Jeśli szukacie „szybkiego projektu” na zimę, to mamy dla Was propozycję, która jest w 90 proc. skończoną wizją szalonego petrolheada, a z drugiej strony… każdy miłośnik własnoręcznego dłubania przy samochodzie wie, że nie istnieje coś takiego jak „skończony projekt” – zawsze można coś poprawić, zmienić, ulepszyć.
Co można kupić w cenie dwóch wypicowanych Dużych Fiatów lub zamiast mikrokawalerki w Radomiu? Bohaterem dzisiejszego wpisu jest wóz szalony niczym dziki koń – Ford Mustang, stworzony w szwedzkiej szopie.
Pewnie wielu z Was zna taką grę komputerową jak My Summer Car
A jeśli nie… W dużym skrócie, bohater gry jest młodzieńcem pozostawionym samemu sobie na fińskiej wsi w wakacje. Będąc miłośnikiem majsterkowania i gratów, składa (rękoma gracza) pojazd rozłożony na części w garażu, by móc się następnie poruszać po okolicznych wioskach i czerpać ogólną radość z życia. Oczywiście tym większą, im większy jest stan upojenia alkoholowego protagonisty. Pojazd można również modyfikować wedle własnego uznania. Na powodzenie w grze przekłada się staranność montażu, a zatem i stopień sprawności wozu.
Za wehikułem opisanym poniżej stoi być może podobna historia, choć akcja dzieje się w Szwecji, i nie jest to bynajmniej gra komputerowa. Nie chcę wiedzieć jak się narodziła, ale idea wcielona w życie, połączenie pojazdu z silnikiem jest tyleż nietypowe, co szalone. Z pozornie losowych części powstał potwór szybki, nietypowy i zarazem obrazoburczy. Jak doprowadzić do gorączki jednocześnie twardogłowych fanów Mercedesów zgrupowanych w formacji znanej jako VIN-Polizei, oraz miłośników amerykańskich klasyków?
Ford Mustang w dieslu? Czemu by nie!
Za bazę do przeróbek posłużyło nadwozie Forda Mustanga pierwszej generacji. Większości ludzi Ford Mustang kojarzy się głównie z ryczącym wniebogłosy silnikiem V8. Otóż nie tym razem, jak mawia klasyk.
Pod maską Mustanga ze szwedzkiej wsi wylądował tytan wytrzymałości, przyjmujący niezliczone modyfikacje ze stoickim spokojem silnik wysokoprężny, pochodzący od firmy Mercedes-Benz.
OM603, bo tak brzmi jego oznaczenie, to 3-litrowa jednostka rzędowa o sześciu cylindrach, występująca zarówno w wydaniu wolnossącym, jak i turbodoładowanym. Napędzała głównie typoszereg W124 oraz klasę S (W140). O jej trwałości świadczą przezwiska w rodzaju „niemieckie 2JZ” nawiązujące do japońskiego silnika o takim właśnie oznaczeniu, równie odpornego na tuning i kilkukrotne zwiększenie mocy.
Szwedzki graciarz imieniem Johan nie poprzestał jednak wyłącznie na wsadzeniu OM603 pod maskę Mustanga
Lista modyfikacji jest długa i świadczy o starannym przygotowaniu „czarnego konia” do tego, co szwedzcy petrolheadzi lubią najbardziej, czyli np. upalania po zamarzniętym jeziorze.
Za zasilanie w odpowiednią ilość paliwa odpowiada pompa wtryskowa przerobiona przez fińską firmę Mynä, by uzyskać ponad dwukrotnie większą wydajność tłoczenia. Z ważniejszych spraw należy wspomnieć także turbosprężarkę o oznaczeniu handlowym GT35, przewidzianą na okolice 500 KM, potężny 6-centymetrowy zawór upustowy, 3-calowy wydech, dwie pompy paliwa – w tym jedną z legendarnego sklepu Biltema. Dla tych, którzy nie znają Biltemy – można tam kupić dosłownie wszystko, co potrzebne miłośnikom gratów i majsterkowania – od rur nierdzewnych, po chemię, narzędzia i części do samochodu.
Silnik to jedno, ale czy ten Ford Mustang się prowadzi?
Za przeniesienie napędu w Mustangu z dieslem odpowiada spiekowe sprzęgło, manualna skrzynia i dyferencjał o ograniczonym poślizgu (TorSen). Zawieszenie zostało wyremontowane z użyciem tulei poliuretanowych i wielu nowych części. Przekładnia kierownicza, dla odmiany, pochodzi z Saaba 900. Hamulce – z Volvo V40. Wiadomo – te części w Szwecji leżą obecnie na każdym złomie. Właściciel nie zapomniał również o nowych oponach (215/40 R17 z przodu, 225/45 R17 z tyłu).
Modyfikacje dotknęły także wnętrza, które zostało wygłuszone i wykończone nową tapicerką, a fotele pochodzą z Suzuki Swifta GTI. Znalazło się też miejsce na nagłośnienie z subwooferem.
Na sam koniec autor dodaje, że auto jest polakierowane garażowym sposobem, co jednak w mojej ocenie nie jest żadną ujmą, a wręcz dodaje mu surowego uroku. Uwalnia nas też od troski o lakier, gdy będziemy robić manji przy 100 km/h na szutrowej drodze pomiędzy jedną szwedzką wsią, a drugą.
Pozostaje tylko zarejestrować wóz
Autor ogłoszenia przyznaje, że Mustang z super-dieslem jest jezdny i sprawny, ale po zakończeniu modyfikacji i przetestowaniu na drodze, nie został on zarejestrowany. Ale co to dla nas, gdy się kupuje i las, i tartak, i psa…?
Ford Mustang super-turbo diesel jest z pewnością jedyny w swoim rodzaju
Szwedzki architekt Carl Harleman powiedział, iż rzeczą niezaprzeczalną jest to, że ze wszystkich nacji to Szwedzi najbardziej kochają podróżować. Nie można odmówić mu racji – ale podstawa udanej podróży to odpowiedni środek transportu. Mustang SuperTurbo to wóz szybki, szalony, nieokrzesany, bezkompromisowy i z pewnością dający frajdę z każdego kilometra. Jeśli każda podróż ma być przygodą, lubimy zapach oleju napędowego o poranku, a yin-yang złożone z kłębów czarnej sadzy i białego dymu z opon pomoże nam osiągnąć nirwanę, to jest to właściwy moment aby spełnić swoje marzenia.
Pamiętajcie tylko o jednym
Nie róbcie tego, z czego właściciele Mustangów są niechlubnie znani np. w USA, czyli powodowanie wypadków w trakcie popisów na zlotach.
Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy – dzięki!
Zdjęcia: johanljunggrenbygg, Blocket.se






