Dzień dobry wieczór, zapraszamy na Garażowe rozmowy. Tu będziemy dyskutować w hipotetycznym garażu. Z kim? No… z Wami!
W tym nowym, cotygodniowym cyklu, będziemy Wam zadawać pytania. A Wy będziecie nam odpowiadać w komentarzach. No, taką mamy nadzieję, że będziecie. Będziecie, prawda?
W pierwszym odcinku chcielibyśmy spytać, czy interesuje Was elektromobilność
Z zaznaczeniem, że chodzi o Was jako kierowców, a nie o Was jako Czytelników. Co o niej sądzicie? Czy jechaliście kiedyś samochodem elektrycznym, a jeśli tak, to jak go oceniliście? Może macie już samochód elektryczny lub planujecie zakup takowego? Czy elektromobilność ma jakieś wady, których nigdy nie przeskoczymy?
Ja na temat samochodów elektrycznych zdanie mam co najwyżej neutralne
Jest to związane z różnymi kwestiami, ale głównie z czasem ładowania i niewielkim zasięgiem – czyli standardowo. Oczywiście to prowadzi do – również standardowych – pytań, jak często z tego zasięgu korzystam i jak często jeżdżę autem, że muszę mieć tę możliwość uzupełnienia zasięgu w 3 minuty (zatankowania), ale mogę na to od razu odpowiedzieć: jeśli nawet na co dzień nie byłyby to kwestie istotne, to jeden wyjazd wakacyjny z dzieciakami w samochodzie elektrycznym wybiłby mi z głowy pomysł na elektromobilność szybciej, niż Rimac Nevera przyspiesza do setki. A poza tym problem i tak rozwiązuje się sam, bo pod domem nie mam jak tego ustrojstwa ładować z sensowną mocą – i (chyba?) nie ma na naszym rynku, tak pierwotnym jak i wtórnym, samochodu który spełniałby moje inne wymagania, w tym choćby przestrzeń we wnętrzu czy liczba punktów mocowania Isofix.
Poza tym dochodzą inne obiektywne problemy, np. degradacja akumulatora trakcyjnego i jego koszt. Ach, no i kwestie czysto subiektywne: ja po prostu lubię jeździć samochodem spalinowym, tym bardziej że wręcz uwielbiam słuchać dźwięków silników. I nie, głośnik tego nie zastąpi – gdy będę chciał posłuchać dźwięku z głośników to sobie włączę grę. Lubię natomiast samochody hybrydowe – ale za lepszą (dla mnie) opcję uważam hybrydy zamknięte, nie plug-in. Z wielką nadzieją obserwuję też (niestety powolny) rozwój silników tłokowych zasilanych wodorem.
Czy jeździłem samochodem elektrycznym? Owszem, jak dotąd jeden raz
Miałem okazję zrobić sobie dłuższą przejażdżkę Audi Q4 e-tron, czyli autem, które obiektywnie jest raczej udane. No, powiedzieć, że mnie nie zachwyciło, to nic nie powiedzieć. Osiągi nie wybijały się ponad te zapewniane przez samochody spalinowe, płynność jazdy nie była na tyle większa by miało to stanowić jakąś znaczącą zaletę, za to… przy prędkościach parkingowych Audi było po prostu głośne, znacznie głośniejsze od chociażby hybrydowych Toyot w trybie elektrycznym. Byłem tym bardzo zniesmaczony.
Nie znalazłem w Q4 e-tron zupełnie nic, co miałoby mnie przekonać do zakupu nie tylko konkretnie tego modelu auta, ale także samochodu elektrycznego w ogólności. Największą zaletą tego SUV-a były matrycowe reflektory, no ale matrycowe reflektory to można sobie i do samochodu spalinowego zamówić. Zdaję sobie sprawę, że np. Tesla zdecydowanie wyróżnia się choćby osiągami i chętnie bym to sprawdził na żywo, ale tam z kolei zapewne przeszkadzałyby mi inne kwestie – na czele z ergonomią wnętrza. Jeśli miałbym jeździć jakimś futurystycznym, mocnym elektrykiem, to poprosiłbym zapewne o Lucida Air – to samochód ze zdjęcia głównego nad tym tekstem.
A jak to jest z Wami? Elektromobilność ma Waszym zdaniem sens?
Zapraszamy do odpowiedzi i dyskusji w komentarzach. Chętnie poznamy Wasze zdanie!
P.S.
Mamy w redakcji zaciętą dyskusję, czy Garażowe rozmowy powinny się pojawiać na Petrolheart w piątki czy w soboty. To skoro już tu jesteście, to o wypowiedź na ten temat też poprosimy!

