Jeśli posiadasz samochód tylnonapędowy, a zwłaszcza jeśli jest to Mazda MX-5/Miata, to to szkolenie będzie idealnym wstępem do poprawiania swoich umiejętności i okazją do zapoznania się z zachowaniem swojego samochodu w różnych warunkach. A kto wie, może i wstępem do wystartowania w zawodach Miata Challenge?
Cykl szkoleń RWD Rookie jest organizowany przez grupę odpowiedzialną za ligę Miata Challenge i skierowany głównie dla posiadaczy Mazd MX-5. Nie jest jednak zarezerwowany tylko dla nich i spokojnie można przyjechać tam innym pojazdem. Chciałbym spróbować przybliżyć i opisać jak wygląda taka impreza, czego można się na niej nauczyć, a także jak się (i samochód) do niej przygotować.
RWD Rookie – gdzie, kiedy i jak?
Szkolenie odbywa na torze Moto Park Ułęż, który znajduję się 70 km od Lublina. Organizowane jest dwa razy do roku, pierwsze w okolicach maja, drugie w październiku. Trwa około 9 godzin, wliczając w to przerwę obiadową.
Aby zapisać się na szkolenie, należy śledzić stronę organizatorów. Obecnie jest już po szkoleniu październikowym, ale po nowym roku na pewno zostanie zorganizowana kolejna edycja i znajdą się tam terminy wraz z innymi ważnymi informacjami.
Koszt takiej zabawy to 453 zł. Jeśli chcemy współdzielić jeden samochód na dwóch kierowców, jest to możliwe i kosztuje dodatkowe 216 zł. Instruktorzy starali się dawać każdej osobie tyle samo prób, więc w takim przypadku powinno wykonać się zadania tyle samo razy, co jadąc pojedynczo. Jedyną różnicą jest próba torowa, gdzie para musi podzielić cały dostępny czas między siebie.
Przygotowanie siebie i pojazdu
Samochód musi być oczywiście sprawny technicznie, a my ubrani wygodnie. Jeśli ktoś posiada kask samochodowy, to najlepiej wziąć go ze sobą, ponieważ jest wymagany podczas próby torowej. Organizatorzy zapewniają kilka kasków, ale jeśli chcemy wykorzystać jak najwięcej czasu na torze, a akurat taki posiadamy, to warto go nie zapomnieć.
Przed podróżą powinno się sprawdzić samochód, a zwłaszcza stan opon i hamulców. Stare opony z pęknięciami mogą popsuć nam imprezę z powodu usterki, a bardzo niski stan klocków i tarcz hamulcowych wpłynąć na skuteczność hamowania, a ponieważ jazda torowa potrafi bardzo przyspieszyć zużycie, może okazać się, że klocki się po prostu skończą w trakcie imprezy. Dlatego należy mieć to na uwadze i wybrać się z przynajmniej lekkim zapasem. Powinno się również sprawdzić ciśnienie w oponach i w razie potrzeby je skorygować.
Kolejna bardzo ważna kwestia, to stan wszelkich płynów. Olej i płyn chłodniczy to podstawa. Wskazane jest, by stan oleju uzupełnić pod maksimum, a nie tylko do połowy – uchroni to przed odpływaniem oleju przy dużych przeciążeniach. Nie można zapomnieć o płynie hamulcowym, który najlepiej przed taką imprezą zmienić w całości na świeży, jeśli nie robiliśmy tego od dłuższego czasu. Płyn hamulcowy jest, zwłaszcza w próbie torowej, bardzo ważny i wpływa na bezpieczeństwo, taka wymiana może uchronić nas od utraty skuteczności hamowania i przed zjawiskiem wpadania hamulca w podłogę.
Do bagażnika warto wrzucić bańkę oleju, nawet jeśli samochód na co dzień oleju nie bierze, w torowych warunkach i korzystaniu z pełnego zakresu obrotów ma do tego prawo i warto to uwzględnić.
Kiedy dotrzemy na miejsce, dobrze jest również zatankować do pełna. Pełny zbiornik nie pogorszy nam czasów, bo nie o to chodzi, a da spokój i pozwoli dokończyć szkolenie. Moja Mazda wzięła przez całe szkolenie pół zbiornika na przejechane 100 km, co daje średnie zużycie paliwa na poziomie ok. 25 l/100 km – gdybym po przyjeździe nie zatankował, to by mi paliwa zabrakło. Wypada również sprawdzić dokręcenie wszystkich kół po przyjeździe.
