„Pan da trzy” to tradycyjna prośba kierowana przez studentów do prowadzących zajęcia, gdy ci mają właśnie wpisywać do indeksów. Ale że trzy newsy to byłoby trochę niewiele, to wrzucamy Wam ich trochę więcej.
Unia Europejska i Chiny się dogadały, więc za to zapłacisz
Zawarte właśnie porozumienie zmienia zasady dotyczące nakładania ceł. Nakłada też ono ceny minimalne na auta z Chin. Ciekawostka jest taka, że jeśli Chińczycy będą wydawać pieniądze w UE, to będą mogli obniżyć ceny aut. Skutek będzie jednak zapewne taki, że na rynku nie zostanie już zupełnie nic w normalnych cenach. Jak to słusznie podsumowano na Autoblogu, „to świetna wiadomość dla Chińczyków, bardzo dobra dla producentów europejskich i fatalna dla was”.
W marcu pierwsze crash-testy według nowych zasad
Mowa oczywiście o nowych kryteriach przyjętych przez Euro NCAP. Zmienia się sporo: za braki w ergonomii (np. ekran bez fizycznych przycisków) czy uciążliwych asystentów kierowcy będą odejmowane punkty. Wprost nie mogę się doczekać, jak jakieś kosmiczne nowoczesne auta będą otrzymywać mniej punktów (a może i gwiazdek), bo ktoś im poskąpił paru guzików – i piszę to nieironicznie. Za taką nowoczesność dziękujemy – pora na sprawdzone rozwiązania.
Będą zmiany w krakowskiej SCT
I w zasadzie żadna z nich nie jest szczególnie istotna dla większości osób spoza Krakowa. Wojewódzki Sąd Administracyjny tym razem nie dopatrzył się nieprawidłowości w samym działaniu strefy, nakazał jedynie wprowadzić kilka zmian – jak brak obowiązku meldunkowego (wystarczy zamieszkiwanie w Krakowie, by bez przeszkód wjeżdżać do SCT) oraz zezwolenie na dojazd także do prywatnych placówek medycznych. W pierwotnym projekcie zakładano, że będzie można dojechać wyłącznie do placówek działających pod Narodowym Funduszem Zdrowia.
Tesla rezygnuje z FSD w modelu „zapłać i zapomnij”
Innymi słowy: tylko do 14 lutego będzie można nabyć opcję Full Self-Driving jednorazowo, co kosztuje 8000 dol. Później jedyną opcją będzie miesięczny abonament za 99 dol., co jest kwotą stosunkowo wysoką. Dla porównania, rozwiązania wprowadzone na rynek jako konkurencja dla Tesli kosztują w Fordzie i Rivianie po 49,99 dol. miesięcznie, a w samochodach General Motors – tylko 39,99 dol. miesięcznie, i to po trzyletnim darmowym okresie próbnym. Dla osób, które np. leasingują samochód, nie zmieni się nic – FSD z płatnościami abonamentowymi było dostępne już wcześniej. W gorszej sytuacji są ci, którzy kupują nową Teslę z myślą o wieloletnim użytkowaniu.
Niższa prędkość to tańsze auta
Z takiego założenia wychodzi Olivier Francois, CEO Fiata. Nie uważa on paruletnich aut miejskich za niebezpieczne i nie bardzo podoba mu się pomysł, by uzbrajać tego typu pojazdy w bardzo zaawansowane (i drogie) systemy wsparcia kierowcy. Francois jest zdania, że bardzo dobrym pomysłem byłoby wprowadzenie ogranicznika prędkości, np. do 118 km/h – dzięki temu nie byłyby konieczne dalsze wzrosty cen. Z jednej strony logiki odmówić temu nie można, z drugiej zaś – do 118 km/h to były w stanie się rozpędzić niektóre Maluchy i to chyba jednak lekka przesada. Nie lepiej 140, albo chociaż 130 km/h?
Dobrze, że Corvette ZR1X ma zagłówki
Bo inaczej urywałaby głowę przy miejscu, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę. Chodzi o to, że ZR1X jest w stanie rozpędzić się do 60 mph (97 km/h) w… 1,68 sekundy. I tak, oczywiście, mówimy o próbie na specjalnie przygotowanej nawierzchni w Motorsports Park w Michigan, ale mówimy też o zwykłej benzynie i oponach dopuszczonych do ruchu – i to nie jakichśtam Michelinach Pilot Sport Cup 2R, tylko znacznie szerzej dostępnych Pilot Sportach 4S. 1/4 mili Chevrolet przejeżdża w mniej więcej 8,8 s, co też jest wynikiem fenomenalnym – nie tylko jak na relatywnie niską cenę auta wynoszącą 209 tys. dol., ale w ogóle. ZR1X przejeżdża zatem te 400 metrów nawet odrobinę szybciej niż auta takie jak Koenigsegg Jesko Absolut czy Bugatti Tourbillon. Maksymalne przeciążenie podczas przyspieszania na torze sięga 1,75G.
Najbardziej podoba mi się w tym, że testowany egzemplarz Corvette miał kolor jak z pierwszego lepszego auta flotowego znanego z polskich dróg – co poniekąd wyjaśnia, dlaczego te wszystkie Skody i Fordy są tak potwornie szybkie. To przez kolor.
We Francji mają nowy kolor tablic rejestracyjnych
Są różowe – i mają ku temu dobry powód. Chodzi o tablice tymczasowe, które wcześniej były białe – tak samo jak konwencjonalne. Trudno było wyłapać takie auta w ruchu, na czym niektórzy korzystali, jeżdżąc zbyt długo na tablicach tymczasowych. Teraz już nie pojeżdżą – taka tablica jest ważna przez cztery tygodnie, a potem trzeba auto przerejestrować. Ponadto na każdej takiej różowiutkiej tablicy będzie podane, do kiedy jest ważna – więc policja nie musi przeszukiwać żadnych baz. Po prostu ciach ciach ciach i wlepia mandat – czy coś w ten deseń.
Na tym kończymy dzisiejszą Ekspresówkę. Jedni liczą cła, drudzy gwiazdki Euro NCAP, trzeci sekundy do setki. My policzyliśmy to wszystko za Was – i wychodzi na to, że najrozsądniejsza nadal jest prawa noga. Łututututu!



