Dwunasty odcinek Ekspresówki, kipiącej od niebanalnych wiadomości z motoświatka. Bateriowozy przysparzają służbom mnóstwa pracy, wandale i przestępcy też, Mercedes szuka oszczędności, a jeśli ktoś lubi unikatowe prototypy Fordów z ciekawą historią, to lepiej żeby był przy tym bardzo zamożnym człowiekiem.
Strażacy z Waszyngtonu używają specjalnych koców do gaszenia pożarów bateriowozów

Trawestując pewnego mema – modern problems require good old solutions. / fot. Snohomish Regional Fire & Rescue
Pożary pojazdów elektrycznych generują ogromne ilości ciepła i w przeciwieństwie do samochodów spalinowych, mogą one palić się bez dostępu tlenu z zewnątrz. Było też wiele przypadków ponownego zapalenia się pojazdów elektrycznych kilka dni lub nawet tygodni po pierwszym zdarzeniu. Aby zapobiec wtórnemu zapłonowi, nadpalony wrak bateriowozu umieszcza się w kontenerze wypełnionym wodą i tak zostawia do uzyskania pewności, że wszystko zdążyło ostygnąć i nie ma szans znów stanąć w płomieniach. Woda z takiego kontenera nabiera właściwości toksycznych i nie można jej tak po prostu zrzucić do kanalizacji, bo staje się odpadem niebezpiecznym.
Waszyngtońska straż pożarna podeszła do tematu nieco inaczej i wyposażyła lokalne jednostki w specjalnie zaprojektowane koce gaśnicze. To oczywiście żaden rewolucyjny wynalazek – zresztą podobnie jak bateriowozy – i nie wiadomo jeszcze jak skuteczny okaże się wobec powyżej opisanej metody z kontenerem wypełnionym wodą. Niemniej pozwoli zaoszczędzić niemało wody, a to już coś. Napęd elektryczny okazuje się zdumiewająco brutalnie obchodzić ze środowiskiem, nawet kiedy umiera.
Mieszkaniec Detroit wynajął Rolls-Royce’a Cullinana, by napadać na banki
Niejaki Dorian Sykes z Detroit opracował plan, nie byle jaki, bowiem bardzo sprytny. Otóż wynajął Rolls-Royce’a Cullinana, by przy jego pomocy dokonywać napadów na banki i zapewne po zuchwałym rozboju wtopić się dyskretnie w tłum, rozwiewając się jak poranna mgiełka. Ale to bynajmniej nie kończy dopracowanego w najdrobniejszych szczegółach scenariusza, którego nie powstydziliby się twórcy filmu „Gorączka” – otóż wypożyczalnia za dobę nalicza 1750 dolarów, zaś geniusz zbrodni z Detroit zrabował w sumie 13 tysięcy dolarów w dwóch jak dotąd napadach. FBI jest na tropie Doriana Sykesa, który z taką fortuną układa sobie życie od nowa gdzieś daleko. Jeśli przyjąć, że resztę zaplanował równie starannie, będzie to zapewne jakaś dobrze znana policji melina trzy dzielnice dalej.
W Teksasie zalegalizowano rejestrację kei-carów i kei-vanów
Teksaskie stowarzyszenie Specialty Equipment Market Association (SEMA) poparło projekt ustawy, który ma regulować import i rejestrację japońskich samochodów typu kei na obszarze tego stanu. Ustawa, o której mowa, nosi oznaczenie SB 1816 i została niedawno przedstawiona przez senatora stanowego Kelly’ego Hancocka. Stanowi to kontynuację wcześniejszych działań, które doprowadziły do wycofania przez Texas DMV zakazu sprowadzania i rejestrowania pojazdów typu kei. Z punktu widzenia amerykańskich przepisów definicję „kei” spełnia pojazd, który pierwotnie nie był sprzedawany w USA i ma co najmniej 25 lat, aby mógł dostać zgodę na import. Ponadto samochody te muszą mieć silnik mniejszy niż 1,2 litra, nie mogą być dłuższe niż 140 cali, szersze niż 60 cali i wyższe niż 80 cali. Muszą również osiągać prędkość maksymalną co najmniej 50 mil na godzinę i być wyposażone w podstawowe funkcje związane z bezpieczeństwem: prędkościomierz, światła przednie, światła tylne, kierunkowskazy, hamulec postojowy, lusterko wsteczne i wycieraczki przedniej szyby. Nic niewykonalnego w 2025 r. nawet dla japońskiego kei-cara.
Prototypowy Ford GT40 Roadster trafi na aukcję w połowie maja
Na imprezie Mecum Auctions Indy w połowie maja wystawiony na sprzedaż prototyp Forda GT40 Roadster z 1965 r. Jest to jeden z zaledwie 12 prototypów GT zbudowanych przez Forda w okresie od stycznia 1964 r. do kwietnia 1965 r., a tylko pięć z nich to roadstery. Na dokładkę jest to jedyny GT Roadster, który kiedykolwiek brał udział w słynnym 24-godzinnym wyścigu Le Mans. Francuscy kierowcy wyścigowi Maurice Trintignant i Guy Ligier prowadzili samochód w Le Mans, ale musiał zostać wycofany po jedenastym okrążeniu, gdy zepsuła się skrzynia biegów. Później został odesłany do Shelby American w celu odbudowy, a kilka lat później został zakupiony przez kalifornijskiego tuningowca Deana Jeffriesa. Założyciel Mecum Auctions, Dana Mecum, kupił samochód od syna Jeffriesa w 2013 roku i ponownie go odrestaurował.
