Dwudziesty dziewiąty odcinek Ekspresówki pełen gorących jak obecna aura wiadomości. Wietnam idzie pod rękę z Komisją Europejską mimo geograficznej rozbieżności, ale tylko jedna strona ma sensowne argumenty na poparcie swoich pomysłów. I co ciekawe bateriowóz się wyjątkowo nie zbłaźnił, choć to tylko jeden egzemplarz, a pozostałe są nadal wpychane kolanem do gardła. Chyba, że są supersamochodami, to wtedy nie. Zapraszamy!
Wietnam zakaże motocykli spalinowych w centrach dużych miast
Od 1 lipca 2026 r. władze Wietnamu zakażą poruszania się spalinowymi motocyklami w centralnych dzielnicach Hanoi, a w dalszej kolejności mają to być samochody z takim napędem. Chodzi o redukcję zanieczyszczeń spalinami oraz natężenia hałasu. Ambitne plany wietnamskich władz sięgają 2045 r., kiedy to zakazane mają zostać spalinowe motocykle na obszarze całego kraju. Określenie „ambitne” nie jest tu ani trochę na wyrost, ponieważ w Wietnamie wedle szacunków porusza się takich pojazdów 72 miliony. Ponieważ jednak gospodarka nie może położyć się i umrzeć na niewydolność krążenia, a przewóz ludzi i towarów trzeba w rozwiniętym społeczeństwie realizować, na lokalnym rynku działają już firmy takie jak VinFast czy Selex Motors, oferujące jednoślady z napędem elektrycznym. Póki co ich udział w rynku wynosi 5 proc., ale powyższy zakaz może tu niejedno przemeblować.
Mercedes A jednak nie znika z rynku
W imię świętej zyskowności, błogosławionej między Excelami, hatchback Mercedesa miał zniknąć z oferty w przyszłym roku. Tymczasem pozostanie w niej co najmniej do 2028, bo co prawda marża na podstawowym w palecie modelu jest taka sobie, ale niegasnący popyt wytwarza odpowiednio tłuste cyferki, więc klasa A nie opuszcza jeszcze cennika. Producent czeka też na efekt nowego CLA debiutującego niedawno i to, jakimi kolorami ustroi on Excela. Dla kolejnej, piątej generacji modelu A nie przewidziano miejsca w strategii rozwoju firmy.
Stellantis ze stratą 2,7 mld USD w pierwszej połowie 2025 r.
Powodów jest kilka – wojna celna Chin z Zachodem, restrukturyzacje w koncernie oraz cięcia oferty. Porównanie do analogicznego okresu 2024 r. wypada miażdżąco i boleśnie – wtedy Stellantis odnotował 5,6 mld euro zysku. Po stronie wydatków zapisano też dostosowanie platform technologicznych do amerykańskich przepisów dotyczących emisji. Do tego dochodzą koszty ograniczenia działalności na niektórych rynkach i racjonalizacji produkcji, a także anulowanie programu napędu wodorowego. Niedawno oficjalnie mianowany prezes Antonio Filosa stoi teraz przed złożonym wyzwaniem: reaktywacją podupadającej grupy w coraz bardziej konkurencyjnym i rozdrobnionym pod względem regulacyjnym globalnym otoczeniu, gdzie elektryfikacja i napięcia geopolityczne wymagają szybkich, drastycznych i kosztownych decyzji.
Stellantis: nowe Puretechy to są Te Już Poprawione™. Też Stellantis: wcale nie.
Ze Stellantisa to bynajmniej nie koniec „nedobrych novinek”, jak ujęliby to Czesi. Owianemu niepochlebną sławą silnikowi 1.2 Puretech w obecnej trzeciej generacji (fakt faktem, że już bez tego członu w nazwie) – dostępnemu w układzie hybrydowym o mocach od 100 do 145 KM – wymieniono 70 proc. części, w tym pozbyto się sprawiającego problemy paska rozrządu w kąpieli olejowej i zastąpiono go łańcuchem. I miało być wszystko w porządku, ale nie żyjemy w idealnym świecie, więc nie jest. Stellantis ogłosił bowiem akcję serwisową, obejmującą 237 992 samochody w samej Francji. Chodzi o potencjalny wyciek z przewodu paliwowego pomiędzy pompą wysokiego ciśnienia a listwą paliwową. Do wycieku może dojść z powodu poluzowanych nakrętek, a najpoważniejszą konsekwencją może być pożar. Akcją serwisową objęte są następujące modele z silnikami produkowanymi od 2023 r.: Peugeot: 208, 308, 408, 2008, 3008 i 5008, Citroen: C3, C3 Aircross, C4, C4X, C5 Aircross i C5X, DS: DS 3 Crossback i DS 4, Opel: Astra, Corsa, Frontera, Grandland i Mokka, Fiat: 600 i Grande Panda, Jeep Avenger, Alfa Romeo Junior oraz Lancia Ypsilon. Ciekawostka jest taka, że ta lista obejmuje też auta, które wedle naszej wiedzy nowego silnika jeszcze nie otrzymały, patrz choćby Peugeot 208.