W kabinie nie należy zostawiać nic luzem, podobnie w bagażniku. Rzeczy niepotrzebne można zostawić w hali, a elementy takie jak gaśnica powinny być dobrze zamontowane, aby nie przesuwały się, mogąc przykładowo zablokować się pod pedałami. Zdarzają się też odpalenia gaśnicy, a także zwarcia akumulatora (w MX-5 jest w bagażniku) od przesuwających przedmiotów, dlatego jest to tak ważne.
To wszystko brzmi tak, jakby szkolenie bardzo obciążało samochód, ale spokojnie – to nie tak. To są podstawy zapewniające bezpieczeństwo i bezstresowy powrót do domu, większość prób nie obciąża samochodu bardziej niż codzienna jazda, jazda na torze jednak może być trochę bardziej wymagająca i głównie przez nią wszelkie powyższe należy wziąć pod uwagę.
Przebieg szkolenia RWD Rookie
Zabawa rozpoczyna się od rejestracji, uczestnicy zostają podzieleni na grupy, dostają identyfikatory oraz naklejki na samochód. Jedną należy nakleić na przednią szybę – jest ona oznaczeniem dla instruktorów, że jesteśmy uczestnikiem i do której grupy należymy. Druga naklejka to transponder, dzięki któremu można odczytać czasy, które uzyskuje się na torze. Zazwyczaj należy nakleić ją na środku bocznej szyby, z której strony powiedzą organizatorzy, bo zależy to od ustawienia urządzenia pomiarowego.

Próba torowa z instruktorem. Jeśli macie pasy szelkowe tak jak ja, to instruktorzy wymagali też podkładki chroniącej kark. Na szczęście mieli kilka do pożyczenia, bo jeszcze nie dorobiłem się systemu HANS, choć jak widać, mój kask wspiera to rozwiązanie.
Szkolenie RWD Rookie jest podzielone na 4 moduły, każdy krótko opiszę w kolejnych akapitach. W zależności od tego, do której grupy się należy, kolejność jest oczywiście różna. Przed ich rozpoczęciem przeprowadzana jest odprawa i wyjaśnienie zasad, a także krótkie wprowadzenie zawierające między innymi przygotowanie samochodu do jazdy torowej.
Próba torowa
Najszybszy i chyba najbardziej obciążający moduł dla samochodu. Należy pamiętać, że nie musimy się ścigać i możemy jechać swoim tempem. Nie musimy osiągać niesamowitych czasów, a czasem nawet nie warto, by nie zaliczyć opony i nie przetrzeć sobie samochodu.
Zaczyna się od przejazdu z instruktorem obok, który obserwuje naszą jazdę, a następnie podpowiada nam jak jechać, co robić i czego nie robić. Rady mojego instruktora były dla mnie bardzo pomocne i pozwoliły lepiej pokonywać między innymi szykany.
Dobrze jest uważać na nierówności nawierzchni, ponieważ tor ma łaty wykonane z innego materiału. Mają one inną przyczepność niż reszta asfaltu, który jest bardzo szorstki i przyczepny. Jest to odczuwalne zwłaszcza po deszczu i trzeba brać na to poprawkę przy dodawaniu gazu na łukach.
A fragment mojej jazdy wyglądał tak:
Slalom i test łosia
Tutaj zaczynamy od wyglądającego prosto ćwiczenia, czyli slalomu. Pachołki podczas próby ustawione są coraz bliżej siebie (albo dalej, jadąc w drugą stronę) co delikatnie utrudnia zadanie. Możliwe również, że w przypadku przybycia większym samochodem pojawi się tu problem ze zmieszczeniem się przy większym tempie, bo strącanie pachołków przez uczestników jadących MX-5 też było częste. Ćwiczenie to jednak nie jest tak proste, jak początkowo mogłoby się wydawać. Po pierwsze kontrola i szybkie kręcenie kierownicą w odpowiednim rytmie, jeśli ktoś nigdy nie próbował robić sobie tego na jakimś parkingu może się zdziwić. Najlepsze są jednak dalsze sugestie instruktora i nauka wykorzystywania transferu masy, dodając gazu przy prostowaniu kół i hamowaniu przy skręcaniu, dzięki temu przejazd robi się coraz szybszy i coraz ciaśniejszy, wymaga to jednak treningu, który możemy później powtórzyć samemu.
