Odnawiają zabytkowe samochody, przerabiają silniki, doskonalą zapomniane technologie łącząc je z nowoczesnymi środkami, a wszystko to w podziemiach Politechniki Poznańskiej. Tak właśnie działa PUT Renovation.

Nie podpisujemy cyrografów, zawsze można się wypisać – mówi Franek, przewodniczący Międzywydziałowego Koła Naukowego działającego na Politechnice Poznańskiej. Inicjatywa zrzeszająca kilkadziesiąt osób działa pod nazwą PUT Renovation. Obecnie mają na warsztacie zabytkowego Volkswagena Karmanna Ghię z 1963 roku, który jest nie tylko ich oczkiem w głowie, ale ma szansę stać się maskotką Politechniki Poznańskiej. Wszystko, co studenci robią przy tym aucie odbywa się pod czujnym okiem (i przy pełnej aprobacie) władz Uczelni, a także przy ogromnym wsparciu międzynarodowych partnerów.

Karmann – początek

Historia projektu renowacji Karmanna sięga jeszcze 2017 roku. To właśnie wtedy Rektor Uczelni, Profesor Tomasz Łodygowski po rozmowie ze studentami zauważył, że szkoła nie ma flagowego projektu, którym mogłaby się nie tylko chwalić, ale który mógłby ucieleśniać wszystkie możliwości, jakie stwarza nauka na tej uczelni.

– Inne uczelnie mają różne klasyki, Warszawa ma spadek po FSO, my budowaliśmy bolidy, rakiety, samoloty, ale nie mieliśmy maszyny, która byłaby stałą wizytówka. I tu pojawił się pomysł, by takie auto kupić, ale nie w stanie gotowym, bo to nie jest w stylu technicznej Uczelni, tylko egzemplarz, który moglibyśmy kompleksowo wyremontować – opowiada Franek Ratajczyk, lider zespołu PUT Renovation. Wspomina też, że początkowo pojawiały się różne pomysły, ale ze względu na partnerstwo uczelni z firmą Volkswagen Poznań pojawił się pomysł, by maskotką, która przejdzie gruntowne odświeżenie stał się legendarny Garbus.

– Jednak Garbus jest dość popularnym modelem, więc uznano, że nie byłoby tak zwanego efektu „wow”, zatem finalnie wybrano Volkswagena Karmanna Ghię – wyjaśnia Franek. Sam nie ukrywa, że ten wybór bardzo go cieszy zarówno ze względów osobistych, jak też dlatego, że sam model jest bardzo ciekawy. Z jednej strony jest to bowiem samochód, który ma podłogę z Garbusa, a z drugiej sportowe nadwozie zaprojektowane przez włochów wzorujących się na Amerykanach.

– Dzięki temu mamy auto sportowe, przynajmniej wizualnie, bo mechanicznie już niekoniecznie – śmieje się mój rozmówca. VW Karmann Ghia trafił na uczelnię w 2018 roku, został rozkręcony na części, przygotowany do renowacji i niestety – w związku z pandemią – porzucony. Prace nad projektem zostały wstrzymane, studenci, którzy stanowili wówczas trzon koła naukowego ukończyli studia, sprawy ucichły…

Nowa energia

– Tu przychodzimy my, czyli aktualny zespół PUT Renovation. Dwa lata temu reaktywowaliśmy projekt, stworzyliśmy nowy Zespół, wyremontowaliśmy podwozie… – z entuzjazmem wylicza Franek. On sam o tym, że w ogóle istniało jakieś koło i tajemniczy stary samochód, który ponoć został rozkręcony, dowiedział się na pierwszym roku studiów z plotek krążących wśród starszych kolegów.
Jako pasjonat klasycznej motoryzacji, który dorastał wśród ciekawych modeli Volkswagenów, nie potrafił przechodzić obojętnie obok historii o tym, że w podziemiach jednego z uczelnianych budynków jest gdzieś ukryty jakiś stary pojazd.
– Początkowo nie dowierzałem, zacząłem szukać, pytać… Okazało się, że projekt został porzucony i stoi u jednego z podwykonawców. Długo trwało zbieranie wszystkich części w jedno miejsce. Musieliśmy to jednak zrobić, aby pokazać władzom Uczelni, że jesteśmy tą grupą, która ten projekt dokończy – przyznaje obecny lider Zespołu PUT Renovation.

PUT Renovation

Remont kapitalny Volkswagena Karmanna Ghii to najlepszy sposób na zdobywanie wiedzy o renowacji aut.

