Swap silnika bywa często problematyczny już na etapie wstępnych przymiarek nowej jednostki napędowej. No bo weź tu manewruj żurawiem silnikowym z podwieszonym, ważącym grubo ponad 100 kg klockiem, żeby zobaczyć, czy pasuje. Firma Speedway Motors ma rozwiązanie tego problemu – nie pierwsze na rynku, ale być może najlepsze. Pod warunkiem, że chcesz swapować na silnik V8, np. LS od General Motors.

W motoryzacji mamy wiele kultowych silników. Do tej grupy należą liczne V-ósemki, przykładowo te należące do serii LS produkcji General Motors. Weszły one do produkcji w 1997 r. wraz z Chevroletem Corvette C5 i są oferowane do dziś. Na przestrzeni ponad ćwierćwiecza powstało całe mnóstwo wersji LS-ów, z których całkiem spora część doskonale nadaje się do wrzucenia pod maskę innego auta.

A dlaczego się nadaje? Z kilku powodów. Mamy tu odpowiednie osiągi, niezawodność, trwałość, łatwość modyfikacji, szeroką ofertę części, a także – co nie jest takie oczywiste w silnikach V8 – niską masę własną. Przykładowo, całkowicie uzbrojony silnik LS1 lub LS6 waży mniej więcej 210 kg, czyli… o jakieś 10 kg mniej od równie kultowego, 6-cylindrowego 2JZ-GTE z Toyoty Supry Mk4. A to oznacza, że w wielu samochodach taki swap nie pogorszy rozkładu mas ani własności jezdnych.

Nadal mówimy jednak o masie zdecydowanie 3-cyfrowej

Jak wspomniałem wyżej, do najwygodniejszych kwestii pod słońcem zdecydowanie nie należy bujanie takim silnikiem, żeby sprawdzić, czy zmieści się pod maską i czy trzeba coś z jego drogi usunąć. W teorii można też posiłkować się samym blokiem (LS-y mogą mieć blok żeliwny lub aluminiowy – ten drugi waży ok. 52-58 kg, zależnie od wersji), ale raz, że to nadal całkiem spora masa, a dwa… że sam blok nie jest kompletnym silnikiem i nie da pełnego obrazu, czy wszystko się pomieści.

Już wcześniej sposoby poradzenia sobie z tymi niedogodnościami

Jedną z opcji były makiety wykonane w technice druku 3D, ale raczej nie były one tworzone z myślą o faktycznym wkładaniu ich pod maskę. Co innego makiety wykonane z… gąbki. Te ostatnie zwykle odwzorowują jednak tylko sam blok silnika lub ewentualnie blok z głowicami – nieźle, ale niewystarczająco nieźle. I drogo – od prawie 500 dol. do… niemal 800. Wyobrażacie sobie to, że wykładacie z kieszeni 3200 zł na makietę z gąbki, która nawet nie jest wystarczająco dobra jak na Wasze potrzeby?

swap silnika

Makieta P-Ayr wykonana z poliuretanowej gąbki.

To samo wyobrażono sobie w firmie Speedway Motors. I wymyślono alternatywę

Zaprezentowana w 2022 r. alternatywa nosi nazwę SoloSwap i różni się od ww. gąbek w sposób znaczący. Jest bowiem wykonana z blachy, to taki „szkielet” o wymiarach konkretnego silnika V8. SoloSwap jest dostępne jako makieta samego bloku (tzw. short block) lub bloku z głowicami (long block). W przypadku atrapy LS-a pierwszy wariant waży tylko 10,4 kg, drugi – 17,7 kg. Dostępne są też makiety innych V-ósemek, np. HEMI czy Forda 5.0 Coyote.

swap silnika

Oczywiście na tę chwilę nie mamy jeszcze tak naprawdę żadnego znaczącego argumentu za tym, by wybrać SoloSwap zamiast gąbki, ale czekajcie, bo teraz będzie najważniejsze.

SoloSwap umożliwia solidny montaż całego potrzebnego osprzętu

A to oznacza, że możecie tu przykręcić m.in. alternator, pompę wody, miskę olejową, kolektory wydechowe i całą resztę. Jeśli planujecie wykorzystać w swoim projekcie głowice inne niż seryjne, wybieracie po prostu SoloSwap w wersji short block i… wybrane głowice też sobie przykręcacie do makiety – otwory montażowe gwarantują pełną kompatybilność z oferowanymi na rynku produktami. Co więcej, dostępna jest też makieta skrzyni biegów GM 4L80E, co jeszcze ułatwia dopasowywanie układu napędowego do auta. Tu należy uściślić, że makiety gąbkowe teoretycznie też takie manewry umożliwiają, ale… zdarza się, że gwinty wypadają z produktu i nie bardzo jest jak to naprawić.

Akcesoria Speedway Motors tak spodobały się na tegorocznych targach SEMA, że makieta silnika Big Block Chevroleta zdobyła 1. miejsce w kategorii wyposażenia i akcesoriów.

Wyobrażam sobie, że mimo wszystko nie jest to może idealny produkt dla osób, które miesiącami siedzą w garażu przy jednym projekcie i żadnym innym nie będą się zajmować w dłuższej perspektywie czasowej. Zapewne jest to jednak ciekawa opcja dla różnych warsztatów tuningowych, które specjalizują się w swapach silników.

Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze zaleta w postaci przyzwoitej ceny. Przykładowo short block LS-a z serii SoloSwap kosztuje w promocji 300 dol. (poza promocją 330 dol.), a long block – 376 dol. Po przeliczeniu na złotówki wychodzi więc ok. 1250-1560 zł, plus koszty przesyłki. Biorąc pod uwagę uniwersalność i w zasadzie niezniszczalność, nie wygląda to na złą ofertę. A już na pewno nie w porównaniu z makietami z gąbki.

A czy swap silnika bez stosowania makiety nie jest lepszym rozwiązaniem?

Tańszym – to na pewno. Dla niektórych to synonim słowa „lepszy”. Jeśli jednak nie chcecie się użerać z rozwijaną miarką i sprawdzaniem wszystkich wymiarów z tabelą, makieta jest ogromną wygodą. Jej punkty montażowe gwarantują, że produkt będzie pod maską znajdować się w tej samej pozycji, w której znajdowałby się prawdziwy silnik. Taki swap silnika znacznie ułatwia wszelkie przymiarki i kombinowanie. A takie ułatwienie sobie życia może być warte tych 300 dolarów. A czy faktycznie jest? Na to już każdy tuner musi sobie odpowiedzieć sam.

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy - dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to