W tym roku to już szósty odcinek Ekspresówki, co oznacza ni mniej ni więcej jak sześć tygodni nowego 2025 roku za nami. Zamiast rozpamiętywać na co zmarnowaliście tyle czasu, lepiej przeczytać poniższe wiadomości bez poczucia marnowania czegokolwiek.
Jeep używa ekranów infotainmentu do wyświetlania spamu
Zupełnie jakbyśmy nie żyli w świecie pełnym reklamowego śmiecia i hałasu, Jeep korzystając z bogatych możliwości systemu multimedialnego w swoich samochodach, wyświetla na ekranie komunikaty reklamowe, zachęcające do zakupu planu FlexCare Extended Care Premium. To program rozszerzonej gwarancji, który – co z korporacyjnego punktu widzenia oczywiste – pojawia się na wyświetlaczu po upływie zwykłego okresu gwarancji samochodu. Sprawa dotyczy modeli Grand Cherokee, Wrangler i Gladiator, a żeby się ich pozbyć, trzeba założyć konto na stronie Jeep Connect i za jego pomocą wyłączyć powiadomienia w samochodzie. Przekombinowane rozwiązanie problemu, którego w ogóle nie powinno być. Wstydź się, Jeepie!
VUK Manufaktur poprawia fabrykę Mercedesa, zamieniając hybrydowe R4 na spalinowe V8
VUK Manufaktur to nie straszliwy smok-ludojad z bajki dla niegrzecznych dzieci, tylko warsztat tuningowy z Niemiec. I właśnie przedstawił jedynie słuszną wersję Mercedesa-AMG C63, wyposażając go w podwójnie doładowany czterolitrowy silnik w układzie V8, wzięty z poprzedniej generacji.
Takie poprawianie fabryki w suchych danych technicznych skończyło się jak to często bywa gorzej, bowiem fabryczna wersja (z dwulitrowym R4 wspomaganym silnikami elektrycznymi) osiąga moc systemową 671 KM, a pierwszą setkę w 3,3 sekundy. Widlasta ósemka może się pochwalić „zaledwie” 508 KM, a do setki ociąga się w 3,7 sekundy. I to na tyle bezdusznych liczb z tabelki, bowiem V8 ma ogromną, choć niemierzalną przewagę – to jedna z najlepiej brzmiących widlastych ósemek we współczesnej motoryzacji, która głębokim rykiem potrafi przyprawiać demony o zespół stresu pourazowego.
Audi upraszcza oznaczenia gamy, więc nikt już nic nie rozumie
Do tej pory było w miarę logicznie – A to nie-SUV, Q to SUV, jak na niemieckiego producenta zadziwiająco przejrzyście (Mercedesie, patrzymy na twój bałagan na strychu z dezaprobatą). Pojawiły się modele elektryczne, które wyróżniać miała parzysta liczba w nazwie, zaś spalinowe miały zostać przy nieparzystych. Stąd tajemnicze „zniknięcie” z oferty modelu A4, który powrócił w nowej odsłonie jako A5, ale jednocześnie nie był znanym z poprzednich generacji coupe. Tymczasem nowe spalinowe A6 zamiast wedle powyższego pomysłu stać się A7, będzie nadal A6, zaś rozróżnienie wersji elektrycznej od spalinowej ma zapewnić dopisek „e-tron” przy tej pierwszej i „TFSI” lub „TDI” przy drugiej. Najwyraźniej pozazdrościli Mercedesowi jego nazw-serpentyn, którymi można zapełnić pół planszy do Scrabble.