Gdy udało się uzyskać przestrzeń w garażu podziemnym Centrum Wykładowego kampusu Politechniki Poznańskiej i zebrać tam wszystkie elementy Karmanna, grupie nowych pionierów z reaktywowanego koła naukowego udało się pozyskać dofinansowanie od władz uczelni, ukończyć remont podłogi pojazdu, przykręcić silnik i… urządzić rekrutację. Jak zaznacza lider PUTR, do tematu przyjmowania nowych osób koło naukowe podchodzi nieszablonowo.

PUT Renovation – tu się nauczysz naprawiać

Wiele osób pyta, co jeśli nie potrafią niczego robić. W końcu studia to przede wszystkim teoria. – Mówimy „przyjdź do nas, to się nauczysz – po to są koła naukowe!”. Wiemy, że pewne instytucje na uczelniach przyjmują osoby z doświadczeniem, a doświadczenie ma się po ukończeniu Politechniki i koła naukowego, dlatego jeżeli jest zaangażowanie, to przyjmujemy każdego niezależnie od doświadczenia. Przychodzili do nas ludzie, którzy nie mieli umiejętności, ale mieli chęć uczenia się, odkrywania, działania. Tacy ludzie po roku awansowali, prowadzą teraz w naszym Kole Naukowym samodzielne projekty…

– Przykładem takiej osoby jestem ja – dodaje Tymek Bączyk, koordynator Zespołu zawieszenia. Do reaktywowanego koła naukowego dołączył nie mając żadnej praktycznej wiedzy o naprawianiu samochodów, choć przyznaje, że klasyki go kręciły, zwłaszcza te sportowe.

Prace studentów nad remontem blacharskim. / fot. PUT Renovation

– Wiedziałem jak wyglądają różne podzespoły, ale nigdy nie miałem okazji czegoś rozkręcić czy naprawić. Uznałem, że koło naukowe może stworzyć dobrą okazję do ćwiczenia i praktyki. Zaryzykowałem i opłaciło się – podsumowuje Tymek. Inicjatywą, która zbliżyła go do roli koordynatora grupy odpowiedzialnej za remont zawieszenia było wykonanie projektu obrotnicy. Choć szkic i wyliczenia były dobre, finalnie studenci doszli do wniosku, że samodzielne wykonanie takiego stelażu będzie kosztować tyle samo, ile kupienie gotowego.

– Dodatkowo musielibyśmy poświęcić na to swój czas, a jednocześnie nie mieliśmy pewności, czy wykonana przez nas obrotnica będzie tak samo wytrzymała jak powinna być. Dlatego, żeby nie ryzykować, kupiliśmy obrotnicę – kwituje Tymek. Mimo wszystko jednak pokazał, że potrafi traktować poważnie powierzane mu zadania i doprowadzać do zamknięcia pewnych etapów. A dla całego koła naukowego była to też świetna lekcja tego, że nie zawsze trzeba robić wszystko samodzielnie.

– Czasami rozwiązania dostępne na rynku są na tyle dobre, że nie ma sensu robić czegoś samemu. Dzięki temu nasz zespół mógł się skupić na innych rzeczach, które trzeba było zbadać, wyszukać, przygotować – kwituje Franek.

Dobrze złożona maszyneria

Aby móc w spokoju pracować nad renowacją klasycznego samochodu, studenci muszą mieć nie tylko wsparcie partnerów oraz władz uczelni, zapał i wiedzę, ale też dobrą organizację pracy. Ponieważ obecnie koło naukowe liczy kilkadziesiąt osób, potrzebowali podzielić się na mniejsze zespoły prowadzone przez koordynatorów. Jak wyjaśnia Franek, w tej chwili działa dziewięć takich skoordynowanych grup, z czego pięć zajmuje się wyłącznie tematami mechanicznymi, a cztery to zespoły rozwojowo-marketingowe. Dział R&D zajmuje się przede wszystkim projektowaniem i inżynierią odwrotną, a marketingowcy dbają o to, żeby PUT Renovation było widać i słychać, bo bez tego kolejny z zespołów, czyli dział finansów, miałby utrudnioną pracę. Studenci dobrze wiedzą, że bez odpowiednich funduszy żaden projekt nie mógłby być ukończony.

PUT Renovation

PUT Renovation to także nauka nad przygotowaniem zaplecza i prowadzeniem projektów.

