Czwarty odcinek Ekspresówki zawiera więcej niż cztery wiadomości, a dodatkowo obejmują one cały świat, od bliskiego sąsiada przez kraj wyspiarski, Amerykę Północną przeciętą jazdą autonomiczną i dociskaną cłami aż po Azję, z której inwazja nabiera rozpędu i można to udowodnić bezdusznymi liczbami. Zapraszamy!

Czeski mandat na leasingodawcę niech zapłaci leasingobiorca, nawet niewinny

Takie stanowisko zajęły działające w Polsce firmy udzielające leasingu na samochody, które czeskie służby zatrzymują i sprawdzają, czy na właścicielu pojazdu – a więc wspomnianych firmach – nie ciążą zaległe nieuregulowane mandaty. Jeśli tak, to tablice z pojazdu są rekwirowane, a do kraju trzeba wracać na lawecie. „Rozwiązaniem” oficjalnie sugerowanym przez tak dostojne ciała jak Volkswagen Financial Services albo Toyota Leasing Polska jest uiszczenie Czechom kwoty mandatu, a potem ubieganie się o jego zwrot od leasingującej instytucji po wypełnieniu formularzy pełnych okrągłych pieczątek. Dlaczego płacić cudzy mandat, ile potrwa zwrot i dlaczego to w ogóle ma być sprawa kogoś, kto nie popełnił żadnego wykroczenia – o tym ani słowa.

USA zyskały 200 mld dolarów na cłach Trumpa – 96 proc. tej kwoty zapłacił amerykański nabywca

Jak wiele innych genialnych planów, wprowadzanych w pośpiechu i hałasie przez populistów z deficytami intelektualnymi, ten również nie miał wad. Oficjalnie dla ochrony amerykańskiej gospodarki na importowane dobra (wybierane dość chaotycznie i losowo) wprowadzono srogie cła, które mieli zapłacić importerzy lub zagraniczni producenci. Którzy pośmiali się z tego pomysłu, a potem albo ograniczyli wolumen towarów wysyłanych do USA, albo przerzucili koszt ceł na odbiorcę końcowego. Ten zaś wielkiego wyboru nie ma, bo szumnie zapowiadane przez wymienionych wyżej populistów alternatywy produkowane lokalnie nie nadchodzą i nieprędko nadejdą, a jakoś trzeba funkcjonować w nowoczesnym świecie pełnym zaawansowanych wyrobów przemysłowych. Poziom zaskoczenia efektem końcowym jest tu odwrotnie proporcjonalny do wysokości nowych obciążeń, jakie odczuwają portfele Amerykanów. Yeeehaaaw!

Aznom pokazał projekt ośmiometrowej hybrydy w stylu art-deco

Zabrakło bananów dla skali.

Włoskie studio projektowe Aznom stworzyło koncept o nazwie L’Epoque – ośmiometrowej długości samochód hybrydowy (silnik V6 służy tu jako generator mocy dla silników elektrycznych, po jednym na każde koło), wykończony nawet nie luksusowo, tylko z bizantyjskim przepychem w stylu art-deco. Z zewnątrz poza gabarytami małego jachtu olśniewać mają 30-calowe koła, katedralnego rozmachu grill czy wymyślnie otwierane drzwi. We wnętrzu dominują naturalne drewno, skóra i tkaniny przywodzące na myśl wysokiej klasy włoskie meble, rzecz jasna kosztujące adekwatnie dużo. Wszystkiego zresztą jest tu dużo, choć na razie tylko w postaci renderów. Ale kto wie, Palladium zaprojektowane przez Aznom na drogi wyjechało.

10 proc. sprzedanych na rynku europejskim w 2025 r. samochodów to marki chińskie

Już się nie szczypią w takie odpisywanie pracy domowej, żeby facetka się nie kapnęła. A przynajmniej robią to rzadziej.

W 2025 roku chińskie marki sprzedały w Europie 810 982 pojazdów. Najlepiej sprzedającą się chińską grupą była SAIC , do której należy również marka MG. W ubiegłym roku sprzedała ona w Europie 307 812 pojazdów, w porównaniu z 244 121 w roku poprzednim. MG odpowiadało za 307 282 z tej sprzedaży, a pozostałe 530 aut pochodziło z marki Maxus. BYD plasuje się na drugim miejscu pod względem sprzedaży, z wynikiem 186 612 egzemplarzy w 2025 roku, co stanowi ogromny wzrost w porównaniu z 49 590 sprzedanymi egzemplarzami w 2024 roku. Ten wzrost był w dużej mierze zasługą popularnych modeli Seal U, Dolphin Surf, Sealion 9 i Seal. Sam Seal U sprzedał się w liczbie 79 407 egzemplarzy, z czego 72 667 to hybrydy plug-in, stając się najlepiej sprzedającym się pojazdem PHEV w Europie w tym roku. Chery nie pozostawało daleko w tyle. Sprzedaż w 2025 roku osiągnęła 120 207 egzemplarzy, co stanowiło gwałtowny wzrost z zaledwie 17 038 w 2024 roku. Marka Jaecoo zaliczyła szczególnie głośny debiut, ze wzrostem sprzedaży z 2490 do 56 944 egzemplarzy. Omoda również odnotowała znaczący wzrost, z 14 540 do 52 950 egzemplarzy. Można już oddawać do pralni garnitury na pożegnanie europejskiej motoryzacji, będzie miała piękny pogrzeb.