Nienaprawialne bateriowozy Jaguara trafią na złom
Producent podjął decyzję o odkupieniu od klientów wadliwych egzemplarzy, których wad nie da się usunąć. Dalszy los pojazdów jest w gruncie rzeczy smutny, zostaną bowiem zezłomowane. Jest to jakieś rozwiązanie satysfakcjonujące rozczarowanych firmą klientów, samemu Jaguarowi też pozwala wyjść z sytuacji z twarzą, ale do eleganckiego czy ekologicznego mu daleko. Natężenie usterek okazało się jednak zbyt duże, zaś powtarzające się skargi na słabą obsługę serwisową oraz widma pozwów zbiorowych tak liczne, że Jaguar uznał to za jedyny sposób załatwienia sprawy. Fajna ta elektromobilność, taka dopracowana i pełna troski o środowisko.
Stellantis opracowuje układ wydechowy do samochodów elektrycznych
Uspokajamy – to nie jest tak, że z odtavarasowieniem koncernu stracili resztki rozumu. Proponowany przez Stellantis układ wydechowy ma na celu odprowadzanie niebezpiecznych gazów z dala od akumulatora, zmniejszając prawdopodobieństwo zapłonu i ograniczając rozprzestrzenianie się ognia. Zamiast działać jako prosty odpowietrznik, ten układ chemicznie przetwarzałby wytwarzane gazy, aby zneutralizować ich palność, podobnie jak katalizatory w tradycyjnych samochodach redukują szkodliwe emisje.
Gdy akumulatory ulegną awarii z powodu zwarcia, przeładowania lub uszkodzeń mechanicznych, może to spowodować, że uszkodzone ogniwa uwolnią łatwopalne gazy, takie jak metan, etan, etylen i acetylen. Jeśli nie zostaną odpowiednio rozproszone lub przekierowane, gazy te mogą doprowadzić do intensywnego pożaru, stwarzając znaczne ryzyko zarówno dla pasażerów, jak i służb ratowniczych. Oczekuj najlepszego, ale przygotowuj na najgorsze, jak głosi mądrość ludowa.
Pięciodrzwiowe Suzuki Jimny w Japonii wyprzedało się w tydzień
Suzuki zaprzestało przyjmowania zamówień na pięciodrzwiową wersję Suzuki Jimny w Japonii po tym, jak ogromny popyt wymusił czteroletni okres oczekiwania na jego wprowadzenie na rynek niecały tydzień po jego premierze. Sprzedaż wstrzymano po otrzymaniu około 50000 zamówień, o czym firma poinformowała w komunikacie prasowym. Liczba złożonych zamówień „znacznie przekracza” oczekiwaną sprzedaż nowego modelu, który ma pojawić się w tym kraju w kwietniu 2025 r. Jeśli to nie jest perfekcyjne wstrzelenie się w rynkową niszę, to doprawdy nie wiem co nim jest. Warto tu dodać, że ta wersja nadwoziowa Jimny nawet nie powstaje w Japonii, w przeciwieństwie do odmiany trzydrzwiowej – Japończycy będą ją ściągać z Indii.
Nie zamówisz brzydko skonfigurowanego Ferrari
A przynajmniej bezpośrednio u producenta. Jak wiadomo, rynek próżni nie znosi, więc różne potworki w rodzaju Mansory będą sobie działać dalej. Samo Ferrari będzie jednak odmawiać klientom, którzy – cóż – wykażą się bezguściem, nawet jeśli jednocześnie będą wykazywać się wyjątkowo grubymi portfelami. Nie chcę nic mówić, ale może Ferrari powinno zacząć od poprawienia jakości spoin i lakierów, zanim zacznie się czepiać innych.
Tym optymistycznym akcentem kończymy ten odcinek. Zepsute Jaguary niech sobie dogorywają na złomowisku, na Suzuki Jimny się nie doczekam, a na czytanie spamu na samochodowym telewizorku nie mam ochoty. Biorę więc podłubanego AMG C63 i jadę powytrząsać nieco tynku w jakimś tunelu, przegazowując tam jak ostatni barbarzyńca. O Ferrari to już nic więcej nie mówię, bo nie mam czasu ani ochoty na bieganie po sądach.
Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy – dzięki!