Osobna ekipa zajmuje się silnikami, inna grupa pracuje nad skrzyniami biegów, są też zespoły do spraw elektromechaniki, zawieszenia i wreszcie karoserii. Jest także sekcja performance, która aktualnie zajmuje się Fiatem Seicento. Ten samochód stanowi odrębny temat i osoby, które nad nim pracują nie są angażowane do działań przy Volkswagenie. Malutki Fiat czekał na swoich specjalistów bardzo długo, ale na szczęście wśród studentów pierwszego roku znalazła się grupa zapaleńców, którzy postanowili doprowadzić projekt sportowego Seicento do końca. W tym momencie auto czeka na ukończenie prac związanych z wiązką elektryczną, pojawi się też komputer sterujący, a następnie całe ustawienie zostanie przetestowane na torze.

PUT Performance to Zespół, który pracuje nad Seicento gotowym do motorsportu.

– Raz w tygodniu spotykamy się z koordynatorami aby podsumować działania i ustalić kolejne kroki, oni natomiast są w stałym kontakcie ze swoimi zespołami. Unikamy korporacyjnych metod, choć organizacja struktur może to przypominać, to jednak staramy się być jedną wielką motoryzacyjną rodziną, która kocha to, co robi. W ten sposób Koło Naukowe działa sprawnie i wszystko idzie do przodu swoim tempem.

Studia to teoria, koło to praktyka

Choć większość członków PUT Renovation to studenci Wydziału Inżynierii Mechanicznej oraz Wydziału Inżynierii Lądowej i Transportu, dopiero dołączając do koła naukowego mogą posmakować praktyki. Tymek wyjaśnia, że pierwsze lata studiów obfitują w zajęcia teoretyczne, sporo jest materiałoznawstwa. Franek potwierdza te słowa, a nawet śmieje się, że można przejść 3,5 roku studiów bez ani jednej godziny zajęć praktycznych w warsztacie. Potem z Politechniki wychodzi inżynier, który nie wie, w która stronę śruby kręcić. Franek dodaje też jedną ważną rzecz:
– Z mojej perspektywy bycie na uczelni bez koła naukowego, bez możliwości chwycenia klucza w rękę, mija się z celem – mówi obecny przewodniczący koła naukowego.

Koło Naukowe to szansa na zdobycie umiejętności praktycznych. / fot. PUT Renovation

Choć prace w PUT Renovation to wolontariat, który w dodatku zajmuje dodatkowy czas po godzinach zwykłych zajęć, to dla wielu studentów jest to szansa, by – paradoksalnie – lżej przejść przez trudy studiowania. Po pracach nad blacharką klasyka, nad testowaniem zawieszenia czy nad remontem silnika, wiele osób zupełnie inaczej podchodzi do wykładów z materiałoznawstwa czy obróbki skrawaniem.

Lepiej niż fabryka, ale z duchem

– Przed chwilą rozmawialiśmy z Tymkiem o klasach śrub. Ta wiedza w formie teorii wykładana jest na zajęciach, ale człowiek wtedy myślał „na co mi to”. Dopiero tutaj widzimy, jak takie informacje przydają się w praktyce. Cieszę się, że się tego nauczyłem na egzamin, bo teraz wiem jak daną część wykonać, czy dobrać – stwierdza Franek.

Tymek i Franek wyjaśniają, że wszelkie czynności wykonywane podczas prac przy zabytkowym Volkswagenie poddawane są analizie. Młodzi adepci sztuki renowacji aut klasycznych starają się zawsze badać, jak zostało coś zrobione przez twórców i czy na pewno zostało to dobrze zrobione.

– Nasz egzemplarz Karmanna jest lepiej przemyślany niż ten w fabryce, często też wykorzystujemy nowe materiały – mówi Franek. Tymek także jest zwolennikiem udoskonalania tego, co wyjechało z fabryki – jeśli obecnie da się zrobić coś lepiej, to warto spróbować. Słusznie zauważa też, że sześćdziesiąt lat temu inny był skład chemiczny deszczu, czy sposoby na pozbywanie się śniegu z dróg.

– Teraz mamy inne warunki na drogach, zmienia się klimat, samochody nie są w stanie wytrzymać tyle czasu w eksploatacji, jeżeli więc możemy auto zabezpieczyć, to staramy się to wykonać.
Wbrew pozorom sam pojazd to bardzo wdzięczny obiekt do takich badań i udoskonaleń, bo akurat Karmanny Ghie powstawały w manufakturze i często kolejne lata produkcji przynosiły modernizacje i poprawki.

Serce Karmanna Ghii – egzemplarz szkoleniowy.

