Dzień dobry, zapraszam na dziewiąty odcinek Ekspresówki. Wiecie, że pierwsza 9-biegowa, automatyczna skrzynia biegów dla samochodów osobowych pojawiła się 10 lat temu?
Ach, pamiętam, gdy miałem okazję przejechać się Jeepem Cherokee 3.2 V6 z taką przekładnią. Była taka se. No, ale nie przyszliście tu po wspomnienia sprzed dekady, tylko po paczkę newsów z minionego tygodnia. A skoro tak, to ja Wam odmawiać nie będę – startujemy.
BMW zakończyło produkcję silników spalinowych. Ale tylko w Niemczech
Jest to oczywiście jakiś krok w kierunku dalszej elektryfikacji gamy modelowej, choć mimo wszystko nie jakiś super-odważny – tym bardziej, że produkcja spaliniaków utrzymana będzie nie w krajach w rodzaju Republiki Kiribati i Wybrzeża Kości Słoniowej, tylko w Austrii i Wielkiej Brytanii. W Austrii będą produkowane m.in. jednostki N63 i S63 (oba to V8) i mniejsze, a na Wyspach Brytyjskich – S68 (V8) i N74 (V12)
Ostatnim silnikiem wyprodukowanym w Monachium było 4,4-litrowe V8, które powstało 10 listopada. Nie są planowane redukcje zatrudnienia – 1200 osób ma zostać powtórnie przeszkolonych, po czym znajdą zatrudnienie w innych zakładach BMW.
Chevrolet Aveo się do czegoś przydał
No, pomijam kwestię mojego kursu na prawo jazdy i samego egzaminu, bo trochę przejeździłem właśnie za kierownicą Aveo, ale niejaki Dan Hryhorcoff miał na to auto inny pomysł. Mianowicie, na jego bazie zbudował… pojazd jako żywo przypominający elektryczne autka z autodromów z wesołych miasteczek. Jest jednak jedna różnica, i to… khem, duża. Bo widzicie, ten pojazd jest mniej więcej dwukrotnie większy od pierwowzoru. Jest też dopuszczony do ruchu.
Widoczne na poniższym zdjęciu cudo nawiązuje do autek z 1953 r. z parku rozrywki Knoebels. Wygląd nadwozia sugerowałby, że silnik nadal jest z przodu i napędza przednią oś, ale nie – mamy tu układ niczym w Porsche 911, tylko lepszym, bo można wjeżdżać w innych.
Włosi przerobili Rolls-Royce’a Ghost na karawan pogrzebowy
Pojazd nosi teraz nazwę Ghoster i dorobił się pokaźnego zadu. To znaczy ja generalnie rozumiem, że do limuzyny trumnę jest wsunąć dosyć trudno, zwłaszcza jeśli ma ona być w całości i, proszę wybaczyć, z zawartością, ale odnoszę jednak wrażenie, że lepsze wrażenie robi coś w rodzaju Mercedesa klasy V niż Rollsa z kuprem takim jakby ciągnął za sobą spadochron. Nie zamierzam tu natomiast słuchać argumentów, że to Włosi i że oni się znają na designie – gdyby byli tacy idealni, to nie wypuściliby w świat Alfy Vittorii.
To, co najciekawsze w aucie zmodyfikowanym przez Biemme Special Cars, to… system audio. Ghoster dysponuje 18 głośnikami i mocą 1300 watów. Podobno audio jest w stanie obudzić umarłego [śmiech z taśmy].
Właściciele Bugatti pojechali na wycieczkę
Mowa konkretnie o właścicielach modeli Veyron, Chiron i Divo, którzy zebrali się w Biarritz, po czym – po nocy spędzonej w hotelu, zapewne 15-gwiazdkowym czy coś koło tego – ruszyli dalej na francuskie i hiszpańskie drogi. Taka impreza nosi nazwę European Grand Tour, ale w przeciwieństwie do Grand Tour prowadzonego przez trójkę prezenterów znanych z Top Geara, nikt tu nie usprawnia kupionego za grosze Veyrona, nie przerabia na styl safari Chirona ani nie rozbija Divo na końcu tunelu. Nuda trochę. No i gdzie choćby EB110, ja się pytam?
Były szef Toyoty boi się, że marka powróci do robienia nudnych samochodów
Nie to, żeby obecnie w gamie takich nie było, ale rzecz w tym, że kiedyś nie bardzo miała inne – przynajmniej zdaniem tzw. opinii publicznej. Jak mówi Akio Toyoda, zmiana tego stanu rzeczy zajęła mu – jako prezydentowi marki! – aż 14 lat, ale popsuć to można w mgnieniu oka. Zresztą spójrzcie sami – czy mowa o nowym Priusie, czy o modelach w rodzaju GR Yarisa czy GR Supry, ciągle typową reakcją jest zdziwienie, że to Toyota coś takiego zrobiła. Gdy zdacie sobie z tego sprawę, to faktycznie niczym dziwnym nie byłoby, że w ciągu miesiąca wszyscy oprócz maniaków i dziennikarzy motoryzacyjnych by o tym rozdziale w historii marki zapomnieli.
Można być spokojnym, że póki Toyoda – który jest także kierowcą wyścigowym – osobiście odpowiada za prace nad nowymi modelami, to można oczekiwać, że będzie tylko lepiej. Ale jeśli go zabraknie… Ech. Miejmy nadzieję, że i w przypadku pana Akio ta słynna japońska długowieczność się objawi.