VW ID 3 zachował 91 proc. pierwotnej pojemności baterii po 160 000 km
Niemiecki ADAC poddał czteroletniemu testowi długodystansowemu model VW ID 3 i opublikował wyniki. ADAC posłużył się wersją ID 3 Pro S z akumulatorem o pojemności 77 kWh, który został poddany intensywnym testom, korzystając ze stacji szybkiego ładowania przez 40 proc. postojów, a nawet pozostawiając podłączone ładowanie przez kilka dni między kolejnymi podróżami. Innymi słowy, był to przyzwoity test w warunkach rzeczywistych, a nie laboratoryjnych, a mimo to ID 3 nadal zachował większość swojej pojemności. Samochód uzyskał jeszcze lepsze wyniki w ciągu czterech lat testu dzięki aktualizacjom oprogramowania, które skróciły czas ładowania i poprawiły wydajność akumulatora w niskich temperaturach.
ADAC testował również ID 3 pod kątem szeregu parametrów dotyczących osiągów. Chociaż ID 3 Pro S deklaruje zasięg 510 km, zespół stwierdził, że jest on bliższy 400 km w warunkach rzeczywistych lub 290 km w bardzo niskich temperaturach. Z 435 km zasięgu, jaki testerzy pierwotnie uzyskali po pełnym naładowaniu, samochód stracił zaledwie 13 km w ciągu czterech lat użytkowania. Gwarancja VW gwarantuje wymianę akumulatora, jeśli po przejechaniu 160 000 km jego pojemność spadnie poniżej 70 proc. Nie w tym egzemplarzu, ha!
Nikt nie chce elektrycznego Pagani, więc Pagani zbudowało wersję spalinową
Pierwotnie Utopia miała być wersją całkowicie elektryczną, ale producent stwierdził, że żaden z klientów nie wykazał najmniejszego zainteresowania takową. „Pokazaliśmy ten pomysł naszym dealerom i klientom, ale nikt nie okazał zainteresowania” – powiedział rzecznik Pagani, Sebastian Berridi. Pagani nie planuje obecnie odejścia od silnika V12, przynajmniej w najbliższej przyszłości. To zasługa firmy AMG, która zapewniła, że silnik ten będzie dostępny w USA do początku lat 30. XXI wieku.
Pagani produkuje około 50 samochodów rocznie, więc bliżej im do manufaktury niż do korporacyjnego molocha. Nie są jednak jedyni, którzy nie mogą znaleźć popytu na elektryczne modele swojej marki. Christian von Koenigsegg powiedział w programie Top Gear, że popyt na elektryczne hipersamochody jest obecnie „ekstremalnie niski”. Mate Rimac przyznał, że jego firma wciąż nie zdołała sprzedać wszystkich 150 egzemplarzy Nevery, pomimo licznych rekordów przyspieszenia i hamowania. Maserati niedawno anulowało plany budowy całkowicie elektrycznej wersji MC20. Lamborghini opóźniło premierę swojego pierwszego samochodu elektrycznego, a także premierę całkowicie elektrycznego Urusa. Podobno nawet Ferrari opóźniło premierę swojego drugiego samochodu elektrycznego z powodu „zerowego” popytu. Czyżby tak miała wyglądać przyszłość motoryzacji – supersamochody z silnikiem jaki sobie stryjenka zażyczy oraz zwykłe przyrządy do przemieszczania się, zasilane bateryjką ze wszystkimi tego konsekwencjami?
Unia Europejska planuje nakazać wypożyczalniom zakup wyłącznie pojazdów elektrycznych od 2030 r.
Cytując narodowego wieszcza – „system się posuwa jednokierunkową drogą i zawrócić nie potrafi, poza tym jest za duży”. Komisja Europejska pracuje nad planami, które mają uniemożliwić wypożyczalniom i dużym korporacjom kupowanie samochodów z silnikami spalinowymi od 2030 roku, donoszą niemieckie media. Sieciowe wypożyczalnie takie jak Europcar i Sixt w celu zastąpienia wycofanych z flot pojazdów będą mogły kupować samochody wyłącznie elektryczne. Zakładając, że większość samochodów do wynajęcia w firmie wytrzymuje zaledwie rok lub dwa lata, może to oznaczać, że wynajmujący nie będą mieli wyboru i będą musieli korzystać z samochodu elektrycznego od 2032 roku, a być może nawet wcześniej. Chociaż wypożyczalnie już oferują samochody elektryczne, są one droższe w wynajmie i mniej popularne niż samochody spalinowe. Ich naprawy okazały się również kosztowne dla wypożyczalni. Warto tu też dodać, że szczególnie za granicą użytkowanie takich pojazdów będzie się wiązało z szeregiem utrudnień, jak choćby koniecznością zaznajomienia się z szeregiem aplikacji do ładowarek. A teraz szybko to wprowadźmy zanim dotrze do nas, że to całkowicie bez sensu.
I tym surrealistycznym akcentem kończymy ten odcinek Ekspresówki. Na motocyklu wyglądałbym jak goryl na dziecięcym trójkołowym rowerku, z Pagani nie wiedziałbym co robić i jak wykorzystać jego możliwości, więc wyniośle ignoruję elektrycznego VW oraz Tego Już Poprawionego Ale Jeszcze Nie Puretecha i wsiadam do klasy A w wersji AMG, powytrząsać sobie nieco organy wewnętrzne.