– Auta potrafiły się różnić w zależności od tego jakiego dnia tygodnia wyjeżdżały z zakładu. Nawet teraz borykamy się z tym, że kupujemy nowy element, który powinien pasować, a jednak nie pasuje – śmieje się przewodniczący PUT Renovation.

Cała karoseria Karmanna pozostaje sporym wyzwaniem. Studenci długo szukali właściwego miejsca, w którym mogliby pracować nad odnowieniem mocno skorodowanej i miejscami odkształconej karoserii. Politechnika Poznańska ma wspaniałe zaplecze laboratoryjne, jest miejsce, w którym można swobodnie pracować nad całymi silnikami spalinowymi, są przestrzenie, w których można zbadać materiały, płyny, jest nawet laboratorium spawalnictwa, ale nie da się tam wjechać z całym pojazdem. Nikt z adeptów wydziału mechanicznego nie miał wystarczającego doświadczenia, aby podjąć się prowadzenia prac blacharskich dla całego samochodu.

– Udało nam się nawiązać współpracę partnerską z firmą Porsche Inter Auto, która już wcześniej miała na koncie renowację Audi quattro, które przekazali na aukcję charytatywną w ramach WOŚP. Pomysł współpracy przy Karmannie spodobał im się, ponieważ mogli pokazać młodemu pokoleniu studentów w jaki sposób te auta się remontuje. I dosłownie w otoczeniu Porsche, Audi i innych aut współczesnych stoi sobie ta nasza karoseria. Codziennie przychodzą tam studenci, pytają opiekuna projektu jakie są zadania. Opiekun pokazuje jak spawać, jak doginać blaszki, jak łączyć elementy, czy szlifować, po czym mówi po prostu „róbcie”. Cieszymy się, że nie oddajemy tych elementów na zewnątrz, tylko możemy to robić sami pod okiem profesjonalistów i na każdym etapie zdobywamy wiedzę – przyznaje Franek.

Karoseria Karmanna była już wcześniej cynowana, więc studenci planują zastosować podobną technikę także podczas tej renowacji. Obecnie stosuje się metodę cynowania na zimno, więc padł pomysł, by także i tutaj wykorzystać taką technikę. Zanim jednak zapadną ostateczne decyzje, członkowie koła naukowego nie tylko rozmawiają z opiekunem, ale też poświęcają sporo czasu na poszukiwanie wiedzy na własną rękę. Czytają nowe publikacje, dzwonią do fachowców, konsultują tematy ze specjalistami z branży z całego świata.

Pracowniczki Politechniki Poznańskiej pracujące nad skanem 3D podwozia. / fot. PUT Renovation

Studenci wiedzą już dobrze, że nie wystarczy raz się czegoś nauczyć, bo przemysł związany z renowacja zabytkowych pojazdów nieustannie się rozwija. Mają też świadomość, że rozwój musi kroczyć w parze ze świadomością i finansami. Na przykład pojazdy klasyczne na zachodzie Europy mają już inny status, a ponieważ ich renowacja jest usługą dobrze opłacaną, to rozwijane są ciekawe technologie, na przykład taka kataforeza.
– Po odnowie blacharskiej rekomenduje się, aby całą karoserię oczyścić i przygotować pod etap zabezpieczenia zanurzeniowo w procesie katafory. Kilka lat temu w Polsce nikt tego nie robił, obecnie kilka projektów jest w ten sposób przygotowywanych, nie tylko dlatego, że są większe możliwości, ale też jest większa świadomość osób, które się na taką renowację decydują. No bo co by nie mówić, na koniec dnia renowacja pojazdów to nie jest tania rzecz. Brakuje też warsztatów, które takie rzeczy potrafią robić, aczkolwiek jeśli chodzi o polski rynek, to możemy być dumni z tego, że mamy ogrom wiedzy, ogrom dobrych fachowców, czego nam zazdroszczą zachodni sąsiedzi i zlecają najambitniejsze projekty właśnie Polakom – kwituje Franek.

Pięć kroków w przód, pół kroku w tył

Niektóre decyzje bywają trudne, ale konieczne. Już w ubiegłym roku podwozie Karmanna stanęło na kołach, ale niestety wróciło na obrotnicę. Wszystko dlatego, że podczas pierwszych prac wykonanych tuż po reaktywacji koła naukowego, jedyną opcja dostępną dla młodych renowatorów było malowanie proszkowe. Miało to swoje zalety, ale obarczone było także skutkami ubocznymi. Po roku od malowania w miejscach łączenia blach pojawiła się korozja. To był jasny komunikat dla studentów, że technologię należy ulepszyć.

