W dwudziestym siódmym odcinku Ekspresówki rozejrzymy się po świecie szerokim i zauważymy, że bateriowozy poczynają sobie w nim coraz śmielej – choć z jednym dość istotnym wyjątkiem. Zapraszamy! 

W Dubaju możesz dokonać wymiany 935 tysięcy dolarów na trzy Alfy Romeo 8C

To nie legenda, ona istnieje naprawdę.

Wyprodukowano ich zaledwie 829 sztuk, a teraz dubajski dealer wystawia na sprzedaż od razu trzy z nich. Wszystkie egzemplarze napędza pochodzące z Ferrari V8 o pojemności 4,7 litra, a roczniki to 2009 i 2010 w przypadku Spidera. Ten ostatni ma przebieg wręcz homeopatyczny, liczący 24 km (słownie: dwadzieścia cztery kilometry) i między innymi z tego zapewne powodu ma najwyższą cenę wywoławczą, wynoszącą 330 tysięcy dolarów. Mimo kilkunastu lat w metryce, sprzedaży podejmuje się dealer o nazwie Tomini Classics i jest to w pewien sposób zrozumiałe. Takich Alf już nie robią po prostu, a to co jednak robią, rozwadnia się w korporacyjnej generyczności coraz bardziej.

Elektryczny Dodge Charger nikogo nie obchodzi. Klienci chcą aut na benzynę

Według pierwotnych założeń – a przynajmniej według informacji, którymi nas długo karmiono – nowy Dodge Charger miał być oferowany wyłącznie z napędem elektrycznym. Później Stellantis zrobił jednak coś, co rzadko mu się zdarza i poszedł po rozum do głowy, przygotowując także Chargery z napędem spalinowym. Wiele osób nadal czeka na pojawienie się wersji z kultowym silnikiem V8 Hemi, ale już teraz – gdy pod maską może zagościć co najwyżej 3-litrowa, rzędowa szóstka o nazwie Hurricane – sprzedaż elektrycznych odmian tego modelu spadła o 88 proc. gdy porównamy drugi kwartał roku 2026 z tym samym okresem roku poprzedniego. Operując konkretnymi liczbami, w drugim kwartale 2025 r. kupiono 2352 Chargery z wtyczką (ha, ha!), a teraz – ledwo 294 sztuki. Dla porównania, wersja spalinowa znalazła w tym samym okresie 2025 r. 578 nabywców, a w 2026 r. już 2911.

Gdy weźmiemy pod uwagę całe półrocza, dla elektryka nadal mówimy o spadku na poziomie 88 proc. – z 4299 szt. w zeszłym roku do 534 aut w tym. Sześciocylindrowy Dodge sprzedał się w pierwszym półroczu zeszłego roku w liczbie 1630 egzemplarzy, a w tym samym okresie roku obecnego – w 4583 egzemplarzach, co stanowi wzrost o 181 proc.

I pomyśleć, że nadal w niektórych markach cisną na elektryfikację za wszelką cenę.

Ford Ranger PHEV może z powodzeniem zastąpić przenośny generator prądu

Twórczy nieład stanowiska testowego.

Ford Ranger w wersji PHEV wyposażony jest w system o rynkowej nazwie Pro Power Onboard, czyli możliwość wytwarzania prądu przez samochód w sposób typowy dla przenośnych generatorów, stosowanych na imprezach plenerowych, placach budowy i tym podobnych, tam gdzie dostęp do sieci energetycznej jest utrudniony lub niemożliwy. Ford przeprowadził serię testów w swoim centrum inżynieryjnym w Dunton w Anglii, porównując typowy przenośny generator benzynowy o mocy 4 kW (5,3 KM) z konfiguracją Pro Power Onboard o mocy 6,9 kW (9,2 KM). W ramach tychże testów ładowano elektronarzędzia czy zasilano prądożerne odbiorniki jak czajniki i grzejniki, utrzymując długotrwały pobór mocy na poziomie około 4 kW. Rezultaty okazały się nader pozytywne dla Forda, bowiem zarówno zużycie paliwa jak i emisja zanieczyszczeń wypadły o wiele korzystniej na rzecz hybrydowego pickupa względem przenośnego generatora zasilanego benzyną. Te ostatnie nie muszą póki co spełniać tak rygorystycznych norm emisji spalin jak samochody osobowe i coraz częściej użytkowe. Jest jednak rolka taśmy izolacyjnej w tej beczce elektrolitu – Ford nie sprzedaje Rangera PHEV na rynku amerykańskim, wydawałoby się idealnie skrojonym pod pickupy z własnym generatorem prądu. 

BYD sprzedał więcej samochodów niż Tesla

Chińskie pojazdy opuszczają statek-matkę, by coraz śmielej rozpychać się w tabelkach sprzedaży. Czytała Krystyna Czubówna.

BYD już w 2025 r. sprzedał 2,6 miliona pojazdów, podczas gdy Teslę w tym samym roku wybrało 1,6 miliona klientów. Ten rok również ma wszelkie szanse zazielenić Excela firmy BYD miłą, kojącą zielenią, ponieważ chiński producent dostarczył 557 090 samochodów elektrycznych między kwietniem a czerwcem tego roku. Tesla zamknęła analogiczny okres liczbą 480 126 sprzedanych egzemplarzy. Chińczycy pokazali również na rynku australijskim, że mogą śmiało konkurować z innymi, sprzedając w samym czerwcu 18 881 egzemplarzy. Skutecznie podgryźli tym wyniki Toyoty, na której pojazdy znalazło się nieco 19 124 chętnych. Nic nie jest dane raz na zawsze. 

Ostatnie spalinowe Alpine A110 zjeżdża z taśmy montażowej

Au revoir!

Debiutujący w 2017 r. centralnosilnikowy model A110 francuskiej marki Alpine został właśnie wyprodukowany w ostatnim egzemplarzu i jako numer 28 701 zakończył historię spalinowej wersji. Fabryka w Dieppe szykuje się teraz do produkcji modelu elektrycznego, który ma ukazać się na rynku jeszcze w tym roku. Prezes Alpine, monsieur Philippe Krief, zapowiedział go jako „pierwszy prawdziwy elektryczny samochód sportowy”, choć oparty na platformie Alpine Performance, projektowanej pod napęd spalinowy. Elektrycznego następcę A110 skonstruowano tak, by utrzymać korzystny w tym segmencie rozkład mas 40:60, między innymi dzięki dwóm oddzielnym akumulatorom. Napęd na tył zapewnią dwa silniki elektryczne, a kierownica ma być wedle zapowiedzi „inspirowana Formułą 1”. Czy tym razem bateriowozowi się uda – czas i Excel pokażą.

Tym melancholijno-wróżbiarskim akcentem kończymy ten odcinek. Wybór między spalinową Alfą i spalinową Alpine może być niełatwy, więc najlepiej wziąć Forda z wbudowanym generatorem i podwójną lawetę na oba te samochody. Po upalaniu na torze będzie można wygodnie zaparzyć kawę bez kombinowania ze stabilnym umieszczeniem czajnika na rozgrzanym do białości kolektorze wydechowym któregoś z nich. A co do Chargera, to oczywiście doceniamy zmianę kursu, ale nadal czekamy na V8.

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy - dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to