Jedyny inny zachowany prototyp GT40 Roadster, GT/108, został sprzedany na aukcji RM Sotheby’s Monterey w 2019 r. za 7,65 mln dolarów. W 2018 roku samochód został wystawiony na aukcji w Kissimmee, ale nie udało się go sprzedać. W 2020 roku Mecum ponownie próbował go sprzedać, spodziewając się wylicytowanej kwoty od 7,5 do 10 milionów dolarów. Daje to pewne wyobrażenie o sumie, za jaką unikatowy Ford może zmienić właściciela.
Akty wandalizmu wobec samochodów Tesli w USA
Do serii podpaleń i innych aktów wandalizmu wobec samochodów i salonów marki Tesla dochodzi ostatnio na obszarze całych Stanów Zjednoczonych, jako forma protestu przeciw postępowaniu i osobie Elona Muska, właściciela firmy. Według policji wszystkie te działania są motywowane politycznie, niektórych sprawców ujęto, inni są nadal poszukiwani.
Elon Musk wyraził oburzenie, czemu trudno się dziwić oraz zadysponował uruchomienie Sentry Mode w samochodach oczekujących na klientów w salonach sprzedaży. Sentry Mode wykorzystuje zewnętrzne kamery Tesli do rejestrowania tego, co dzieje się wokół pojazdu. Udowodniono już jego przydatność dla właścicieli samochodów, ponieważ pozwala zarejestrować i pomóc w ujęciu złodziei lub wandali. Ma też istotną wadę – niezależne testy sugerują, że może on rozładowywać od 10 do 15 proc. baterii dziennie. Tesla wydała co prawda aktualizację oprogramowania, zmniejszającą zużycie energii Sentry Mode o 40 proc., zaś wandale wiedząc, że ich poczynania są rejestrowane, zadbają o utrudnienie ich identyfikacji siłom prawa. I tak się powoli żyje za tą wielką kałużą.
Mercedes wypłaca tłuste odprawy zwalnianym pracownikom
Mercedes oferuje swoim pracownikom hojne pakiety odpraw w ramach działań mających na celu redukcję kosztów – chodzi o zaoszczędzenie 5,4 miliarda dolarów do 2027 roku. Wysokość odpraw uzależniona jest od wysokości wynagrodzenia i stażu pracy, a sumy wypłacanych odpraw mogą sięgać nawet sześciocyfrowej liczby. Spółka planuje redukcję zatrudnienia na stanowiskach kierowniczych oraz redukcję personelu administracyjnego.
Niemiecki Handelsblatt twierdzi, że uzyskał pewne szczegóły dotyczące tych ofert za pośrednictwem platformy intranetowej Mercedesa. Na przykład 55-letni lider zespołu z miesięczną pensją wynoszącą około 9000 euro (9700 dolarów) i 30-letnim stażem pracy mógłby odejść z ponad 500 000 euro (540 000 dolarów). Firma planuje złożyć indywidualne pisemne oferty ponad 30 000 pracownikom kwalifikującym się do tej umowy do końca kwietnia, a odpowiedzi mają zostać złożone do 31 lipca. Jeśli pracownicy nie chcą odejść, nie ma presji – nie zostaną zwolnieni. Z drugiej strony Mercedes zastrzega sobie również prawo do odrzucenia każdego pracownika, który mógłby zostać skuszony ofertami odprawy, zwłaszcza jeśli zajmuje on kluczowe stanowisko, ponieważ firma chce zatrzymać jak najwięcej najlepszych talentów.
Nowe wspaniałe (oby) silniki Mazdy – SkyActiv-Z
Oficjalne informacje o SkyActiv-Z, nowych silnikach Mazdy, ukazały się w listopadzie zeszłego roku. Wówczas były jednak dość skąpe, ograniczając się do informacji o jednostkach czterocylindrowych, spełniających najnowszą normę Euro 7. Obecnie mamy już więcej konkretów – nowego typu silnik trafi do modelu CX-5 w 2027 r., a niewykluczone, że w przyszłości również jednostki sześciocylindrowe będą powstawały w tej technologii. Producent górnolotnie określa ją jako idealne silniki wewnętrznego spalania, a w przyziemnym świecie metalu, łożysk i środków smarnych oznacza to dopracowane do (aktualnych) granic możliwości przełączanie się silnika między trybami pracy konwencjonalnego silnika o zapłonie iskrowym oraz takiego o zapłonie samoczynnym. Co więcej, producent deklaruje, że nie wpłynie to na pogorszenie osiągów jednostki napędowej. Oby im się udało, różnorodność motoryzacyjna jest fantastyczna.
I tym optymistycznym akcentem kończymy ten odcinek. Na prototyp Forda nie zarobi cała redakcja, choćby wszyscy żyli 200 lat i pracowali na trzy etaty, więc zanim Mazda opracuje te swoje najnowsze silniki, pozostaje wypożyczyć jakiegoś Cullinana i poudawać piłkarza. Teslą obecnie trochę strach jeździć, klimat wokół zbyt gorący mimo wczesnej kalendarzowej wiosny.