Alfa Romeo przedstawi nowe modele Giulii i Stelvio najwcześniej w 2028 r.

ekspresówka

Tymczasem na sielskim Półwyspie Apenińskim nikt się nigdzie nie spieszy ani nie przejmuje, pełne dolce vita, espresso doppio i spaghetti carbonara. Oto dyrektor generalny Alfy Romeo, Santo Ficili, ujawnił, że firma musi „wszystko zmienić” w nowej generacji modeli Giulia i Stelvio. Pod owym „wszystkim” kryje się przeprojektowanie platform, architektury elektronicznej oraz układów napędowych z wyłącznie elektrycznych również na inne typy. Przyszłość w Europie po 2035 r. miała być wyłącznie elektryczna, nowa Alfa Stelvio miała zadebiutować w zeszłym roku, nowa Giulia… A dobra, to nieładnie tak pastwić się nad leżącym. Kawy? Si si.

Brytyjski egzamin na prawo jazdy jest tak trudny, że kandydaci dopuszczają się oszustw

Podobnie jak u nas, w Wielkiej Brytanii kursanci muszą zdać egzamin teoretyczny i oddzielny egzamin praktyczny na drodze. Oblanie któregokolwiek z nich oznacza czekanie miesiącami na kolejną próbę. Obecnie średni czas oczekiwania wynosi około 22 tygodni, co skłania kandydatów na kierowców do poszukiwania nietuzinkowych rozwiązań, dróg na skróty i pospolitych oszustw. Do najczęstszych należą posługiwanie się słuchawkami Bluetooth i uzyskiwanie tą drogą podpowiedzi, jak również zatrudnianie dublerów, idących na egzamin zamiast kandydata. Tych ostatnich przypadków ujawniono ponad 1000 na egzaminach teoretycznych i około 650 na praktycznych, ale wspomniany nieprzyzwoicie długi czas oczekiwania na powtórkę egzaminu powoduje, że podszywający się pod egzaminowanego może zarobić nawet 2000 funtów. To wszystko jest skumulowanym efektem niedoboru egzaminatorów, zaległości jeszcze z lat pandemii oraz ataków botów na system rezerwacyjny. Brytyjski rząd twierdzi, że do 2027 r. uda się skutecznie odkorkować sytuację. Czy chciałaby pani Anglika? Anglik-flegmatyk ma…

Na światło dzienne wyciągnięto Lamborghini Diablo napędzane silnikiem W16

ekspresówka

Jak można się spodziewać, chodzi o prototyp służący do testów poczwórnie turbodoładowanego silnika 8.0 dla nadchodzącego wtedy Bugatti Veyrona. Jednostka napędowa miała 1001 KM, wobec czego seryjne w Lambo 492 rumaki wyglądały raczej skromnie. Samochód pokazano na Bremen Classic Motorshow, a w sieci liczne są komentarze, że przy tak wyglądających wnętrznościach (które można obejrzeć po kliknięciu w nagłówek) grzechem jest zakrywanie ich panelami nadwozia. Nawet jeśli mowa o jednym z najbardziej zjawiskowych aut w dziejach.

Elon Musk w 2016: Tesla sama przejedzie z Los Angeles do Nowego Jorku w 2017. Tesla w 2026: no, wreszcie się udało

Jak zapowiedziano, że przejedzie, to przejedzie, nie trzeba co 10 lat przypominać. / fot. Alex Roy

Zapowiadana przez Elona Muska w 2016 r. jazda w pełni autonomiczna została oto w 2026 r. potwierdzona modelem S z 2024 r. Trzej panowie – Alex Roy, właściciel pojazdu, Warren Ahner oraz Paul Pham – jak trzy paski na dresie pokonali liczącą 4800 km trasę z Los Angeles do Nowego Jorku w 58 godzin i 22 minuty, z czego 10 godzin i 11 minut tkwili pod ładowarkami, zaś średnia prędkość wyniosła 64 mile na godzinę. Tercet uparciuchów przejechał całość korzystając z systemu FSD, a przygodę ochrzcili mianem FSD Cannonball Run, nawiązując do nieoficjalnego wyścigu Cannonball Run, którego trasa wiedzie w poprzek całego kontynentu.

I tym zgrabnie łączącym przeszłość i teraźniejszość akcentem kończymy ten odcinek. Złośliwi spytaliby, po co pan Alex Roy nosi wewnątrz bateriowozu futrzaną czapkę w zimie, ale ponieważ nie jesteśmy złośliwi, to bierzemy prywatną, nie leasingowaną Giulię jak jest (bo na inną i tak możemy się nie doczekać) i jedziemy na ferie do Czech. Ahoj!

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy - dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to