Klienci cały czas walą drzwiami i oknami do salonów tych marek, które oferują modele typu SUV-coupe. Jednym z takich producentów jest Audi, które niespełna 3 miesiące po premierze nowej generacji Q5, pokazało ten model w wersji Sportback – także jako usportowione SQ5.
Przyznam, że z odrobiną strachu oczekiwałem nadejścia tego dnia. Generalnie nie jestem fanem tzw. SUV-ów-coupe, a na dodatek inna nowość marki – Q6 Sportback e-tron – w mojej opinii wygląda dosyć pokracznie. Tak jakby nadal samochody elektryczne – bo takim jest Q6 e-tron – trzeba było odróżniać od modeli spalinowych poprzez spartolenie ich stylistyki.
I oto nadszedł ten dzień – dzień premiery nowego Audi Q5 i SQ5 Sportback
Z ulgą stwierdzam, że nie jest najgorzej. Oczywiście cudów nie ma i – w mojej opinii – zwykłe Q5/SQ5 wyglądają po prostu lepiej, no ale radujmy się, że nie zrobiono kopii wspomnianego e-trona. Porównuję sobie zdjęcia obu modeli i chyba największą różnicę robi lokalizacja spoilera – w Audi Q5/SQ5 Sportback jest on umieszczony na krawędzi dachu, stanowiąc jego przedłużenie, podczas gdy Q6/SQ6 e-tron Sportback ma spoiler zaraz pod tylną szybą, co fatalnie wpływa na linię auta – podobnie jak choćby w elektrycznym Porsche Macanie.
Poza tym nie rozumiem dziwnej mody na fundowanie elektrykom paneli z licznymi poziomymi przetłoczeniami. Po co to, na co to? Q6 e-tron i Macan też takie mają na tylnych zderzakach. A kysz mi z tym, to też nie pomaga w niczym. A, jeszcze jedna pochwała: nowe Audi Q5 Sportback ma ZNACZNIE lepszą linię od swego poprzednika. Nie żeby to było jakoś szczególnie trudne do zrealizowania, ale wypada to jednak zauważyć.
Poza nowym nadwoziem, nowe Audi Q5 i SQ5 Sportback niczym szczególnym nie różnią się od wersji SUV
Ma taką samą deskę rozdzielczą i takie samo wyposażenie. Ma też te same silniki, czyli: 204-konne dwulitrówki (TFSI lub TDI) lub 367-konną trzylitrówkę w SQ5. Diesel i benzynowe V6 są seryjnie łączone z napędem quattro, 2.0 TFSI w bazowej wersji ma napęd na przednie koła. Wszystkie modele to miękkie hybrydy korzystające z 48-woltowej instalacji elektrycznej i akumulatora o pojemności 1,7 kWh. Wszystkie mają też seryjnie 7-biegowe, dwusprzęgłowe skrzynie S-tronic. Liczba dostępnych wersji docelowo się zwiększy, w gamie ma się pojawić m.in. hybryda plug-in.
Nie bardzo jest sens mocniej się tu rozpisywać, ponieważ wszystkiego możecie się dowiedzieć z tekstu nt. nowego Audi Q5 i SQ5 w konwencjonalnej wersji SUV – o tutaj.
Dorzućmy jeszcze tylko informacje o cenie
I o cenie zwykłego Q5 też, bo gdy o nim pisałem we wrześniu, to jeszcze tych cen nie znaliśmy. Sprawy wyglądają więc następująco:
- bazowe, nowe Audi Q5 kosztuje od 224 tys. zł w górę,
- Q5 w wersji Sportback jest odrobinę droższy: bez żadnych opcji wymaga wydania 226,9 tys. zł.
Oczywiście są już też ceny mocarnego SQ5. SQ5 SUV kosztuje co najmniej 368,2 tys. zł, natomiast SQ5 Sportback… yyy, nie, nie 371,1 tysiąca. Nowe Audi SQ5 Sportback kosztuje, moi drodzy, co najmniej 390,6 tys. zł, ponieważ nie interesuj się, bo kociego pyszczka dostaniesz. Nawet chętnie bym sobie porównał jakieś cenniki w PDF, ale o ile mi wiadomo, Audi takowych nie udostępnia, więc nie bardzo chce mi się siedzieć, by poszukiwać różnic w wyposażeniu. Zwłaszcza, że konfigurator nie jest jeszcze dostępny dla żadnego Audi Q5 i SQ5 nowej generacji – Sportback czy nie.
Nowe Sportbacki powinno się już dać zamawiać, choć nie oczekiwałbym, że jeszcze w 2024 r. zaczną realnie przyjeżdżać do klientów.
Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy – dzięki!





