Trzecia w tym roku Ekspresówka pełna jest zaskakujących mniej lub bardziej wiadomości, znalazło się też to i owo o bateriowozach, z których jeden niby się nie zbłaźnił, ale niesmak pozostaje. Zapraszamy!

Kampania rebrandingu Jaguara wywołała również wewnętrzny sprzeciw w firmie

Niedawna kampania rebrandingu Jaguara rozniosła się po sieci dość szeroko, choć raczej nie do końca o to twórcom chodziło. Reklama nobliwej samochodowej marki mogła dotyczyć czegokolwiek, od odzieży po nową linię dietetycznych jogurtów i nikt by okiem nie mrugnął, żodyn. Z ujawnionego listu wewnętrznego zespołu projektantów Jaguara do ich szefa Gerry’ego McGoverna, dyrektora kreatywnego, wynika, że ​​firma jest niezadowolona z decyzji o powierzeniu projektu zewnętrznym konsultantom z Accenture Interactive. W liście skrytykowano również nowe logo i identyfikację graficzną, twierdząc, że są one oderwane od głównego przekazu Jaguara, jakim jest „nowoczesny luksus”, i nie spełniają oczekiwań wobec marki o bogatej historii i aspiracjach. To chyba jednak nie wszystko jedno co mówią, byle mówili.

Fiat 500 doczeka się powrotu silnika spalinowego – i to szybciej niż myśleliśmy

ekspresówka

To jeden z nielicznych ponadczasowych projektów nadwozia, które dobrze wyglądają w każdym kolorze.

Nowa wspaniała „Pięćsetka” miała być napędzana wyłącznie elektrycznie. Miała, ale nie będzie, bo sprzedaż okazuje się rozczarowująco słaba, produkcję w Tychach wstrzymano, a teraz naprędce trzeba dostosować platformę pod napęd hybrydowy. Fiat 500 w takiej konfiguracji (litrowy silnik spalinowy zestawiony z 48-woltowym układem mild hybrid) może się ukazać już w listopadzie 2025 r. i co ciekawe nie powinien się zewnętrznie różnić od wersji elektrycznej. Pierwotnie Fiat 500 Ibrida (wszystko po włosku brzmi melodyjnie) miał zadebiutować w 2026 r., ale z czegoś żyć trzeba, skoro z bateriowozów się nie da. Fajna ta elektromobilność, taka perspektywiczna.

Administracja Joe Bidena zakazuje chińskich samochodów (od 2029 r.) oraz chińskiego oprogramowania (od 2027 r.)

Jak schodzić ze sceny, to z przytupem – uznano w administracji byłego już prezydenta USA i ogłoszono obowiązujący od 2029 r. zakaz sprzedaży chińskich samochodów. Tak ostre regulacje dotyczą samochodów chińskich i rosyjskich, uniemożliwiając producentom z tych krajów sprzedaż czegokolwiek zbyt zaawansowanego technologicznie na rynku amerykańskim. W uzasadnieniu przepisów czytamy m.in. co następuje: „ChRL i Rosja są w stanie wykorzystać krajowe przepisy i reżimy regulacyjne, aby zmusić firmy podlegające ich jurysdykcji, w tym producentów samochodów i ich dostawców, do współpracy ze służbami bezpieczeństwa i wywiadu. Taka kontrola nad firmami oraz ich produktami i usługami oznacza, że ​​ich sprzęt jest łatwo wykorzystywany przez władze ChRL i Rosji.” To bynajmniej nie brzmi już jak jakaś tam przepychanka o stawki celne.

Właściciel Tesli Y oraz Porsche 911 musiał wybrać i to szybko – wybrał Porsche

Nie chodziło jednak o wybór wozu na weekendową przejażdżkę, ale o kwestie elementarne – oto podczas fali pożarów trawiących okolice Los Angeles pewien właściciel Tesli Y przeparkował ją nie mitrężąc, by umożliwić swobodny wyjazd swojego drugiego samochodu – Porsche 911 w limitowanej do 1963 egzemplarzy wersji S/T. Model ten był produkowany do maja 2024 r. i był wyceniany w amerykańskim konfiguratorze Porsche na 290 tysięcy dolarów. Specyfikacja obejmuje czterolitrowy silnik o mocy 525 KM oraz ręczną sześciostopniową skrzynię biegów. Los Tesli Y pozostaje nieznany, ale jeśli akurat nie była naładowana (o co w przypadku uszkodzonej pożarami sieci energetycznej nietrudno), to raczej nie ujechała daleko. Taka już przykra dola masówki – nikt za nią nie zapłacze.