VW Karmann Ghia sam się pewnie dziwi, ile wokół niego zamieszania.

– Nawiązaliśmy współpracę z firmą Novol, bo jej historia związana jest naszą uczelnią. Założyciel jest absolwentem Politechniki Poznańskiej, a pierwsze szpachlówki powstawały w akademiku uczelnianym na własne potrzeby. Z czasem produkcja i technologia rozwinęła się do tego stopnia, że dziś firma ma swój zakład, ma showroom, a gdy tylko jej przedstawiciele się dowiedzieli, że w naszym kole naukowym powstaje taki projekt, od razu się do nas odezwali – opowiada Franek. Współpraca z partnerem tej rangi pozwoliła na ponowne wykonanie malowania i konserwacji podłogi uczelnianego pojazdu-maskotki. Obecnie nałożono tam masy uszczelniające, również takie, które będą chronić przed odpryskami kamieni w trakcie jazdy.

PUT Renovation

Silnik i podłoga – na razie osobno, wkrótce znów razem.

Choć czasem trzeba zrobić coś dwa razy, mimo wszystko młodzi renowatorzy nie próbują wyważać otwartych drzwi. Franek z sentymentem relacjonował, jak jego dziadek wraz z pradziadkiem pewnej zimy odlewali nowe tłoki do remontowanego właśnie silnika Citroena BL. Obecnie wiele części można kupić, istnieją też zamienniki dobrej jakości, dlatego po metody rzemieślnicze studenci sięgają tylko wtedy, gdy jest to absolutnie konieczne. Niektóre brakujące elementy odlewają, inne drukują w 3D. Najważniejsze jednak, że młodzi pasjonaci widzą sens w takim działaniu, że to, co robią podczas wolontariatu w kole naukowym to nie tylko zabawa na czas studiów, która pomoże im uzyskać lepsze oceny.

Wybrani z wybranych

Praca nad takimi projektami jak renowacja Karmanna Ghii to świetna okazja na zdobycie kontaktów u partnerów koła naukowego, które niejednokrotnie przeradzają się w szansę na zdobycie lepszej pracy.
– W tym momencie ponad 50 firm wspiera nas zarówno finansowo, edukacyjnie, jak i materiałowo. Takie wsparcie przynosi obustronne korzyści. Partnerzy mogą pokazać się dzięki nam na nowych rynkach, ale też zdobyć nowych pracowników widząc, jak poszczególne osoby pracują nad projektem – opowiada przewodniczący koła naukowego. Także współpraca z tą najważniejszą instytucją, czyli Politechniką Poznańską przebiega bardzo pozytywnie. Władze uczelni kibicują, dbają też o to, by PUT Renovation nie tylko miało dobre miejsce na warsztat czy showroom, ale też było obecne na wszystkich najważniejszych wydarzeniach związanych z działalnością uczelni.
– Oczywiście szkoła wyższa to też ogrom procedur, także pod względem bezpieczeństwa. Są jednak osoby, które mocno nam kibicują, a największym plusem tego, że działamy na uczelni jest to, że mamy nie tylko dostęp do narzędzi czy laboratoriów, ale przede wszystkim do naukowców, czyli osób, które tym żyją i chcą się dzielić swoją bogatą i bardzo specjalistyczną wiedzą – zauważa Franek.

PUT Renovation

Karmann i jego starszy brat Garbus na targach. / fot. PUT Renovation

Politechnika ma niewątpliwie powód do dumy. Nie tylko dlatego, że sam Volskwagen Karmann Ghia przygotowywany tak sumiennie przez studentów to bardzo ciekawy pojazd, który przechodzi wyjątkowo drobiazgowy proces renowacji, ale też dlatego, że w obecnej chwili jest to jedyna uczelnia w Polsce, w której działa koło naukowe ukierunkowane przede wszystkim na restaurowanie samochodów z przeszłości – a to, wbrew pozorom, może przynieść wiele ciekawych możliwości w niedalekiej przyszłości. A co z samochodem? Wolontariusze z PUT Renovation zapewniają, że nie zamierzają iść na skróty i jeśli trzeba będzie spędzic nad tym projektem kolejne długie miesiące – to są na to gotowi. Najważniejsze, żeby sam Volkswagen po tak gruntownej odbudowie mógł cieszyć kolejne pokolenia kierowców jeszcze przez długie lata.

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy – dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Zdjęcia (o ile nie zaznaczono inaczej): Dominika „GratoWiedźma” Węcławek