition będzie można zamawiać od stycznia przyszłego roku. Tej drugiej wersji powstanie 300 sztuk. Cen jeszcze nie znamy, ale i tak jest to niestety informacja pomijalna, ponieważ żadnego z tych aut nie zobaczymy na polskim rynku – wycofano już u nas także zwykłe wersje Toyoty GR Supry (choć np. w Niemczech jest dostępna).
Co dalej z Suprą?
Wygląda na to, że Toyota może planować przygotowanie następnej generacji swojego flagowego sportowca z silnikiem spalinowym o mocy ok. 400 KM. Raczej nie miałby on już jednak sześciu cylindrów a cztery, no i taka Supra byłaby hybrydą. Tak czy owak, trzeba trochę poczekać – jeśli w ogóle nowa Toyota Supra się pojawi, to najwcześniej w 2027 r.
Całkiem ładne pożegnanie
Wersja Final Edition jest naprawdę dobrze przygotowana, choć nie zaszło tu aż tak dużo zmian jak w przypadku, dajmy na to, Alpine A110 R Ultime. Z kolei Ligthweight EVO na papierze nie różni się znacząco od zwykłej GR Supry – choć być może ewentualne testy wykażą, że jest lepiej niż bym się spodziewał.
Szkoda, że to koniec tej generacji. Może i była drogawa i nie sprzedawała się aż tak dobrze jak można by oczekiwać, ale było to cenne urozmaicenie w stosunkowo dziś wąskim segmencie sportowych coupe. Tym niemniej, mi wystarczyłaby do szczęścia zwykła GR Supra 3.0 – a czy z manualem czy automatem, to już obojętne.








