Ostatnio w Ekspresówce informowaliśmy, że Mercedes-AMG będzie się wycofywać z swojej super-hybrydy z 2.0 R4 z uwagi na problemy z spełnieniem normy emisji spalin i zamierza postawić na jednostki R6 i V8. Ale to nie wszystko: z rynku znika też 2-litrowy Mercedes-AMG CLA 45 S, któremu na pożegnanie zafundowano wersję Final Edition.

Skoro to czytasz, to jest spora szansa, że wiesz, jak wygląda Mercedes-AMG CLA 45 S, a właściwie – bo taka jest pełna nazwa – Mercedes-AMG CLA 45 S 4MATIC+. Ciekawić Cię więc może, czym się wyróżnia Final Edition.

Różnic jest niewiele, ale było to do przewidzenia

Mercedes-AMG CLA 45 S 4MATIC+ Final Edition

Final Edition wyróżnia się lakierem Mountain Grey Magno z palety Manufaktur, naklejką 45 S na przednich drzwiach oraz żółtymi paskami na lusterkach i napisami AMG w tym samym kolorze na 19-calowych felgach. Jest tu też niewielkie skrzydło w miejscu typowej dla CLA 45 S lotki.

Mercedes-AMG CLA 45 S 4MATIC+ Final Edition

Poza tym to CLA 45 S jakie dobrze znamy od kilku lat. Patrząc na nowe CLA, to będzie mi brakowało stylistyki schodzącej generacji tego modelu, bo jest naprawdę dobrze narysowany. Warto dodać, że ta edycja jest dostępna zarówno jako sedan oraz komb… wróć, shooting brake.

Można byłoby dać więcej mocy, choć z drugiej strony i tak jest jej wystarczająco dużo

Nadal pod maską mamy dwulitrowe M139 o mocy 421 KM i momencie obrotowym wynoszącym 500 Nm. Na rynku do tej pory nie ma chyba innego produkowanego seryjnie auta z tak mocnym silnikiem o tej pojemności – pomijając Mercedesa-AMG klasy A 45 S 4MATIC+. No i również schodzące z rynku C 63 S E Performance, gdzie sam ten motor wzmocniono do 476 koni (!).

Od strony technicznej to bardzo udany silnik i znajduje się akurat w tym modelu co trzeba. Szkoda tylko, że Mercedes lubił stosować go w modelach do których nie pasuje, jak np. AMG GT czy AMG SL, choćby z uwagi na nudny dźwięk.

Oczywiście istnieją fajnie brzmiące 4-cylindrowe, turbodoładowane silniki rzędowe, ale moim zdaniem jednostka AMG do nich niestety nie należy, w przeciwieństwie choćby do drogowych rajdówek z lat 90. XX w. I jasne – Mitsubishi wraz z Ralliartem było w stanie taką moc wykrzesać z dwóch litrów już dawno temu, ale w Mercedesie nie jest to okupione gigantyczną turbodziurą.

Napęd jest przenoszony na obie osie poprzez ośmiobiegowy automat AMG Speedshift DCT.

Szybki na prostej i w zakrętach

Pierwszą setkę Mercedes-AMG CLA 45 S Final Edition osiąga według danych technicznych w 4 s, natomiast prędkość maksymalna wynosi 270 km/h – są to więc parametry identyczne jak w przypadku modelu standardowego.

Oczywiście można też zmusić CLA 45 S do zarzucenia tyłem za sprawą trybu Drift, jednak z uwagi na przednionapędową platformę, nie będzie one wpadało w nadsterowność z taką gracją jak nieodżałowane AMG E 63 S.

Na dywanikach oraz zagłówkach foteli mamy napis napisy 45 S, żebyśmy mieli pewność, że nie kupiliśmy np. CLA 200. Poza tym jest więcej żółtych detali: napisy AMG na progach, pasy na fotelach, drzwiach i desce rozdzielczej.

Ile za naklejki i pasy, a właściwie to za samochód z nimi?

Mercedes CLA 45 S kosztuje 330 tys. zł, natomiast Shooting Brake jest droższy o 6 tys. zł. Pakiet Final Edition kosztuje 26 868 zł, co oznacza, że cena rośnie do co najmniej 356 tys. zł za sedana i 362 tys. zł za Kombi. Po dodaniu paru opcji wyposażenia można się więc spodziewać przekroczenia poziomu 400 tys. zł.

Rozumiem, że Mercedes od zawsze wysoko się ceni, ale trochę mi się te ceny nie kalkulują po zestawieniu choćby z kosztującym 323,5 tys. zł Fordem Mustangiem Dark Horse. Ale okej – nie ten segment. Najgorzej to jednak wygląda w porównaniu z głównym rywalem, Audi RS 3.

Audi RS 3 ma pięć bardzo mocnych argumentów, żeby je wybrać zamiast CLA 45 S

Główny rywal Mercedesa AMG CLA 45 S – Audi RS 3.

Audi RS 3 kosztuje minimum 301 tys. zł jako hatchback lub 310 tys. zł jako sedan. W tych pieniądzach dostajemy trochę szybsze auto na prostej (3,8 s i v max mogący wynieść za dopłatą 280/290 km/h) pomimo trochę mniejszej mocy wynoszącej 400 KM. Do kompletu mamy dużo lepszy dźwięk silnika i – bazując na zeznaniach red. Grzelaka – znacznie lepsze wrażenia z jazdy.

Lubię to auto, ale tę pożegnalną edycję to sobie mogli darować

Będzie mi brakowało CLA 45 S AMG w obecnej formie, ponieważ o ile rozumiem od strony technicznej do pewnego stopnia, że następca ma być elektrykiem, to nowe CLA jest znacznie brzydsze i to mnie najbardziej boli.

Mam jednak pewne uwagi do tego pożegnania. Rozumiem, że gdy Mercedes robił takie dedykowane edycje dla np. AMG S 65 czy AMG E 63 S, to nie dokonywał większych zmian w silnikach, natomiast chociaż te dwa genialne wozy były chociaż limitowane do, odpowiednio, 130 i 999 egzemplarzy. Tutaj mamy pakiet w postaci opcji dostępnej dla każdego, co odbiera resztki ekskluzywnego charakteru tej edycji. Jestem naprawdę ciekaw, ilu klientów się na to zdecyduje. Ja w każdym razie nie widzę powodu, by wybrać Merca zamiast doposażonego Audi.

I piszę to jako fan AMG.

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy - dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to