Wydawało się, że japoński hot hatch zawita na rynku na chwilę, po czym bezpowrotnie z niego zniknie. Toyota GR Yaris nie dość jednak, że przeszła właśnie lifting, to jeszcze ma zapewnione stałe miejsce w gamie modelowej marki. W topowym Yarisie pojawiła się też jedna istotna nowość.
Podobnie jak wiele innych osób zajmujących się pisaniem o motoryzacji, ja także jeździłem Toyotą GR Yaris. I ja także byłem nią totalnie zachwycony. I także czekałem z niecierpliwością na rozwój tego modelu. No i się doczekałem.
Toyota GR Yaris – lifting na rok modelowy 2024
Tak jak zapowiadaliśmy pod koniec września, japońskie diabelskie pudełko faktycznie doczekało się zmian. Obejmują one nawet więcej elementów, niż można się było spodziewać, ale po kolei – zacznijmy od karoserii i porównajmy ją z wersją obecnie oferowaną, a także z wizualizacjami japońskiego magazynu BestCar. Zdjęcia będą umieszczane w kolejności: wersja bieżąca, wizualizacja, wersja po liftingu.

źródło: BestCar.co.jp
Z tyłu mamy taką sytuację:

źródło: BestCar.co.jp

Na kołach – nadal Michelin Pilot Sport 4S. To znakomite opony, ale na rynku dostępny jest już ich następca, Pilot Sport S 5.
Rzekłbym, że wizualnie to jest mocno przeciętnie
Przód po zmianach nie jest zły i zapewne się do niego przyzwyczaję. Cieszy mnie, że na miejscu pozostały dotychczasowe reflektory, bo wyglądają po prostu bardzo dobrze – w przeciwieństwie do wizji BestCar.
Schody zaczynają się z tyłu – moim zdaniem lifting sprawił, że Toyota GR Yaris wygląda z tej strony zdecydowanie gorzej niż dotychczas. Oczywiście pozostaje to kwestią gustu, ale mi nie podobają się tu dwie kwestie: po pierwsze nowe lampy wydają się być zwyczajnie za duże przy takim nadwoziu i odrobinę przypominają mi pod tym względem późnego Saturna SC2. Drugi problem jest nawet większy i dotyczy… znaczka, a właściwie jego braku. Zupełnie nie rozumiem mody na wymianę znanych od lat znaczków na napisy (Skoda, Lexus – patrzę na Was), a tu jest jeszcze gorzej, bo nawet napisu „Toyota” nie ma. Ciekawostką jest przeniesienie trzeciego światła „stop” na blendę – dzięki temu łatwiejsza będzie nieinwazyjna wymiana spoilera na inny.
Gorzej wygląda też wnętrze
I ponownie: najpierw stare, potem nowe.
Tutaj trzeba podkreślić jedną rzecz: zwykła Toyota Yaris takiej deski rozdzielczej nie dostanie, zaprojektowano ją specjalnie dla poliftowego GR-a. I choć wygląda jak skrzyżowanie kokpitu Dodge’a Vipera (SR), parkometru i pulpitu ET22, to przeprojektowano ją po to, by była łatwiejsza i wygodniejsza w użytkowaniu dla osób, które używają tych aut pół- lub w pełni wyczynowo, np. z użyciem szelkowych pasów bezpieczeństwa. M.in. z tego powodu konsolę centralną zwrócono o 15 stopni w stronę kierowcy. Lepsza będzie też widoczność dzięki temu, że obniżono ekran multimediów. Osobiście nie cieszę się z faktu wymiany analogowego panelu wskaźników na cyfrowy (z GR Corolli), ale z pewnością będzie on w stanie przekazać więcej informacji. Będzie też zmieniać grafikę wskazań zależnie od wybranego trybu jazdy.
