Najszybsze i najlepiej prowadzące się odmiany Porsche 911 oznaczone jako GT3 i GT2 (również z dopiskiem RS) występowały dotychczas wyłącznie w nadwoziu coupe. Pozostawało tylko wyobrażać sobie tak mocne i dzikie wersje z otwartym dachem. Aż do teraz, ponieważ na rynku pojawiło się Porsche 911 GT3 S/C.
Dawniej skrót SC oznaczał Super Carrera. To oznaczenie w serii 911 pojawiło się po raz pierwszy w 1977 r. i było zarezerwowane dla modelu, który miał być… ostatnią Dziewięćset Jedenastką. Jak jednak wiemy, stało się inaczej. W zeszłym miesiącu Porsche powróciło do tego kodu, przy czym obecnie oznacza on po prostu Sport Cabriolet. To… dość skromne określenie jak dla modelu z czołówki gamy 911 i przy okazji duchowego następcy Speedstera typoszeregu 991.
Nowe Porsche 911 GT3 S/C najprościej opisać jako GT3 Touring bez stałego dachu
Skojarzenie akurat z GT3 Touring jest nieprzypadkowe, ponieważ Porsche postanowiło, że GT3 S/C nie otrzyma charakterystycznego skrzydła, ani nawet niewielkiego spoilera pod nim. Nie oceniam jednak tego zabiegu negatywnie – choć w coupe zdecydowanie preferuję obecność charakterystycznej „ławki”, to w kabriolecie jej brak nie razi – choć spodziewam się zauważalnie słabszego docisku tylnej osi.
Nie jest to bynajmniej pierwszy model Porsche, w którym zdecydowano się na brak tego elementu w bardziej stylowym nadwoziu. W przypadku nieodżałowanych 718 Cayman/Boxster mogliście zauważyć, że topowy Boxster Spyder RS nie miał skrzydła tak jak jego zamknięta wersja, czyli Cayman GT4 RS.
Równie piękne jest to, co napędza ten samochód
No, może nie w sensie dosłownym, bowiem wzorem nieodżałowanego Audi A2 silnika to tu nie obejrzymy. Ale wystarczy sama lektura danych technicznych: mamy tutaj wolnossącego, sześciocylindrowego boksera o pojemności czterech litrów. Osiąga on 510 KM i 450 Nm, przy czym ta pierwsza wartość osiągana jest przy… dziewięciu tysiącach obrotów na minutę.
Ciekawostką jest to, że napęd na tylną oś przenosić może tu tylko sześciobiegowa skrzynia manualna – dwusprzęgłowa, siedmiobiegowa PDK nie jest tu dostępna i nie wygląda na to, by miała być. Jest to uwaga dosyć istotna, jako że 911 GT3 S/C nie będzie, tak jak Speedster, modelem limitowanym. Jeśli tylko masz pieniądze, to możesz sobie wpaść do salonu za rok czy dwa i po prostu takie auto zamówić. Pod warunkiem, że manual nie będzie Ci przeszkadzać.
Taki samochód nie może być wolny, ponieważ byłoby to wysoce niestosowne. Pierwszą setkę 911 GT3 S/C osiąga w 3,9 s, a maksymalnie osiągnie 313 km/h – są to wartości identyczne jak w coupe ze skrzynią manualną. Sekret tak dobrych osiągów to bardzo niewielki wzrost masy własnej – S/C waży tylko 1497 kg (coupe ze skrzynią ręczną: 1462 kg), co jak na super-nowoczesny, ponad 500-konny kabriolet należy uznać za wynik bardzo dobry. Choć waży o 30 kg więcej od Speedstera z 2019 r. i ma taką samą moc, jest od niego o 0,1 s szybsze w sprincie do setki i osiąga o 3 km/h wyższą prędkość maksymalną.
Składany dach dodaje nieoczywistą na pierwszy rzut oka ucha, ale naprawdę dużą zaletę. Będzie jeszcze lepiej słychać genialny dźwięk silnika, bo GT-Trójka z obecnej gamy Porsche 911 brzmi zdecydowanie najlepiej.
Resztę zmian w podwoziu i pakiecie aerodynamicznym zaczerpnięto z coupe
Nie brakuje tu elementów wykonanych z włókna węglowego, takich jak maska, drzwi czy błotniki. Felgi nie tylko mają świetny wzór, ale zostały wykonane ze stopów magnezu, żeby zmniejszyć masę. Opony mają wymiary 255/35 ZR20 z przodu oraz 315/30 ZR21 z tyłu. Choć napęd trafia tylko na tylną oś, o trakcję bym się tu nie obawiał. Zawieszenie pochodzi z GT3 Touring, a model S/C jest zarazem pierwszym otwartym Porsche 911, w którym z przodu zastosowano podwójne wahacze poprzeczne.
Z takiego wnętrza bym nie wysiadał

Mamy tu jednak pewien dysonans: Porsche zrobiło uchwyty drzwiowe z włókna węglowego, zastosowało nawet lżejsze dywaniki i znane już tasiemki zamiast klamek. Nie ma tu też tylnych miejsc – to samochód dwuosobowy, a nie tzw. 2+2. I do tego wszystkiego zrobili hydrauliczny mechanizm dachu, pozwalający na automatyczne otworzenie go lub zamknięcie w dwanaście sekund (także podczas jazdy z prędkością do 50 km/h). Z jednej strony fajnie, zwłaszcza że się chwalą jego lekkością, z drugiej… są tasiemki, ale dach nie jest obsługiwany ręcznie?
Łyżka dziegciu w beczce miodu to cena
Rzecz w tym, że nowe Porsche 911 GT3 S/C kosztuje 1 433 000 złotych, czyli prawie tyle, co Turbo S Cabriolet (1 442 000 PLN). Dla porównania, 911 GT3 z nadwoziem zamkniętym uszczupli konto o jedyne 1,12 mln zł. To znaczy… w hipotetycznej sytuacji, gdyby ktoś kupował Porsche bez choćby jednej opcji z obszernej listy. A takich przypadków chyba nie ma.
A skoro już przy tym jesteśmy, jednym z bardzo skutecznych sposobów na wydanie większej ilości gotówki na S/C jest dorzucenie do niego pakietu Street Style za skromne 151 tys. zł.
To nie jest kabriolet do lansowania się na bulwarze, tylko rasowy samochód sportowy
No dobra: nie tylko do lansowania się na bulwarze. Jasne, kabriolety na ogół mają nieco gorsze właściwości jezdne niż coupe z uwagi na mniejszą sztywność nadwozia, można się więc było zastanawiać czy GT3 S/C będzie miało sens. Jednak zestaw cech i parametrów, które tu dostajemy, jest w zasadzie nie do zdobycia nigdzie indziej. Jeśli ktoś pragnął osiągów najwyższej próby, ale w bardziej analogowym niż w Turbo S wydaniu, to tu ma odpowiedź i kolejny cel zakupowy.
Efekt końcowy robi piorunujące wrażenie i śmiałbym nawet stwierdzić, że to na chwilę obecną najfajniejsza premiera w 2026 roku. Pokazuje to również, że nieważne co niedobrego dzieje się wokół marki – mogą sobie strzelać w oponę elektryfikacją, mogą mieć duże spadki sprzedaży, ale jak już zrobią kolejne 911, to można mieć pewność, że wyjdzie świetnie.







