Co można kupić za 1,6 mln euro? Na przykład bardzo rzadki hipersamochód w limitowanej edycji bądź klasyczne Ferrari, Astona Martina czy wspomniane w tytule Lamborghini.  Można też kupić Nissana Skyline’a GT-R R33 z 1996 roku. Ale jest pewien haczyk: to nie jest zwykły Nissan, a Nismo 400R.

To nie żart – dealer TOPRANK Europe ma w swojej ofercie jeden z zaledwie 44 zbudowanych egzemplarzy Nismo 400R.

Skyline R33 GT-R do dziś jest w cieniu osiągającego wielkie sukcesy w motorsporcie poprzednika, ale do tego mniej ceniony niż następca, który stał się kultowy m.in. przez filmy czy gry

Tę generację GT-Ra – tj. R33 – produkowano w latach 1995-1998. Głównym problemem był fakt, że Nissan przybrał na masie, za co odpowiadały modyfikacje takie jak np. usztywnienie podwozia, skrętna tylna oś czy zmodernizowany napęd na 4 koła. Jednocześnie podwójnie doładowany, sześciocylindrowy silnik o pojemności 2,6 litra nadal miał taką samą moc jak poprzednik, tj. ograniczoną do 280 KM – przynajmniej oficjalnie.

Wielu osobom ta generacja Skyline’a GT-R się nie podoba. Moim zdaniem wygląda świetnie.

Mi wady tej generacji Nissana Skyline GT-R jakoś szczególnie nie przeszkadzają, natomiast dzięki nim auto jest stosunkowo tanie. Ten sam sprzedawca ma nawet w ofercie seryjny egzemplarz za niespełna 67 tys. euro, co na tle cen następcy (o, znowu ten sam dealer) wygląda wręcz jak okazja.

Może to kogoś oburzyć, ale ceny na poziomie 200-300 tys. euro za seryjnego Skyline’a GT-R R34 są moim zdaniem zwyczajnie nieuzasadnione i absurdalne. Tym niemniej wciąż można go nazwać jednym z lepszych aut sportowych lat 90., czego dowodzi m.in. czas 7 minut i 52 sekundy na Nordschleife – o 4 sekundy krótszy, niż potrzebował Walter Röhrl na pokonanie tej trasy w Porsche 911 GT3.

Podobnie jak w przypadku następcy, także i Skyline’a R33 oferowano w wersjach specjalnych, jak GT-R V-Spec czy GT-R LM Limited, aż po czterodrzwiowy wariant Autech Version 40th Anniversary. Powstał też jeden egzemplarz radykalnie poszerzonego GT-Ra LM, który jest tak cenny, że za jego kierownicę nie pozwolono zasiąść nawet Carlosowi Ghosnowi, gdy ten stał na czele Nissana. Najlepsze jednak było Nismo 400R.

Naprawdę krótka historia modelu

Nismo 400R

Nismo 400R pojawiło się w 1996 roku. Nie było to dzieło Nissana, tylko jego tunera Nismo (Nissan Motorsports International), mającego wówczas swoją siedzibę w Omori (obecnie zarówno Nismo jak i Autech nie są już osobnymi firmami, a wchodzą w skład Nissan Motorsport & Customizing). Nissanom zmodyfikowanym przez Nismo nadawano oddzielny nazwy handlowe, tak samo jak robiono to np. w przypadku tunera Tommykaira. I tak np. Nissan 200SX S14 przygotowany przez tą firmę nazywał się Nismo 270R. W przypadku Skyline’a GT-R R33, auto otrzymało nazwę Nismo 400R.

Nismo 400R

Liczba 400 odnosi się do mocy, z kolei litera R odnosi się do słowa Race, czyli wyścigu. Egzemplarz prezentowany na zdjęciach pomalowano an kolor Sonic Silver, chyba najnudniejszy z całej palety. Planowano wyprodukować równe sto egzemplarzy, jednak udało się wyprodukować jedynie czterdzieści cztery sztuki.

Nismo 400R

Wielu osobom z Nismo 400R nieodłącznie kojarzy się żółty kolor.

400R otrzymało nowy pakiet stylizacyjny

Skyline otrzymał m.in. nowy przedni zderzak wraz z dokładką. Warto zwrócić uwagę na dodatkowe, niewielkie wloty pomiędzy dolnym wlotem powietrza a grillem – pojawiły się też w późniejszych seriach zwykłych Skyline’ów GT-R R33. Od seryjnej różni się także maska, która ma dodatkowe wybrzuszenie i kolejne dwa otwory wentylacyjne.