Volkswagen ID.7 pokonał 941 km na jednym ładowaniu, osiągając średnią prędkość 29 km/h

Zrzut ekranu z samochodu. Co?

ID.7 Pro S, wyposażony w akumulator o pojemności 86 kWh oraz pojedynczy silnik o mocy 286 KM napędzający tylne koła, pokonał 941 km na jednym ładowaniu. Zużywał przy tym energię elektryczną na poziomie 9,2 kWh na 100 km, co jest wartością niższą od wartości WLTP. Test przeprowadzono w grudniu 2024 r. w Centrum Technicznym Nardo w południowych Włoszech, na 12,5-kilometrowym torze Low Speed ​​Ring, gdy temperatura otoczenia wynosiła od 5 do 15 stopni Celsjusza. Osiągnięte prędkości były wyraźnie niższe od średniej prędkości uzyskanej w teście WLTP, która wynosi 46,5 km/h. Trochę jak na typowych laborkach na politechnice – w odpowiednio dobranych warunkach można osiągnąć zadziwiające rezultaty.

Toyota pokonała Volkswagena – w wysokości kary za oszustwa dotyczącej emisji silników Diesla

Hino Motors, spółka z grupy Toyota Group, przystała na ugodę oraz poniesienie kary w wysokości 1,6 mld dol., nałożonej w wyniku „fałszywych i oszukańczych danych z testów emisji CO2” przekazanych do National Highway Traffic Safety Administration (NHTSA). Hino Motors przyznaje się do winy za fałszywe dane dotyczące około 105 000 silników Diesla do pojazdów drogowych i 6000 silników do pojazdów terenowych. Firma wycofa również niektóre silniki używane w ciężarówkach z lat 2017–2019, aby dostosować je do wymogów. Dyrektor generalny Hino Motors, Satoshi Ogiso, przeprosił za zaistniałą sytuację i jeśli nie zapowiedział rytualnego sudoku, to niewątpliwie mógłby to zrobić zgodnie z kodeksem samuraja.

Mercedes stracił część klientów po wprowadzeniu czterocylindrowego AMG C63

ekspresówka

Donnerwetter, pokapowali się, że tu są tylko cztery cylindry!

Nowy wspaniały model Mercedesa-AMG C63 jest hybrydą plug-in, której spalinową część stanowi czterocylindrowa jednostka. Moc systemowa przewyższa poprzedni model, napędzany wyłącznie spalinową widlastą „ósemką” , ale wygląda na to, że nie suche liczby są ważne dla klientów firmy. Michael Schiebe, który jest szefem AMG od marca 2023 r., przyznaje, że AMG faktycznie straciło kilku klientów, rezygnując z silnika V8 z C63 na rzecz silnika czterocylindrowego. Upiera się jednak, że to był właściwy ruch, dodając „w obecnej wersji postanowiliśmy naprawdę postawić na najnowszą technologię. Chcieliśmy czegoś nowego i dlatego umieściliśmy układ napędowy F1 w samochodzie dopuszczonym do ruchu ulicznego.” No dobrze, Herr Schiebe, a czego chcieli klienci?

Ferrari F40 rozbite w Wielkiej Brytanii, a drugie w Monako

Powyższy film pokazuje moment wypadku z udziałem F40, znanym też jako F40PRX, od numeru rejestracyjnego egzemplarza z wysokim, jeśli nie największym przebiegiem wśród egzemplarzy tej serii. Za kierownicą miał siedzieć technik serwisowy, którego najwyraźniej pokonała kombinacja deszczowej pogody, opon oraz braku elektronicznych nianiek, do których zdążyły się przyzwyczaić już kolejne pokolenia kierowców. Uszkodzenia samochodu wyglądają dość poważnie i kosztownie.

Nieco mniej groźny w skutkach okazał się wypadek F40 w Monako. Był to egzemplarz należący do kierowcy Formuły 1 McLarena, Lando Norrisa, wypożyczony komuś innemu. Dobry zwyczaj – nie pożyczaj.

I tym drętwym pedagogicznym akcentem kończymy ten odcinek. Aby nie powiększać smutnej statystyki rozbitych F40, nie zamierzam w obecnych warunkach pogodowych prowadzić jakiegokolwiek.

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy – dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to