Kabina nowej Toyoty GR Yaris ma jednak pewną bardzo ważną zaletę – o 2,5 cm obniżono mocowanie foteli, sprawiając tym samym, że zniknął największy problem auta sprzed modernizacji. Ja co prawda na tę kwestię nie narzekałem, ale ja mam 173 cm wzrostu – rozumiem, że wyżsi kierowcy faktycznie mogli mieć kłopot z zajęciem odpowiedniej pozycji za kierownicą. Tę zmianę pochwalił m.in. mój kolega z Autobloga, red. Adamczuk, który przedseryjnym egzemplarzem nowego GR-a mógł się już przejechać.
Ponarzekałem na lifting, to teraz pora go pochwalić – w czym nowa Toyota GR Yaris jest lepsza niż dotychczas?
Po pierwsze, nowa Toyota GR Yaris ma więcej mocy. Podobnie jak dotychczas, jej poziom będzie się różnić w zależności od rynku docelowego – w Europie auto sprzed modernizacji miało 261 KM (i 360 Nm), teraz będzie mieć 279 KM (i 390 Nm). Są jednak rynki, gdzie ta nowożytna rajdówka będzie mieć nawet 304 KM i 400 Nm, czyli tyle samo co nieoferowana u nas GR Corolla.
W nadwoziu zastosowano o 13 proc. więcej zgrzewów punktowych, jest też klejone na większej powierzchni niż dotychczas – to poprawia sztywność karoserii, co z kolei poprawia komfort i właściwości jezdne. Zmodyfikowano też zawieszenie i zwiększono też liczbę śrub mocujących amortyzatory do nadwozia z 1 do 3, poprawiając tym samym precyzję prowadzenia.
Nie wiem jeszcze, czy ta uwaga dotyczy wszystkich rynków, ale pojawił się też tryb Circuit Mode, który ma umożliwiać uzyskanie na torze wyścigowym maksymalnych osiągów. Każda z jego funkcji może być sterowana przy pomocy aplikacji na smartfona, ale w skrócie: Circuit Mode pozwala na włączenie maksymalnej prędkości wentylatora chłodnicy, przesunięcie ogranicznika prędkości (zgaduję, że to dotyczy rynku japońskiego), a także… trybu anti-lag, dzięki któremu nie pojawi się tzw. turbodziura.
Najważniejsza nowość to automatyczna skrzynia biegów
I nie, nie żadna tam dwusprzęgłowa. To 8-biegowa skrzynia hydrokinetyczna, która pojawi się w ofercie obok oferowanej dotychczas przekładni manualnej. Na prezentacji modelu na torze samochody z nowym automatem były jeszcze szybsze od manuali, choć osobiście wybrałbym zdecydowanie skrzynię ręczną – bardziej mi pasuje do takiego auta, poza tym jest to naprawdę znakomita skrzynia. Chętni na automat nie będą musieli się obawiać gorszego układu napędowego – niezależnie od dokonanego wyboru dostępne będzie LSD typu TorSen, zobaczymy czy seryjnie czy w opcji; dotychczas był to element zarezerwowany dla lepiej wyposażonych GR Yarisów, podobnie jak bardziej przyczepne opony.
Ciekawostką jest fakt, że (zapewne też tylko w Japonii, ale kto wie) w opcji będzie dostępny hamulec ręczny z pionową dźwignią, znacznie ułatwiającą używanie go w sporcie. Będzie oferowany w GR Yarisie w wersji RC.

Widzicie selektor trybów jazdy z napisem „Push Track”? To też jest zmiana, umożliwiająca włączenie trybu torowego jeszcze o ułamek sekundy szybciej. Dotychczas naciśnięcie przycisku uruchamiało zwykły tryb jazdy (miał napis „Push Normal”).
Cen auta po liftingu ani terminu jego dostępności jeszcze nie znamy
Prawdopodobnie nie będziemy na te informacje czekać zbyt długo – Toyota obiecała, że zacznie produkować model po zmianach na początku 2024 r., więc albo już zaczęła, albo zacznie lada chwila. Mam tylko nadzieję, że zgodnie z informacjami podanymi przez Autocar, auto faktycznie trafi do oferty na stałe – także na polskim rynku.