Linia boczna to kolejne elementy odpowiedzialne za odpowiednie kierowanie strugi powietrza, a także poszerzone nadkola, pod którymi dumnie prężą się osiemnastocalowe felgi o wzorze LM-GT1. Niestety sprzedawany egzemplarz nie posiada charakterystycznych dla Nismo 400R kalkomanii, które widać na zdjęciu żółtego egzemplarza.

Z tyłu zmian jest stosunkowo niewiele na pierwszy rzut oka, ale i tu mamy zmieniony zderzak. Uzupełnia go emblemat 400R i nowy spoiler, częściowo wykonany z włókna węglowego. Jak można się domyślić, elementy nadwozia przeznaczone dla Nismo 400R właściwie nie występują na rynku, wobec czego budowanie repliki takiego auta jest mocno utrudnione.

Pod maską niby to samo, ale jednak nie do końca

Nismo 400R

Pod maską znajduje się podwójnie doładowana rzędowa szóstka o pojemności 2,8 litra. Nismo nadało zmodyfikowanemu silnikowi RB26DETT oznaczenie RB-X GT2.

Auto otrzymało m.in. nowe turbosprężarki bazujące na tych ze Skyline’a GT-R N1, kuty wał korbowy oraz korbowody, większy intercooler i wzmocniony blok silnika. Zwiększono zarówno średnicę cylindrów jak i skok tłoków, dzięki czemu pojemność skokowa wzrosła do 2770 cm3.

Ostatecznie osiągnięto 400 (według niektórych źródeł 405) KM i 469 Nm, które na obie osie przenoszone są poprzez pięciobiegową skrzynię manualną. 100 km/h da się tu osiągnąć w równe 4 s, a prędkość maksymalna sięga 300 km/h. Podobnym poziomem osiągów charakteryzowało się w tym czasie Porsche 911 (993) Turbo S.

Zmodyfikowano również podwozie, żeby nadążało za mocą, zwłaszcza że w zwykłym GT-R R33 skarżono się na podsterowność. Zainstalowano amortyzatory Bilsteina, zadbano również o odpowiednie opony. Gdy auto było nowe, stosowano ogumienie Bridgestone RE710 w rozmiarze 275/35.

Omawiany egzemplarz zarejestrowano po raz pierwszy w czerwcu 1996 roku

Jest to egzemplarz numer 6, przez całe swoje życie miał jednego właściciela. Na szczęście nie był to kolejny przykład nieruchomej rzeźby – do tej pory Nismo przejechało 81629 km. Ma oczywiście kierowcę po prawej stronie – przekładka zapewne w znacznym i negatywnym stopniu wpłynęłaby na wartość auta, zwłaszcza że Skyline’y R33 nigdy nie były produkowane z kierownicą po lewej – więc takie konwersje to zawsze mniejsza lub większa rzeźba.

Srebrne Nismo 400R zostało wycenione na 1,6 mln euro, co po uwzględnieniu obecnego kursu walutowego daje ok. 6,83 mln zł. Tak, prawie siedem milionów złotych za Nissana z lat 90. To poziom cenowy Ferrari F12 TDF.

F12 TDF w takim lakierze jest BOSKIE. / fot. Bernards Exclusives B.V., Autoscout24

Jasne, przy głównym bohaterze to jest masówka (799 egzemplarzy), ale jednak mowa o Ferrari z wolnossącym V12, które ma 780 KM, kręci się do niemal 9 tys. obr/min., jest o dobrych kilkadziesiąt kilogramów lżejsze i ma napęd na tył

No za tę kwotę wolałbym jednak Ferrari

Nismo 400R

Tak wyglądał prototyp 400R.

Nie zmienia to jednak faktu, że Nismo 400R to jeden z najlepszych samochodów sportowych lat 90. i każdy kolekcjoner, którego na taki wydatek stać, powinien zwrócić na niego uwagę. Jest to również pokaz tego, jakie rezerwy tkwiły w podzespołach zwykłego, choć udanego modelu Skyline GT-R R33. Powiedziałbym ogólnie, że #jeździłbym, ale może jednak nie w tej cenie, biorąc pod uwagę alternatywne rozwiązania.

Ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby odkładać pieniądze do skarpety na podstawowego Nissana Skyline GT-R lub GT-R V-Spec.

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy – dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to