Następnie przechodzimy do testu łosia, w którym instruktor stoi za pachołkami i w ostatniej chwili pokazuje kierunek jazdy: w lewo lub w prawo. W tym przypadku sam byłem troszkę zawiedziony lub źle do tego podchodziłem, gdyż przy sugerowanych prędkościach Mazda zachowywała się bardzo stabilnie i bez problemu mieściła się w ustalonych pachołkach bez uślizgów. Ważne jest jednak bezpieczeństwo, więc i oczywiście nie ma co przesadzać. Być może głównym pomysłem na to ćwiczenie był trening szybkiej reakcji.
Teoria i okrągła płyta poślizgowa
Część teoretyczna odbywa się w pomieszczeniu, jest to krótkie omówienie szybkiej jazdy torowej, prawidłowego toru jazdy, zachowania samochodu w określonych warunkach i sposobach radzenia sobie w danych sytuacjach jak poślizg nadsterowny czy podsterowny.
Po niej pora na najbardziej zabawową część, czyli płytę okrągłą. Tutaj instruktor sam przyznaje, że to ma być zabawa i mamy spróbować przejechać całe kółko w kontrolowanym poślizgu. Okazuje się, że wcale nie jest to takie łatwe, gdyż mata poślizgowa jest bardzo śliska i delikatne opóźnienie w kontrze, lub minimalnie za dużo gazu i niestety fabryczny kąt skrętu nie wystarcza.
Tak to wyglądało w moim wykonaniu.
Hamowanie awaryjne i test łosia na prostokątnej płycie poślizgowej
Na koniec dnia trafiła mi się część na płycie prostokątnej. Zaczyna się od hamowania na prostej. Ma to na celu zapoznanie się z układem ABS i zobaczenie różnicy w drodze hamowania zależnej od prędkości. Kolejną sugestią instruktora jest hamowanie na granicy uruchomienia układu ABS, co jest skuteczniejsze, ale w praktyce dużo trudniejsze i mniej powtarzalne.
Po tym nadchodzi jednak nieco trudniejsza próba, czyli test łosia na płycie poślizgowej. Zaczynając od mniejszej prędkości, aż do 70 km/h. Podchodziłem do tego na dwa sposoby. Pierwszym – i zarazem docelowym – było pokonanie próby spokojnymi ruchami, dzięki czemu auto nie wpadało w poślizg i mieściło się na wyznaczonej trasie. Drugi sposób był w moim wykonaniu troszkę wymuszony, to znaczy spróbowałem wyminąć pierwsze pachołki agresywniej, by auto wpadło w poślizg. Nie jest to najlepsza metoda, ale moim zdaniem i w ten sposób warto wypróbować, by móc także przećwiczyć wychodzenie z poślizgu. Ten właśnie sposób widoczny jest na filmie, mimo poślizgu również udało się opanować sytuację.
Moja ocena RWD Rookie? Zdecydowanie warto
Szkolenie ma oczywiście swoje wady, głównie przez to, że jest prowadzone w sposób grupowy. Wobec czego nie mamy obok siebie instruktora w każdym ćwiczeniu, więc i nikt nie zwróci nam dokładnie uwagi lub nie da sugestii co poprawić. Niemniej trzeba wziąć pod uwagę niewielką cenę w stosunku do czasu spędzonego na torze i na płytach poślizgowych.
Dzięki takiej cenie szkolenie jest bardziej dostępne i w pewnym stopniu (zależnym od osoby) polepsza umiejętności wielu kierowców. Do tego daje im lepszą świadomość jazdy, a być może też chęć na rozwijanie swoich umiejętności na bardziej indywidualnych kursach. Jeśli zastanawiacie się nad szkoleniem z wykorzystaniem Waszego RWD, to jest idealny wstęp do oswojenia się ze swoim samochodem.
Zdjęcie główne: Sroga Droga

